Monthly Archives

Maj 2019

Historia autentyczna #18: Sylwia Chwalana o copywritingu

Posted in Copywriting, Historie Autentyczne, Inspiracje, Refleksje
on Maj 27, 2019
Historia autentyczna #18: Sylwia Chwalana o copywritingu

Dzisiejsza, osiemnasta historia autentyczna to opowieść poświęcona copywritingowi, a dokładniej historii Sylwii Chwalany. Jak została copywriterką, co ją do tego skłoniło, co robiła wcześniej, jakich rad udzieliłaby komuś, kto dopiero zaczyna? O tym wszystkim, przeczytacie w dzisiejszym wpisie. Serdecznie zapraszamy. 

Historia autentyczna #18: Sylwia Chwalana o copywritingu

Cześć, jestem Sylwia i czaruję słowem. Pracuję jako copywriter od 3 lat. Na początku dorabiałam sobie w ten sposób, później zostałam copywriterem SEO w pewnej firmie, a teraz znowu jestem freelancerem, ale już pełnoetatowym. Prowadzę też bloga na temat swojej pracy.

Skąd zainteresowanie copywritingiem? Co Cię przyciągnęło do tej branży? 

Zawsze lubiłam pisać i byłam w tym dobra. Oprócz tego sporo rysowałam. W swoim otoczeniu słyszałam dwa głosy: „zajmij się pisaniem” i „zajmij się sztuką”.

Jednak bardziej „ciągnęło” mnie do pisania, rysowanie miało być relaksem, a nie czymś, co wykonuję, bo muszę. Z pisaniem nigdy nie miałam tego problemu – ja to uwielbiam, niezależnie od tego, czy to moja praca, czy własne projekty po godzinach.

Myślę, że dzięki copywritingowi świetnie wykorzystuję oba talenty: rysuję w wyobraźni słowami. Można lepiej? 🙂

Jak zaczynałaś w branży copywriterskiej? 

Zaczęłam bardzo spontanicznie, dorabiając sobie na giełdach i znalezionych w internecie zleceniach. Potem napisałam tekst rekrutacyjny i z łatwością dostałam się na etat, gdzie zdobyłam większe doświadczenie.

Dziś mogę powiedzieć, że po części życie tak mnie prowadziło, a po części – sama wybrałam. Zawsze chciałam robić w pracy coś, co szczerze lubię. W tamtym czasie założyłam też (swojego poprzedniego) bloga, by pisać o wszystkim i ćwiczyć warsztat.

Co według Ciebie jest lepszym rozwiązaniem: ciepły i stabilny etat czy nieregularne dochody na freelance? Dlaczego?

Dobre pytanie! Ale odpowiem jak prawnik lub marketingowiec: to zależy. Zależy od tego, czego najbardziej potrzebujesz: jako takiej stabilności i bezpieczeństwa czy wolności, możliwości pracy z dowolnego miejsca i w godzinach, które pasują Tobie, a nie pracodawcy.

Od tego, czy wolisz dostosować się i wykonywać polecenia przełożonego, czasami kompletnie bezsensowne czy robić wszystko sama i po swojemu. W zależności od tego, co u Ciebie przeważa, wybierasz etat lub niepewny freelance.

A, i jeszcze jedno: etat wcale nie jest ciepły, stabilny i bezpieczny. Ani trochę. 

Pracowałaś wcześniej jako freelancer i potem jako copywriter w pewnej firmie. Skąd decyzja, żeby pójść na etat? Co najmilej wspominasz z takiej współpracy? 

Poszłam na etat, bo czułam, że potrzebuję więcej doświadczenia. Dostałam link do ogłoszenia o pracy i spontanicznie na nie odpisałam, wieczorem, żartując, że jako rasowy copywriter pracuję wieczorami, i polecam się. Dalej samo poszło: pozytywnie przeszłam rekrutację i zostałam pierwszym copywriterem w zespole, który tam wtedy zaczynano budować.

A co najmilej wspominam? Niektórych ludzi – celowo mówię, że niektórych, bo ta firma to niestety korpo od pewnego czasu i zaczął się tam szalony wyścig szczurów, tak całkowicie po trupach do celu. Ale są też osoby, które były w porządku i zawsze będę o nich dobrze mówić.

Oprócz tego mam sentyment do długich i zabawnych dyskusji w komentarzach do tekstów, które wzajemnie sobie sprawdzaliśmy, mrocznych poranków, gdy zaczynałam pracę o 6 rano i pozytywnych komentarzy, które widziałam pod swoimi tekstami. Takie rzeczy bardzo budują. Pisząc dla obecnych klientów, mam mniejszy kontakt z opiniami bezpośrednio od odbiorców i czasami trochę mi tego brakuje.

Potem, przeszłaś na freelance: co było najbardziej kuszącego w podjęciu takiej decyzji? 

To, że pracuję z domu, czyli mogę usiąść z komputerem zaraz po wstaniu z łóżka i nie tracić czasu na „nakładanie twarzy”. Że nie muszę dojeżdżać na drugi koniec miasta, a kiedy pogoda nie dopisuje, to mogę w ogóle z domu nie wychodzić i nic się nie stanie. Że pracuję wtedy, kiedy naprawdę mam flow, a kiedy nie mam, mogę po prostu zrobić sobie wolne popołudnie i odpocząć, zamiast odsiadywać obowiązkowe 8 godzin, bo szef patrzy.

Że robię tylko to, co czuję, a nie to, co mi zlecą i muszę. Że to ja wyznaczam sobie deadline’y. Że mam o wiele większy wpływ na to, ile zarabiam. Na etacie trudniej dostać 500 zł podwyżki, nawet mocno zasłużonej.

Jako freelancer mogę poszukać dodatkowych zleceń i po prostu zarobić te pieniądze, zamiast się o nie dopraszać i patrzeć później, jak dostaje je ktoś inny, kto przez większość dnia pracy pisze z koleżankami na Skypie i przegląda memy. 😉

Co jest najtrudniejsze dla Ciebie we freelancerskiej codzienności?

To, że kiedy dostaję wiadomości od potencjalnych nowych klientów, staram się im jak najszybciej odpisać… a oni w odpowiedzi milczą. Hej, to niekulturalne! Zdaję sobie sprawę, z czego to wynika, ale nawet jeśli sama dostaję blisko setkę maili dziennie, odpisuję na każdy.

Co myślisz o haśle: „Teksty, które sprzedają”? 

Słyszałam je już milion razy i sądzę, że czas wymyślić coś nowego. Może: „teksty, które przynoszą pieniądze” albo „teksty, które przyprowadzą Ci klientów”? 

Co lubisz najbardziej w copywritingu? 

To, że kiedy zaczynam z pustą kartką w edytorze, nigdy nie wiem, dokąd mnie to zaprowadzi. A potem się okazuje, że po raz kolejny w dobre miejsce. I to, że pomagam.

Piszę, bo chcę pomagać firmom w budowaniu profesjonalnego wizerunku, pozycjonowaniu i przekonywaniu klientów, że warto skorzystać z ich usług.

Zawsze bardzo się cieszę, kiedy widzę, że biznesy moich klientów się rozwijają dzięki moim działaniom.

O czym nigdy nie napiszesz? Dlaczego?

O kredytach, pożyczkach, MLM-ach, suplementach ornitologicznych (na porost ptaka 😉) i innych szemranych sprawach. Po prostu uważam to za nieetyczne i nie chcę wspierać tego typu działalności.

Jakie masz 3 cele na najbliższe 3 miesiące? 

Po pierwsze, potrzebuję stabilności, po drugie urlopu, a po trzecie – lepszych statystyk na blogu. Ciągle jeszcze układam sobie plan dnia i pracy.

Kiedy już mi się to uda, chciałabym znaleźć czas na jakieś fajne wakacje i nabrać sił na kolejne miesiące. A na koniec mam nadzieję, że uda mi się wreszcie regularnie tworzyć wpisy na zapas i rozwinąć swojego bloga. Na razie jest dobrze, ale uważam, że może być jeszcze o wiele lepiej. 

O czym marzysz w perspektywie dwóch najbliższych lat?

O tym, żeby dokonać niemożliwego i ustabilizować ten swój freelance, dobrze zarabiać, pisać fajne treści, mieć dobrych klientów i docierać do szerszego grona odbiorców z moim blogiem. Może nawet stworzyć jakieś własne produkty? Kto wie… I w sumie to książkę jeszcze chciałabym napisać. 

Masz własną firmę czy dopiero przymierzasz się do tego kroku? 

Dopiero się do tego przymierzam. Postanowiłam sobie, że kiedy osiągnę jako taką freelancerską stabilizację i będę spokojna, że wystarczy mi na ZUS-y, to wtedy założę firmę. Bardzo mi na tym zależy, to jednak kompletnie inny rodzaj pracy. 

Na ile godzin potrafisz się „wyłączyć” z rzeczywistości, gdy piszesz?  I czy zdarzyło Ci się przez to coś zabawnego?

2-3 godziny to norma. Nawet jeśli już przestanę pisać, ciągle myślę i kombinuję, jakby tu ulepszyć tekst. 

Przez to chodzenie z głową w tekstach  ciągle zapominam, że miałam coś zrobić w domu, iść gdzieś, zjeść coś czy nakarmić kota. Na szczęście ten ostatni ma tryb przypomnień i gdy jest głodny, nie waha się mi o tym przypomnieć. 

Przez to też często się zamyślam i nie zauważam różnych rzeczy. Kiedyś mocno zamyślona nad tekstem wycofywałam się z bardzo niewygodnego miejsca parkingowego.

Wykręcam bez końca i nagle ktoś zaczyna na mnie trąbić. Myślę sobie: „Co za cep na mnie trąbi…”. Manewruję dalej, cep trąbi dalej… aż kątem oka zauważam, że to ja sama wciskam klakson łokciem… 🙈

Jakich rad udzielisz komuś, kto chce zostać copywriterem?

Kup czytnik i czytaj jak najwięcej. Nie tylko fachowych książek, ale także powieści, poezji i co Ci tam jeszcze w duszy gra. Najlepiej tyle, by opłacało Ci się wykupić abonament na serwis z książkami. Ja swój ostatnio ciągle przekraczam. Jeśli dużo czytasz, wzbogacasz swoje słownictwo i wiedzę, a dzięki temu lepiej piszesz.

Czy copywriting jest męczącym zajęciem? Jakie są minusy tego zawodu? Co Cię najbardziej męczy w robocie? Masz chwile zwątpienia?

Oczywiście, że mam. Nie ma chyba takiej pracy, w którą czasami się nie wątpi.

Męczące jest pisanie treści, które potem ktoś nieustannie chce poprawiać i okrada Cię tak naprawdę z czasu. Tego doświadczałam głównie w pracy na etacie. Moi klienci na szczęście ufają mojemu doświadczeniu i mają mało uwag. 

Męczą też kontakty z ludźmi, którzy pracowali wcześniej z bardzo tanimi copywriterami i zwyczajnie się zrazili, bo dostawali słabe treści po terminie. Zazwyczaj takie współprace są wyjątkowo trudne i męczące psychicznie. A ja najwyraźniej nie jestem stworzona do tego, żeby oswajać tych zrażonych. 

Jak sądzisz, copywriterem może być każdy czy do tego zawodu trzeba szczególnych predyspozycji?

Daleka jestem od twierdzenia, że każdy sobie poradzi, bo copywriterów jest całe mnóstwo. Niestety wielu jest też takich, którzy mają zerowe pojęcie o tej pracy, psują rynek, zaniżają stawki i piszą za tyle, na ile się wyceniają – bo są turbosłabi. 

Do tej pracy niezbędna jest umiejętność jasnego i klarownego przekładania swoich myśli na słowa. Jeśli tego nie potrafisz, możesz to wyćwiczyć, pisząc pamiętnik lub np. bloga, a za jakiś czas wróć do napisanych tekstów i zastanów się, co można było zrobić lepiej. 

Jeśli jednak co chwila ktoś Ci zwraca uwagę, że nie rozumie, co napisałaś w komentarzu czy wiadomości, copywriting, blogowanie czy tworzenie treści do social mediów raczej nie jest dla Ciebie. No i trzeba być drobiazgowym, zwracać uwagę na literówki i mieć cierpliwość do tego, by poprawiać swoje teksty, zanim się je wyśle dalej.

Niektórzy twierdzą, że w takiej pracy dobrze odnajdzie się introwertyk. Moim zdaniem nie całkiem – owszem, siedzenie i pisanie wymaga umiejętności pełnego skupienia, którą posiadają introwertycy, ale z kolei do kontaktów z zespołem czy klientami potrzebujesz czysto ekstrawertycznych predyspozycji. Typowy ekstrawertyk może się też w takiej pracy dość szybko zacząć nudzić, a introwertyk będzie najprawdopodobniej potrzebował „rzecznika”, zwłaszcza w pierwszych kontaktach z nowymi klientami. Myślę więc, że najlepiej poradzi sobie osoba, która ma cechy obu typów – ambiwertyk.

Dziękuję za miłą rozmowę.

I wzajemnie! 


O tym, jak zacząć w copywritingu przeczytasz tutaj.

Tutaj znajdziesz mój wywiad z innym copywriterem.

A jeśli chcesz poćwiczyć copywriterski warsztat zapraszam do grupy Uwolnij Słowa na Facebooku

Przejdź do paska narzędzi