Historia autentyczna #20: Marta Moś

Posted in Copywriting, Historie Autentyczne, Marketing, Storytelling
on Listopad 30, 2019
Historia autentyczna #20

Łączenie macierzyństwa z pracą zdalną nie jest łatwe. Jak to wygląda w przypadku Marty? Na blogu nowa historia autentyczna, w której Marta opowiada o pracy zdalnej jako copywriterka. Zapraszamy serdecznie do przeczytania jej historii.

Goga: Przedstaw się w dwóch zdaniach. 

Marta Moś: Nazywam się Marta Moś, jestem copywriterką i właścicielką firmy Marta Moś – Słowo daję! Jestem również mamą 7-letniego syna Adasia i tak czasem zastanawiam się, która z tych ról dostarcza mi w życiu więcej adrenaliny. 

G: Skąd u Ciebie zainteresowanie copywritingiem? Dlaczego zdecydowałaś się pisać zawodowo jako copywriterka? Jak wyglądały Twoje początki?

MM: Odkąd sięgam pamięcią, uwielbiałam pisać. Jako nastolatka prowadziłam papierowy pamiętnik, później zaczęła się era blogowania. Swój elektroniczny dziennik pisałam przez kilka lat. Nie ma go już niestety, a dziś chętnie zobaczyłabym, jak wtedy radziłam sobie ze słowem pisanym.

Do tego, żeby zacząć pisać zawodowo, namówił mnie mój partner. Wielokrotnie powtarzał mi, że pięknie mówię po polsku; że jestem słowotwórcza; że na zawołanie potrafię wymyślić chwytliwy slogan. Zaczęłam się tym interesować, ponieważ był to okres, gdy potrzebowałam totalnej zmiany w życiu zawodowym. Uznałam, że jest to moja szansa na wyrwanie się z etatu.

G: Kiedy zdecydowałaś się założyć firmę?

MM: Zanim jednak założyłam firmę, rozejrzałam się trochę w branży, tzn. sprawdziłam, jak duża jest konkurencja i czy będzie dla mnie miejsce, czego muszę się nauczyć i w jaki sposób zdobyć pierwszych klientów. Jestem ryzykantką, ale jednak nie wariatką.

Zanim zdecydowałam się założyć działalność, nauczyłam się podstaw, zdobyłam pierwsze zlecenia i dopiero gdy czułam, że dam sobie radę, zrobiłam kolejny krok.

Firmę zdecydowałam się założyć w momencie, gdy miałam 2 stałych klientów. Wiedziałam, że przez pierwsze miesiące pociągnę firmę z tych zleceń, a dalej może być już tylko lepiej. Wskoczyłam na głęboką wodę, owszem, ale miałam w sobie poczucie, że jeśli teraz się na to nie zdecyduję, to już nigdy nie znajdę w sobie odwagi: teraz albo nigdy!

G: Jakie były Twoje obawy biznesowe?

MM: O obawach biznesowych mogę mówić w czasie teraźniejszym, a nie przeszłym, ponieważ one są ciągle ze mną.

Prowadzenie firmy to ciągły niepokój, że coś nie pójdzie po mojej myśli. To nie jest tak, że teraz, gdy idzie mi bardzo dobrze, mam pewność, że za rok, dwa albo trzy również tak będzie.

Oczywiście, że nie mogę tego zakładać, ale właśnie to daje mi kopa do działania, bo wiem, że jeśli nie będę się starać, wrócę na etat.

G: Co Cię w tej pracy najbardziej kręci a czego nie znosisz?

MM: W pracy copywriterki najbardziej kręci mnie to, że nie ma nudy. Każde zlecenie jest inne, wymaga innego podejścia. Muszę się ciągle uczyć, co niesamowicie mi się podoba. Nigdy nie sądziłam, że tak polubię codzienną naukę. 

Dopiero po długim zastanowieniu mogę odpowiedzieć na drugą część pytania. Jest coś, czego nie znoszę; to ludzie, którzy wyceniają swoje zlecenia za grosze, obniżając wartość naszej pracy. Bardzo mnie to frustruje, ponieważ takie zachowania ludzi bardzo źle wpływają na naszą branżę, po prostu obrywamy rykoszetem.

G: Co według Ciebie jest największą przeszkodą we współpracy klient-copywriter?

MM: Wspominałam o tym już wyżej przy okazji pytania, czego nie znoszę. Dla mnie największą przeszkodą jest to, że w naszej branży są ludzie, którzy nie cenią swojej pracy i czasu poświęconego na pisanie dobrych tekstów. Klient przyzwyczajony do tekstów wycenianych na 4 zł za 1000 zzs przychodzi do mnie i doznaje szoku.

Ja nie wyceniam swojej pracy na znaki, co więcej cenię swój czas, umiejętności i wiedzę znacznie wyżej. Ciężko przekonać klienta, że pisanie dobrego tekstu to nie jest pięć minut w przerwie między jedną a drugą kawą, że to jest proces, czasem długi i bardzo wymagający.

Klienci najczęściej nie zdają sobie sprawy, że praca copywritera to praca kreatywna, a każde tego typu zajęcie jest bardzo obciążające.

Dlatego z tego miejsca chcę namówić wszystkich copywriterów, aby głośno o tym mówili i uświadamiali ludzi, potencjalnych klientów, że dobry tekst tworzy się naprawdę długo i że to musi kosztować.

Oczywiście mówię cały czas o dobrych tekstach, które są skuteczne, a nie zlepku kilkudziesięciu zdań niewnoszących absolutnie nic.

G: Pamiętasz swoje pierwsze zlecenie? Jak zaczynałaś?

MM: Uśmiecham się teraz na myśl o moim pierwszym zleceniu i tej oszałamiającej kwocie…

Moje pierwsze zlecenie pisałam na pewnym portalu skupiającym copywriterów, pracujących za grosze za 1000 zzs. Temat, który został mi przyznany to: „Sposoby nakładania makijażu”. Napisałam tekst na ponad 5000 zzs i otrzymałam wynagrodzenie w wysokości… uwaga… 6 zł!

Po tym właśnie zleceniu uznałam, że coś tu jest nie tak.

G: Pamiętasz swoje najgorsze zlecenie? Czego konkretnie dotyczyło?

MM: Pamiętam, jak raz pisałam tekst dla kancelarii prawnej, z którą miałam podjąć stałą współpracę. Prawo karne nie jest mi obce z racji 10-letniego stażu pracy w prokuraturze, ale potwornie męczyłam się, pisząc tekst. Wówczas stwierdziłam, że nie jestem w stanie pisać na ten temat, mimo że wiedzę mam dużą. Nie dawało mi to żadnej satysfakcji i okropnie męczyłam się przy tym. Zrezygnowałam wówczas z tej współpracy.

Nie mogę powiedzieć, że to było najgorsze zlecenie, ale z pewnością było najtrudniejsze ze względu na to, że musiałam się zmuszać, żeby o tym pisać.

Jak czuję przymus pisania, wówczas wiem, że nic dobrego z tego nie wyjdzie.

G: A najlepsze zlecenie? Opowiedz o nim.

MM: Każde zadanie, które realizuję, jest dobre, ciekawe i satysfakcjonujące, dlatego nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, wskazując jedno konkretne zlecenie.

Wszystkie zlecenia, które robię w tej chwili, są bardzo różne tematycznie. Do każdego muszę podejść zupełnie inaczej i każde na swoją odrębną strategię, dlatego są bardzo ciekawe i dają mi dużo frajdy.

Muszę się powtórzyć, ponieważ mam niesamowite szczęście do współpracowników, zleceń i zadań do wykonania. Nie wiem, jak to się dzieje, ale niech trwa!

G: Pamiętasz najtrudniejszy moment w swojej działalności? Co to było?

MM: Najtrudniejszy moment mojej działalności przeżyłam na przełomie grudnia 2018r. i stycznia 2019r. Borykałam się z przewlekłym zapaleniem zatok i czekałam na operację, która miała odbyć się w lutym 2019 roku. Wiedziałam o tym, dlatego miałam na uwadze, że bliżej terminu operacji będę musiała odpowiednio poukładać sobie pracę.

Zdarzyło się jednak tak, że zadzwonili do mnie ze szpitala 10 grudnia 2018 roku, żebym przyjechała za 3 dni. Zlecenia zaczęte, nowe rozmowy z klientami podjęte i co ja mam zrobić? Zaczęłam dzwonić, przepraszać, wyjaśniać sytuację. Wszyscy okazali się bardzo wyrozumiali.

Operacja się odbyła, ale długo dochodziłam do siebie, dlatego grudzień właściwie był bezproduktywny. To się oczywiście odbiło na zarobkach i miałam problem z opłaceniem wszystkich składek, kredytu i innych zobowiązań.

To był dla mnie bardzo trudny moment, który uświadomił mi, że pracując na swoim zarabiasz tylko wtedy, gdy pracujesz. Nie pracujesz to nie zarabiasz, nie zarabiasz, nie masz z czego żyć.

Niby wiedziałam o tym, ale wiedzieć, a doświadczyć, to jednak różne sprawy. Dwa miesiące wychodziłam na prostą po tej sytuacji, ale to był dla mnie kubeł bardzo zimnej wody wylany na głowę i zmieniłam zupełnie podejście i strategię działania.

G: Co jest według Ciebie ważne, aby być naprawdę dobrym copywriterem?

Świetne pytanie, na które nie mam jednej odpowiedzi. Myślę, że aby być dobrym copywriterem, trzeba się nieustannie uczyć, poszukiwać i mieć taką chęć poznawania coraz to nowych zagadnień. Pisania można się nauczyć, robiąc kursy i szkolenia, których mamy na rynku bardzo dużo na wysokim poziomie. Pisania można się nauczyć, ot cała filozofia.

Myślę jednak, że chęci zdobywania wiedzy i poznawania świata nie da się nauczyć, to się ma albo nie.

W tym tkwi sekret dobrego copywritera, trzeba mieć otwarty, kreatywny umysł.

G: Na co Ty jako copywriterka zwracasz uwagę przy wyborze zleceń?

MM: Mam ten komfort, że to do mnie zgłaszają się klienci, a nie ja ich poszukuję. Dlatego mogę też przemyśleć, czy chcę z kimś współpracować.

Pierwszy kontakt z klientem zazwyczaj daje mi odpowiedź, czy chcę podjąć współpracę, czy odpuszczę. Kilka razy zdarzyło mi się odpuścić, bo klient za bardzo zwlekał z odpowiedziami. Wówczas negocjacje przeciągały się w nieskończoność, bardzo tego nie lubię.

G: Co jest dla Ciebie ważne we współpracy z klientem?

MM: Konkrety. Ważne są dla mnie konkrety. Uwielbiam konkrety. 🙂

Mówiąc konkrety, mam na myśli to, że klient będzie wiedział, czego ode mnie chce, co mam dla niego zrobić, w jakim czasie i za jakie pieniądze. Jest to bardzo dobry punkt wyjścia do rozmowy.

Jeśli ktoś chce podjąć ze mną współpracę, niech przyjdzie do mnie z konkretami. Wtedy bardzo szybko odnajdziemy się we wspólnym działaniu. 

Drugą ważną rzeczą, którą bardzo sobie cenię, jest długa współpraca. Wiem, że nie powinniśmy się przywiązywać do klientów, ale ja uwielbiam pracować z kimś długo. Z tej prostej przyczyny, że jak się poznamy, dotrzemy, wówczas ta współpraca przybiera troszkę inną formę.

Zaufanie i szacunek do siebie nawzajem są również kluczowe.

G: Czy miałaś przypadek, że klient spóźniał się z płatnością faktury? Co wtedy zrobiłaś?

MM: Na szczęście nie miałam jeszcze takiej sytuacji, ale wiem, że zdarzają się dość często.

G: Jakich 3 rad udzieliłabyś komuś, kto chce zacząć w branży?

MM: Po pierwsze – obserwuj rynek i konkurencję, inspiruj się tymi, którzy działają już w branży i idzie im bardzo dobrze.

Po drugie – ucz się od najlepszych i pamiętaj, że nikt nie urodził się copywriterem, to umiejętność nabyta wraz z praktyką.

Po trzecie – bądź konsekwentny i pamiętaj, że nie ma ludzi nieomylnych, a to, co widzisz w wirtualnym świecie, to tylko kreacja.

G: Jakimi wartościami kierujesz się w swoim biznesie? Co jest ważne dla Ciebie?

MM: Stabilizacja jest dla mnie bardzo ważna, staram się tak działać, żeby współprace, które podejmuję, były długotrwałe.

Kreatywność to coś, co mnie bardzo pociąga w copywritingu, gdy mogę stworzyć dla klienta wyjątkowe teksty albo kampanię marketingową, która zadziała i przyniesie pożądane efekty.

Niezależność i wolność to są wartości dla mnie bardzo istotne w prowadzeniu biznesu. Cenię sobie to, że nie mam szefa, że mam wolny wybór z kim i za ile chcę współpracować.

Pasja jest ważna, bo dzięki niej chce mi się robić coraz to nowe rzeczy. Ona daje mi siłę do ciągłej nauki bezwzględnie koniecznej każdego dnia, aby być ciągle na bieżąco.

Zaufanie moich klientów jest wartością nadrzędną. Od tego chyba powinnam zacząć. Bez tego nie byłabym w stanie zbudować żadnej trwałej relacji, nie miałabym stabilizacji, niezależności i wolności.

Te wszystkie wartości łączą się ze sobą, jedna bez drugiej nie może istnieć.

G: Kto jest dla Ciebie inspiracją w branży?

MM: Gdy zaświtała mi w głowie myśl o copywritingu, zaczęłam szukać w internecie informacji na ten temat, wówczas poznałam Darka Puzyrkiewicza. Zrobiłam jego Nową Szkołę Copywritingu i kilka innych szkoleń. Myślę, że Darek był moją największą inspiracją.

Dziś inspiruje mnie jeszcze Artur Jabłoński i Ewa Szczepaniak; lubię ich czytać i obserwować jak działają.

G: Skąd bierzesz inspirację, energię do pracy?

MM: Moją największą inspiracją do pracy jest mój synek. Postawiłam sobie za cel, że od czasu do czasu zabiorę go w jakieś fajne miejsce, kupię mu jakąś super-ekstra-czaderską zabawkę, o której marzy; pojedziemy na wakacje; pójdziemy do kina, a on mi powie „Kocham Cię, mamo”.

Zawsze byłam ambitna i wydaje mi się, że prowadząc swój biznes mam okazję się wykazać, jak nigdy wcześniej. To daje mi ogromną satysfakcję, a ona z kolei energię do pracy.

G: Co było najtrudniejsze w organizacji czasu pracy? Jak to u Ciebie wygląda?

MM: Nigdy nie miałam problemów z organizacją, dlatego wiedziałam, że praca w domu nie spowoduje, że nie będę mogła się skupić, że wszystko będzie mnie rozpraszać. Nic z tych rzeczy.

Oczywiście nie jest też tak, że każdy dzień jest super zaplanowany. Czasem mam lepszy dzień, czasem gorszy, ale po ponad roku pracy w domu wiem już, w jaki sposób planować dzień, żeby wszystkie zadania wpisane w kalendarz zostały zrobione.

Moi bliscy przywykli już do tej sytuacji i nie dziwią się, że pranie jest niezrobione albo obiad nieugotowany, mimo że byłam cały czas w domu. To znacznie ułatwia funkcjonowanie.

G: Jakie są Twoje marzenia, jeśli chodzi o biznes, życie?

MM: Jeśli chodzi o życie, to moim marzeniem jest to, żeby osoby bliskie mojemu sercu były zdrowe. Banalne, co? Jednak dziś wiem doskonale, jak ważne jest zdrowie i co się dzieje, gdy zaczyna szwankować. Chcę, żebyśmy mogli żyć dostatnio i mieli w życiu równowagę. Żeby praca przeplatała się z odpoczynkiem.

Bardzo chcę zapewnić mojemu synowi dobry start w dorosłe życie. Nie mam tutaj na myśli rozpieszczania go ciuchami, samochodami i innymi gadżetami, raczej mam na myśli możliwość poznawania świata, rozwijania pasji i naukę.

W biznesie marzę o tym, żebym mogła się nadal tak intensywnie rozwijać, pracować z ciekawymi ludźmi i być postrzegana w branży jako ekspert. Myślę, że chce tego każdy, dbający o rozwój swojej marki osobistej.

Pracuję po to, żeby żyć, a do tego niezbędne są pieniądze. Właśnie dlatego chcę, aby moja firma przynosiła mi odpowiednio wysokie dochody.


Marta, dziękuję za rozmowę 🙂

Martę Moś znajdziecie: 

www: martamos.pl

FB: https://www.facebook.com/martamos.slowodaje/

IG: https://www.instagram.com/martamos_pl_copywriter/

IN: https://www.linkedin.com/in/marta-mo%C5%9B-217b86166/


Poznaj pozostałe historie autentyczne copywriterek i copywriterów:

Maćka, Pawła, Sylwii, Bernadetty, Szymona, Łukasza

Influencer marketing od A do Z

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi