Historie autentyczne #7: Marheri Crafts

Posted in Historie Autentyczne
on Lipiec 3, 2017
historie autentyczne

Minęło trochę czasu od poprzedniego wpisu w ramach cyklu historie autentyczne, więc dziś zapraszam Was na kolejny wywiad. Tym razem z kimś, kto ma podobne zainteresowania do moich, lubi DIY i bloguje, czyli Martą z bloga Marheri Crafts. Poznajcie ją bliżej!

Historie autentyczne: Wywiad z Martą z bloga Marheri Crafts

Marta to właścicielka bloga Marheri Crafts, pełnego opowieści z brzoskwiniowego domu: o codzienności mieszkańców i odkrywaniu uroków macierzyństwa. Ale to również  garść pomysłów i inspiracji na proste oraz praktyczne urządzanie wnętrz oraz wiedza o domowym majsterkowaniu.

Chciałabym dowiedzieć się kim jesteś, co robisz, dlaczego robisz to, co robisz. Skąd taki pomysł na siebie? Opowiedz mi jak to się zaczęło. 

Nazywam się Marta i z wykształcenia jestem inżynierem/materiałoznawcą, a moją specjalizacją jest ochrona metali przed korozją. Studia na Politechnice były dla mnie strzałem w dziesiątkę! Choć jeszcze w liceum nie przejawiałam miłości do przedmiotów ścisłych, tak na wyższej uczelni zdecydowanie odkryłam swoje powołanie. Inżynieria materiałowa jest w Polsce jeszcze niedoceniana i właściwie nieznana, a przecież wszystko co nas otacza jest związane z tą dziedziną! Po ukończeniu studiów rozpoczęłam pracę w zawodzie. I choć bycie inżynierem w firmie produkcyjnej podobało mi się i przynosiło satysfakcję, to jednak czułam, że to chyba jedynie pewien etap mojego życia. I tak rzeczywiście było 😊

Gdy zostałam mamą, całe moje życie uległo przewartościowaniu. Podjęłam wspólnie z mężem decyzję o przeprowadzce na południe Polski. Zamieszkaliśmy w małym domku pod Krakowem, z ogrodem w postaci lasu. Te i inne zmiany, wpłynęły na to, że całkowicie zmieniłam swoje podejście do tak wielu spraw. Przebywam aktualnie na urlopie wychowawczym i żyję w modnym dziś rytmie slow. Jakkolwiek, jeszcze nigdy wcześniej, nie nauczyłam się tylu nowych umiejętności, jak przez ostatni rok czasu. Jako mama odkryłam w sobie nieposkromione pokłady kreatywności! A ja od zawsze myślałam, że inżynier nie może sobie na to pozwolić. A w dodatku całkowicie oszalałam na punkcie urządzania wnętrz i teraz każdą wolną chwilę poświęcam na rozwijanie się w tym kierunku.

Mój blog Marheri Crafts jest idealnym odzwierciedleniem mojego życia, pełnego projektów DIY, majsterkowania oraz prostych rozwiązań! Nie lubię kombinowania, za to niezmiernie cenię sobie prostotę. Wykształcenie inżynierskie pozwala mi szukać zawsze najtańszych rozwiązań. Przykładowo jestem do dziś dumna z designerskiej lampy, którą stworzyłam za całe 22 złote! Mam w głowie tysiące nowych pomysłów i tylko czas oraz rosnący Bąbel mnie ogranicza w tworzeniu. Jeszcze nigdy wcześniej nie czułam się tak spełniona i szczęśliwa, w tym co robię.

Skąd pomysł na nazwę bloga?

Blog nazywa się Marheri Crafts, a dla wielu ta nazwa jest wielką zagadką. Cóż, mimo wszystko to całkiem banalna historia… Marheri to login, którego od lat używałam w internetowych kontach czy portalach. Kiedyś je odnalazłam na stronie poświęconej fantasy, jako przykład elfickiego imienia… Także tego, aż mi głupio, bo to brzmi naiwnie. Jakkolwiek, tak się z tym utożsamiłam, że tak już zostało. A słówko crafts, oczywiście zapożyczone z języka angielskiego, ale żadne polskie słowo nie jest w stanie w tak idealny sposób oddać znaczenia. Nazwa bloga to po prostu zaproszenie do świata prowadzonego przez inżyniera, który zna mnóstwo prostych patentów i uwielbia majsterkować.

Jakie było Twoje największe wyzwanie? Jakie momenty zaliczysz do przyjemnych, a jakie do tych najbardziej trudnych?

Największym wyzwaniem w prowadzeniu bloga jest oczywiście strona techniczna. I o ile szybko poradziłam sobie z językiem css, tak już social media i reguły panujące w świecie marketingu to dla mnie totalne wariactwo i czarna magia… Poza tym, samo tworzenie treści czy też projektów to zdecydowanie czysta przyjemność! Jakkolwiek, pracuję cały czas nad rozwojem bloga i przede mną jeszcze bardzo dużo pracy… Prowadzę go dopiero od roku i moje zdobyte doświadczenie pokazało mi, że jeszcze wiele rzeczy wymaga poprawy. Największą trudność sprawia mi prowadzenie fanpage’a… Dla mnie to naprawdę obcy świat, bo właściwie nie korzystam nawet z prywatnego profilu. Ale cóż, będąc w blogosferze, trzeba zaakceptować pewne kwestie. Co nas nie zabije, to nas przecież wzmocni.

Zresztą, dopiero odkrywam potęgę świata Internetu! Poznałam tyle niesamowitych osób. W dodatku  moja grupa na fb, w której dzielimy się pomysłami DIY, niesamowicie się rozwija. Jednak największą niespodzianką okazał się projekt „Było sobie marzenie”, czyli nic innego, jak wpisy gościnne o spełnianiu marzeń. Nie spodziewałam się, że historie innych blogerów mogą być tak inspirujące! Do tej pory pojawiło się już 11 opowieści, ale zapowiada się ich znacznie więcej!

Jak powstają Twoje wpisy? Gdzie najczęściej wpadasz na dobre pomysły?

Inspiracją jest dosłownie wszystko! Nowe tematy na projekty DIY czy też teksty pojawiają się w mojej głowie na spacerze czy pod prysznicem lub nawet podczas zabawy z moim synkiem. Jeszcze ani razu, nie zdarzyła mi się sytuacja, abym nie wiedziała co napisać lub nie miała pomysłu na kolejny projekt. Właściwie, to działa odwrotnie, bo wraz z rozwojem bloga, mam wrażenie, że tych pomysłów dosłownie przybywa!

Jeśli chodzi o powstawanie tekstów, to w przypadku mojego bloga, nie jest to tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Od momentu wymyślenia przeze mnie nowego patentu, np. dekoracji, muszę przygotować projekt, zebrać niezbędne materiały, a później każdy następny krok tworzenia staram się dokumentować zdjęciami. A więc od rozpoczęcia pracy, mija czasem kilka tygodni lub nawet miesięcy, do momentu powstania wpisu! W tej chwili pracuję nad prawie dwudziestoma projektami DIY!

Jakie jest Twoje największe marzenie związane z blogiem?

Nie zależy mi na popularności, samej w sobie, ale gdy moje pomysły są doceniane i najzwyczajniej – podobają się czytelnikom, dosłownie dostaję skrzydeł! Moim dużym osiągnięciem jest ukazanie się jednego z moich projektów we wnętrzarskim czasopiśmie. Marzy mi się, aby powtórzyć ten sukces! A poza tym, planuję udoskonalenie mojego obecnego szablonu oraz otwarcie pracowni. Te marzenia na pewno się spełnią, ale wymagają bardzo dużego nakładu pracy, a ten wymaga czasu 😊

Jaką radę udzieliłabyś osobom, które dopiero zakładają bloga?

Najważniejsze, to odnaleźć w sobie pasję do pisania oraz znalezienie swojej ścieżki. Bo kluczem do sukcesu jest odkrycie tej działki, w której czujesz się mocny! A poza tym, bardzo ważna jest wytrwałość, bo prowadzenie bloga, to nie tylko przyjemności, ale przede wszystkim dużo pracy.

Marta dziękuję Ci za wywiad. A ja przy okazji pochwalę się, że miałam przyjemność opowiedzieć o swoich marzeniach w ramach cyklu Marheri „Było sobie marzenie”.

po przekątnej stronie ulicy
historia autentyczna agnes on the cloud
  • Ale pozytywny wpis! Koniecznie muszę też odwiedzić grupę <3

  • Klaudia Wnuk-Adamczyk

    Bardzo przyjemny I motywujący wywiad. Dodający skrzydeł nam kobietom. Gratulacje jestem pełna uznania, że robisz to co lubisz I dzielisz się tym z innymi.

  • „Nie zależy mi na popularności, samej w sobie, ale gdy moje pomysły są doceniane i najzwyczajniej – podobają się czytelnikom, dosłownie dostaję skrzydeł!” Z tym skrzydłami – pełna zgoda 🙂 To najprzyjemniejszy efekt uboczny blogowania 🙂

    • I można fruuuuwać? 🙂 Nie ma nic lepszego niż pomysły, które są doceniane i przydatne dla innych 🙂

  • Zaraz zajrzę na bloga Marty, bo mnie bardzo zainteresował. Sama jestem nogą w tworzeniu, konstruowaniu takich rzeczy, więc podziwiam! A wywiad jest cudowny, optymistyczny. Z przyjemnością przeczytałam.

    • oj tam, od razu nogą 🙂 Gwarantuję Ci, że weekend ze mną byś spędziła i byś już nigdy tak o sobie nie powiedziała 🙂 Dzięki serdeczne!

    • <3 Super! Bardzo się cieszę 🙂

  • Paulina R-w

    lubię obserwować na insta 🙂 piękne rzeczy robi 🙂

  • Bardzo podoba mi się pochodzenie nazwy :). Bloga Marty znam i odwiedzam, fajnie było poczytać o kulisach.

  • Czytanie o takich inspirujących osobach powoduje wzrost motywacji do pracy w sposób automatyczny! Gratuluję sukcesów z całego serca. Pojawienie się artykułu w czasopismie wnętrzarskim to odlot! Ja bym fruwała nad ziemią! 🙂

  • Kulinarna Strona Mocy

    Pozytywna osoba, pozytywna historia:) I te „skrzydła” są inspirujące, żeby nie powiedzieć- zaraźliwe:)

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi