#1 Historie Autentyczne – Od zera do copywritera – Maciej Wojtas

Posted in Copywriting, Historie Autentyczne, Storytelling
on Luty 4, 2017

Dzisiaj na blogu rozpoczynam nowy cykl storytellingowy, w którym przedstawię Wam kilka osób. Poznacie ich autentyczne historie, drogę do sukcesu i kilka wskazówek. Pierwszą osobą, którą dziś goszczę na moim blogu jest copywriter i scenarzysta Maciej Wojtas. Zapraszam do odwiedzenia jego bloga dla kreatywnych, na którym znajdziecie mnóstwo inspirujących tekstów. Szczególnie tych, których interesuje tworzenie scenariuszy, copywriting i wykorzystywanie własnej kreatywności w blogowaniu (i nie tylko).

Jak to się stało, że zacząłeś być copywriterem? Co Cię do tego skłoniło?

Co mnie skłoniło do pisania? Pusta lodówka, rodzina na utrzymaniu, nóż na gardle, brak pieniędzy.

Jednym słowem – proza życia. To zdecydowanie nie był świadomy wybór, bardziej przymus. Co więcej, pisanie nie było w żadnym wypadku moim marzeniem. Dopiero teraz, po paru latach męczącego szamotania się ze sobą, bardzo bardzo powoli dochodzę do wniosku, że jednak chyba przed tym nie ucieknę.

I jakkolwiek to zabrzmi: pisanie jest mi chyba… pisane 😉

 

Projekty poboczne?

Przez wiele lat to pisanie (copywriting) było moim projektem pobocznym. Nie traktowałem tego zbyt poważnie. Nawet dziś traktuję to bardziej jako niezwykłą przygodę (taki amerykański sen: od zera do copywritera), niż poważną pracę dla poważnego człowieka. To podejście jest widoczne na przykład na stronie „o mnie” na moim blogu, która dzięki temu, że jest dość nieszablonowa, pełni rolę swoistego filtra odsiewającego potencjalnych klientów. Treści tam zawarte są na tyle kontrowersyjne, że albo się to kupuje, albo wręcz przeciwnie.

Oczywiście to, że podchodzę ze zdrowym dystansem do całej tej sytuacji, w której się znalazłem, nie znaczy, że niepoważnie traktuję klientów. Wręcz przeciwnie. Dopieszczam ich do granic możliwości i daję z siebie wszystko, niezależnie od wielkości zlecenia. Zresztą – moje referencje mówią same za siebie 🙂

W tej chwili, oprócz bloga, który jest moim nieplanowanym, acz bardzo kochanym i wyjątkowo rozpieszczanym dzieckiem, dojrzewam powoli do pisania nazwijmy to „autorskiego”. Chciałbym zacząć pisać dla dzieci. Docelowo – może utrzymywać się wyłącznie z takiego pisania.

Kończę też teraz scenariusz filmu fabularnego pt. „Deadline”. To praca, którą chcę wysłać na najbardziej prestiżowy konkurs scenariuszowy w Polsce. Moim (bądźmy szczerzy – nierealnym) marzeniem jest dostać się tam do finałowej dziesiątki. Noszę w sobie ten film od dawna. Teraz muszę go tylko „zgrać” z głowy do komputera.

 

Jak wyglądała Twoja droga do zawodowego pisania?

Zgłosiłem się do jednej z agencji na stanowisko junior SEO specialist. Całe to SEO znałem o tyle o ile. Szybko okazało się, że mam wprawę w pisaniu. Mało romantyczna historia, ale tak było.

 

Jakie było Twoje pierwsze zlecenie jako copy i czego dotyczyło?

Koncepcja bannera reklamowego dla firmy odzieżowej (banner miał być wyświetlany na GG 🙂 To był rok 2005, pierwsze zlecenie, po którym jednak nastało siedem lat ciszy.

 

Co podoba Ci się w pisaniu?

W pisaniu podoba mi się brak przysłowiowego szklanego sufitu. Oczywiście nie mam tu na myśli copywritingu, bo tutaj w pewnym momencie dochodzi się do sytuacji, w której fizycznie nie da się wziąć większej liczby zleceń (bez delegowania prac innym osobom).

Natomiast brak szklanego sufitu występuje w przypadku pisania i sprzedawania swoich książek. Mówiąc kolokwialnie – przed zdolnymi pisarzami świat stoi otworem. Nie będę oszukiwał, że nie chciałbym sprawdzić, jak to jest 😉

 

Pamiętasz swój pierwszy sukces, z którego byłeś dumny? Opowiedz o nim.

Moja odpowiedź na ogłoszenie agencji reklamowej. Wcieliłem się w dwie osoby: lekarza ze szpitala psychiatrycznego i w zbiegłego pacjenta.

 

Co jest według Ciebie najtrudniejsze w pracy copywriterskiej?

Pogodzenie się z tym, że niejednokrotnie wciskasz ludziom mniejszy lub większy kit.

 

Wiem, że Twój dzień pracy zaczyna się bardzo wcześnie rano. Co robisz w pracy jako pierwsze?

Przeglądam powiadomienia z FB. Odkąd prowadzę grupę „Jak zrobić wpis, żeby czytelnika wyrwało z butów”, jest ich bardzo dużo.

 

Jakie masz obawy, marzenia?

Czego się boję? Tego, że pewnego dnia „stracę moc”. I tak samo, jak pewnego dnia dość niespodziewanie przyszła do mnie umiejętność pisania – tak samo niepostrzeżenie owa zdolność ode mnie odejdzie…

O czym marzę? O tym, by pisanie zapewniło mi jakąś choćby minimalną emeryturę. Niczego więcej nie potrzebuję.

 

Jak tłumaczysz dzieciom co robi tata i dlaczego nie jest to standardowa praca, do której trzeba wyjść z domu?

Mówię im, że wymyślam reklamy albo że piszę bajki 🙂

 

Jak wygląda Twoje miejsce pracy?

Nie chcesz wiedzieć 😉

 

Co jest dla Ciebie najważniejsze w pracy zawodowej? Gdybyś miał wybrać taki swój jeden priorytet, to co by to było?

Dawać z siebie co najmniej wszystko.

 

Jaki moment w swojej karierze wspominasz najmilej i najtrudniej?

Nikt pewnie nie uwierzy, ile razy chciałem tym rzucić w cholerę. Zwłaszcza, że zaczynałem w czasach słynnych „zleceń za złotówkę”. Gdyby nie pomoc rodziny, dzięki której udało mi się przetrwać chude lata, nie wiem, czy miałbym w sobie tyle determinacji, by siedzieć dalej w tej branży.

Co wspominam najmilej? Chyba wyprawy do bankomatu 🙂 A serio – bardzo podbudowują mnie opinie czytelników bloga. To w ogóle jakiś kosmos. Coś zupełnie niezasłużonego, choć bardzo miłego.

A – i jeszcze nagrodę w konkursie Polskiego Radia na słuchowisko. Pisałem je w ostatnim dniu konkursu. Wstałem o 3 rano. Włączyłem laptopa. Po pięciu minutach gapienia się w monitor – poszedłem spać. Na szczęście po chwili zwlokłem się z łóżka i zacząłem pisać. Kilka godzin bez przerwy, w jakimś transie, bez poprawek, bo nie było już na to czasu. Udało się 😉

Pamiętam też pisanie sztuki teatralnej o Katyniu i dobieranie muzyki do każdej ze scen. A konkretnie chwile, zupełnie niezwykłe, kiedy pisząc i słuchając podkładu muzycznego, miałem ciary na plecach i dosłownie ściśnięte gardło. Takich wrażeń się nie zapomina. Dowiedziałem się później, że na pokazach przedpremierowych ludzie płakali, a po spektaklu zapadła długa cisza, nikt nie wstawał z miejsc. Trudno o lepszą nagrodę dla autora.

 

Twoja największa porażka? (Niekoniecznie zawodowa)

Pracuję w domu, ale mam wrażenie, że za mało czasu poświęcam dzieciom. Żaden, nawet największy sukces zawodowy czy blogowy nie jest wart tej ceny. Tak naprawdę te wszystkie zawodowe „błyskotki” to są nic nie znaczące pierdoły…

 

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem?

Za każdym razem, kiedy totalnie wymiękam przy jakimś zleceniu i wydaje mi się, że doszedłem do ściany – zjawia się klient, który mówi: Stary, żartujesz? Do ściany jest jeszcze bardzo daleko 🙂

A największe wyzwania? Specjalizuję się w zleceniach typu mission impossible, takich jak:

  • Rymowane dyktando o sprzętach AGD (które miał przeczytać profesor Jerzy Bralczyk).
  • Opis zapachu szklanych lamp (sęk w tym, że szkło nie ma kompletnie żadnego zapachu).

O opisach produktów sporządzanych wyłącznie na podstawie mikroskopijnych zdjęć nawet nie mówię, bo to standard.

 

Co byś zrobił, gdybyś miał klienta, który chce do tekstu ok. 100 poprawek? Poprawiałbyś w nieskończoność?

Jeśli tylko stu, to nie w nieskończoność 🙂 Byłby skłonny pójść na taki układ 😉

 

Jakie hasło uważasz za swoje motto? Jakiej rady udzieliłbyś innym copywriterom?

Dobre pytanie 🙂 Problem w tym, że mogę w tym miejscu przytoczyć kilka takich złotych myśli – wzajemnie się wykluczających:

  • Rób swoje (ale nie upieraj się przy swoim)
  • Pisz tak, jak czujesz (ale poznaj najpierw wszystkie zasady tego fachu)
  • Wstawaj bladym świtem i zapierniczaj (ale nie zapominaj o tzw. prawdziwym życiu)

 

Masz jakiś jeden cel, który chcesz zrealizować w 2018 roku? Co to takiego?

Wydać dwie książki (jedną dla dorosłych, drugą dla dzieci/młodzieży).

 

Rady dla copywriterów?

Sam nie wiem. Może dziwnie to zabrzmi w moich ustach, ale copywriting, niezależnie od tego, jak bardzo polukrujemy jego wizerunek – dla mnie zawsze będzie mniej lub bardziej skutecznym wciskaniem kitu.

Co więc bym radził? Szlifujcie swój warsztat i w pierwszym dogodnym momencie wiejcie z tej łajby 😉 Zróbcie wszystko, by zacząć pisać dla siebie i na własnych warunkach. By pisać o tym, co wam w duszy gra…

Chcecie być na bieżąco? Polubcie fanpage Maćka na Facebooku 🙂 Super wywiad za nami, za który bardzo dziękuję, a już niebawem spodziewajcie się tu kolejnego gościa 🙂

 

copywriting - jakie ma wady i zalety?

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi