Historie autentyczne #3 – Roman Sidło we własnej osobie!

Posted in Historie Autentyczne, Storytelling
on Marzec 17, 2017

Na blogu dziś mam przyjemność gościć kolejną osobę. Kto to taki? To ktoś, kogo lubię czytać, cenię za dystans do siebie i niesamowite poczucie humoru. Poznajcie Romana!

Kim jest Roman Sidło?

W odniesieniu do swojego bloga nie lubię posługiwać się rzeczywistym imieniem i nazwiskiem, zostańmy więc przy Romanie Sidle. Zresztą po to m.in. powstał Roman Sidło (a powstał na długo przed pomysłem założenia bloga). Chciałem odciąć się od ograniczeń związanych z posługiwaniem się autentycznymi danymi personalnymi. Wykreowanie Romana dało mi niemal nieograniczoną wolność słowa. Niemal zawsze łączyłem w sobie powierzchowną bezbarwność z barwnością światopoglądowych kontrowersji. Zdarzało się, że miewałem z tego powodu jakieś problemy. Z chwilą powołania do życia Romana Sidły to na jego wyimaginowane barki spadło brzemię, które dotąd ciążyło na „stworzycielu”.

Co kryje się za osobą Romana? Cztery lata technikum budowlanego, pięć lat studiowania filologii polskiej i pół roku studiów doktoranckich na literaturoznawstwie. Zawodowo raczej nie mam się czym chwalić, a prywatnie… cóż, powiem tylko, że to moje ostatnie miesiące w roli kawalera.

Jak powstał Twój blog?

Romansidlo.pl istnieje raptem pięć miesięcy, a biznes jest dopiero w fazie planowania. Skupię się więc wyłącznie na blogu. Pomysł założenia bloga pojawił się dość nieoczekiwanie. Pracowałem wówczas jako copywriter i tworzyłem głównie teksty pod SEO. Ten, kto miał okazję to robić, wie pewnie, jak znacząco potrafi to wyjałowić warsztat. Potrzebowałem odskoczni. Poza tym z powodów czysto zawodowych chciałem poznać bliżej WordPressa, zgłębić tajniki social mediów i takie tam. Były jeszcze tabuny ludzi, głównie znajomych, którzy wręcz domagali się, bym założył bloga.

No więc zrobiłem to. Na początku nie wiązałem z Romanem większych nadziei. Blog miał służyć przede wszystkim mnie. Miał sprawić, bym nie pogrążył się do reszty w szarzyźnie tekstów pod SEO.

Nie wiem, jak to się stało, że tak się od tego czasu rozwinął. Prawdę mówiąc, byłem bardzo zaskoczony, że mimo znikomego doświadczenia i nieznajomości blogosfery, ludzie bardzo entuzjastycznie przyjęli Romana Sidłę i jego wypociny. Nagle okazało się, że nawet w porównaniu z doświadczonymi blogerami nie muszę czuć żadnych kompleksów. Że ludzie kupują to specyficzne poczucie humoru, ten wulgarno-barokowy język, jakim się posługuję.

Kuję więc żelazo, póki gorące. Polubiłem nawet tego blogowego bękarta, którego spłodziłem bez większego przekonania, i ciekaw jestem, jak potoczą się jego dalsze losy.

O czym jest blog?

Generalnie na Romansidlo.pl publikuję subiektywne przemyślenia na tematy bardzo różne: od komentowania wydarzeń z Częstochowy (miasta, w którym aktualnie mieszkam), poprzez recenzje książek, seriali, filmów, na pokręconych felietonach o popkulturze kończąc. Znajdziecie tutaj również niemrawe komiksy autorstwa niżej podpisanego oraz olbrzymią dawkę specyficznego poczucia humoru.

Jakie momenty wspominasz najmilej i najtrudniej?

Najmilej wspominam chyba pierwsze zanurzenie się w blogosferze i to, jak zostałem przyjęty. Nie spodziewałem się praktycznie żadnego odzewu, tymczasem napotkałem falę entuzjazmu płynącą w kierunku mojej osoby. Było to równie zaskakujące, co miłe. Poza tym bardzo sobie cenię wszystkich tych fantastycznych ludzi, których nigdy bym nie poznał, gdyby nie decyzja o rozpoczęciu blogowania.

Z kolei najtrudniejsze momenty wiązały się z moimi prywatnymi perypetiami. Niestety ze mną jest trochę tak, że jeśli coś złego dzieje się na jednej płaszczyźnie mojego życia, to natychmiast przekłada się to na pozostałe. Nie potrafię wcielać się w postać Romana Sidły, kiedy z tyłu głowy mam jakieś poważniejsze problemy natury prywatnej. Tak właśnie było na przełomie roku, skutkiem czego blog trochę ucierpiał. W tym wszystkim jednak jest coś budującego: to ludzie zmobilizowali mnie do powrotu. Ludzie, którzy uważali, że robię coś zbyt wartościowego, aby ot tak to zmarnować. Na szczególne uznanie zasługuje tutaj Kinga Frelichowska z bloga Dopieszczamy.pl, od której otrzymałem naprawdę sporo bezinteresownego wsparcia.

Hasło, motywacja dla innych?

Pomysł, uczciwość wobec siebie i (w moim przypadku) czytelników, a także żelazna konsekwencja. Kluczowe jest również czerpanie przyjemności z tego, co się robi. Bez tego szybko zacznie się jazda na oparach, a potem złomowanie.

Dziękuję za wywiad, a już niebawem kolejna historia 🙂

historie-autentyczne-marta-grzymala
  • Poczytuję Romana, ciekawy z niego typ 🙂

    • Jaki fajny komentarz 🙂

  • „Nie potrafię wcielać się w postać Romana Sidły, kiedy z tyłu głowy mam jakieś poważniejsze problemy natury prywatnej. ”

    To jest właśnie minus blogowania. Bywa ono zbyt mocno połączone z życiem prywatnym blogera.

    • Można blogować szczerze i mieć życie prywatne 🙂 Jedno drugiego nie wyklucza 🙂

      • Chodzi mi o coś innego – o wpływ życiowego „nastroju” na charakter wpisów na blogu. Czasem ciężko dowcipkować, kiedy życie ci się wali.

        • Tu się zgodzę 🙂 Z drugiej strony jestem zdania, że człowiek to silna bestia i przeżyje wszystko 🙂 PS. „wpływ życiowego „nastroju” na charakter wpisów na blogu” – nowy post? 😉

  • Nie znam tego bloga, ale trzeba będzie to nadrobić, bo brzmi bardzo zachęcająco 🙂

    • No to ja się bardzo, ale to bardzo cieszę, że już o nim wiesz! 🙂 Koniecznie nadrób, bo warto! 🙂

  • Obserwuję od dawna i bardzo sobie cenię. Takiego bloga bardzo mi w sieci brakowało.

  • Uwielbiam blog Romana – jego poczucie humoru bardzo do mnie trafia. Postrzega świat w krzywym zwierciadle i inteligentnie punktuje różne absurdy rzeczywistości – nie tylko literackiej, czy filmowej.
    Dziękuję też za miłe słowa 🙂

    • Ja też go bardzo lubię – właśnie za to, jak postrzega świat 🙂 🙂

  • Gosia

    Na bloga Romana trafiłam niedawno i bardzo lubie jego poczucie humoru

  • Nie znam bloga Romana, ale po takim wywiadzie lecę sprawdzić co mnie ominęło.

    • Koniecznie 🙂

  • Bardzo ciekawa rozmowa 🙂

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi