Bullet journal – jak zacząć planowanie w zeszycie?

Posted in Kreatywna Organizacja, Planery, Produktywność, Rysunki, Scrapbooking
on Wrzesień 22, 2017

Na Facebookowej grupie Bullet Journal Polska bardzo często pojawiają się pytania: jak zacząć bullet journal, jaki zeszyt do bullet journal wybrać na początek i od czego właściwie zacząć, aby to całe planowanie wprowadzić w życie i aby było skuteczne. Postanowiłam więc stworzyć kompletny post, w którym trochę wyjaśnię. Mam nadzieję, że przyda on się tym, którzy dopiero szykują się do stworzenia swojego bujo i chcą uporządkować swoje plany w jednym miejscu. Pisałam już o tym jak zrobić bullet journal w tym wpisie, ale może komuś przyda się też nowy tekst.

Jak zacząć bullet journal, czyli nieco o skuteczym planowaniu dla początkujących.

Wiele osób zastanawia się jak prowadzić bullet journal i od czego właściwie zacząć. Według moich doświadczeń najlepiej zacząć planowanie w zwykłym zeszycie, aby sprawdzić czy taki system jest odpowiedni i czy na dłuższą metę pomoże w organizacji. Dzięki temu można sprawdzić jak planowanie w zeszycie działa w praktyce. Ponadto zapisywanie w notesie szczególnych zdarzeń i tych bardziej codziennych jest niezwykle pomocne dla osób, które mają dużo projektów na co dzień. W bujo można nawet stworzyć z czasem swoje własne listy i bardziej rozbudowane kolekcje.

Ja właśnie w 2015 roku tak zaczynałam swoją przygodę z bullet journalingiem. Miałam do tego przeznaczony gruby zeszyt w linie, w którym po prostu zaczęłam wypisywać wszystkie rzeczy, które mam do zrobienia. Oprócz list z rzeczami do zrobienia miałam też tzw. bullet journal klucz, dzięki któremu wiedziałam jak zaznaczać poszczególne zadania. Jeśli chodzi o taki tradycyjny klucz to polecam zapoznanie się z poniższym video Rydera Carolla, który stworzył system planowania bullet journal.

Szczególnie tym, którzy mają już dość tego, że ich luźne notatki są w kilku różnych miejscach. Jeśli macie wrażenie, że się w nich gubicie to czas na zmiany! Rozwiązaniem jest planowanie, czyli bullet journal. To system analogowego planowania wymyślony przez Rydera Carolla. Główna idea jest taka, że macie wszystko, co niezbędne w jednym notesie, który jest zawsze pod ręką.

Według jego koncepcji na pierwszych kilku stronach jest index, w którym po prostu zapisuje się to, co chce się umieścić na kolejnych stronach, ale w formie skrótowej. Każde strony można numerować lub kupić gotowy notes do bullet journal z ponumerowanymi już stronami np. Leuchtturm 1917. Dzięki temu o wiele łatwiej odnaleźć się w całym zeszycie. Kolejny krok to bullet journal future log, czyli taka mała ściągawka skrótowego planowania. Dwie sąsiednie strony wystarczy podzielić na trzy równe części. Każda z nich to po prostu jeden miesiąc. Na kilku sąsiednich stronach możecie rozpisać w skrócie poszczególne miesiące, a nawet cały rok. Zaznaczacie tu najważniejsze daty, ważne wydarzenia, plany długoterminowe. Może to posłużyć także do zaznaczania urodzin bliskich osób.

Kolejne strony to już rozkładówki miesięczne. W słupku na lewej stronie możecie wypisać dni miesiąca i nazwy dni tygodnia, aby łatwiej zaplanować wydarzenia i później znaleźć to, czego szukacie. Po prawej wystarczy rozpisać rzeczy do zrobienia w danym miesiącu, żeby łatwiej określić cele jakie chcecie osiągnąć i inne rzeczy do zrobienia. Można nawet zastosować podział na poszczególne kategorie np. dom, pracę, rozwój osobisty.

Kolejne strony w bullet journal to tygodniówki. Niektórzy nie prowadzą specjalnych dniówek, a wolą planowanie tygodnia, żeby mieć cały tydzień na dwóch stronach. To właśnie w nich określacie szczegółowo swoje zadania. Pamiętajcie o tym, żeby wcześniej przygotować swój bullet journal klucz, czyli taką krótką legendę, która pomoże Wam w planowaniu. Taka bullet journal legenda to świetny sposób na skuteczne planowanie, dlatego warto ją umieścić na początku notesu w indexie lub jako dodatek do strony w formie doklejanego kawałka papieru np. za pomocą taśmy washi. Pomocne jest też zostawienie trochę miejsca przy zadaniu z lewej strony, aby właśnie mieć miejsce na narysowanie kratki i określenie etapu danego zadania. Dzięki temu łatwiej zauważycie postępy w swoich zadaniach na dany dzień, niektóre będziecie mogli przenieść na inny, jeśli nie wystarczy Wam czasu na jego wykonanie, a jeszcze inne całkiem skreślić, gdy już zostaną wykonane.

Jeśli interesuje Was stworzenie bullet journal krok po kroku według tradycyjnej metody planowania zaproponowanej przez Rydera Carolla to warto skorzystać z jego video i bloga.

Jak wygląda mój bullet journal od środka?

Moje planowanie nieco się zmieniło. Przeniosłam się z zeszytu w linie do zupełnie innego, który według mnie jest ideałem do planowania. Chodzi oczywiście o Leuchtturm 1917, czyli legendarny notes w kropki. Taki zeszyt do bullet journal sprawdza się u mnie doskonale z kilku względów. Po pierwsze, zeszyt w kropki ułatwia mi rysowanie  i malowanie akwarelami (falujący się papier zupełnie mi nie przeszkadza). Po drugie – przywykłam już do tych kropek na kremowych stronach tak bardzo, że na tą chwilę nie wyobrażam sobie innego notesu. Lubię też to jakie kartki są w dotyku. Kropki ułatwiają mi „ściaśnianie” się z moim pismem, które jest zwykle bardzo szerokie. Na początku bardzo się wahałam czy wybrać czysty zeszyt do bullet journal czy jednak od razu postawić na kropki. Wybór padł na notes w linię, a dopiero z czasem przeniosłam się do kropkowego notatnika, gdy upewniłam się, że ten system jest dla mnie. Zeszyt do planowania jednak warto w pełni dostosować do siebie tak, aby mieć 100 % pewności, że to właśnie on odpowiada Twoim potrzebom. Właśnie z tą możliwość indywidualnej personalizacji zeszytu kocham system bullet journal! Jeśli zastanawiacie się jaki notes do bullet journal wybrać dla siebie to koniecznie zajrzycie do tego wpisu Agaty.

Zdjęcie wpisu, które widzicie na górze to moja nieco urozmaicona rozkładówka miesiąca. Są tu zarówno małe kroki do miesięcznych celów z podziałem na poszczególne projekty kreatywne, czyli dość mocno spersonalizowana strona i kawałek planera od Worqshop, który służy mi za skrótowy future log. Używam też planera na ścianę, do zaplanowania postów na blogu. To właśnie w nim zaznaczam najważniejsze wydarzenia, urodziny przyjaciół i inne mniejsze sprawy, o których chcę pamiętać. W sekcji po lewej stronie rozpisuję szczegółowo zadania do wykonania w każdym projekcie, które muszę zrobić w danym miesiącu. To jest o tyle dobre, że wszystko mam w jednym miejscu i na bieżąco mogę śledzić postępy. Zdjęcie akurat zrobione przed rozpisaniem zadań.

Jak wygląda mój tydzień w bujo? Mój bullet journal wygląda tak, że zwykle po lewej stronie w słupku wypisuję rzeczy do zrobienia w tym tygodniu. Zazwyczaj w formie szczegółowej listy z podziałem na kategorie, które oznaczyłam poszczególnymi kolorami cienkopisów Stabilo Sensor z końcówkami 0,3 mm. Poniżej możecie zobaczyć krótką legendę do poszczególnych zadań, która ułatwia mi organizację i ustalanie priorytetów na dany dzień.

Na tej samej stronie nieco niżej mam umieszczoną sekcję „we dwoje”, gdzie zapisuje różne miłe rzeczy i drobiazgi, które pomagają mi w dbaniu o małżeństwo. Jest to też po to, żeby oszczędzić nasz wspólny czas i żeby nie było pytania „Co dziś porobimy?” :). Łukasz zwykle oczekuje ode mnie, że będę sypała pomysłami jak z rękawa, dlatego zostawia mi kwestie planowania na luzie, więc mogę sobie tu wpisać różne luźne pomysły na wspólne spędzenie czasu i po to, aby właśnie uniknąć marnowania czasu na zastanawianie się (tak, tak to brzmi jak absurd!). Na puste miejsca jeszcze nie mam pomysłu, pracuję nad tym. Od przyszłego miesiąca na pewno będę mieć więcej miejsca na rysunki do bullet journal, bo bardzo to lubię. Uważam, że to fajny sposób na relaks, ćwiczenie kreatywności i uzupełnienie strony. Czasem jest to jakiś cytat czy rysunek w bullet journal, ale lubię mieć tą rozkładówkę nieco uporządkowaną.

Zadania z listy do zrobienia przenoszę do poszczególnych dni tygodnia tak, aby nie mieć wrażenia, że jestem nimi maksylamnie obładowana danego dnia. Niektóre z nich to stałe rzeczy jak np. sprzątanie, na które mam czas tylko w poniedziałki. Takie rzeczy po przeniesieniu do konkretnego dnia zakreślam kolorem przypisanym do danego dnia. Do tego sposobu zainspirowała mnie Kasia.

Jak zacząć bullet journal?

Bullet journal klucz pomaga mi w łatwym określaniu ważności zadań, a także w tym, żebym się w tym wszystkim nie pogubiła. Łatwiej mi pamiętać o terminach zapłaty podatku czy kwestiach nieco mniej ważnych jak zmycie podłóg w domu, aż po reklamę projektu kreatywnego, czyli o nieco mniej ważniejszych zadaniach do wykonania. U mnie jest to co prawda tylko 5 kolorów, ale można pozwolć sobie na większe szaleństwo, jeśli ktoś ma taką potrzebę.

Jak zacząć bullet journal?

Rysunki w bullet journal – czy to chwilowa moda, konieczność czy raczej coś zbędnego?

Nie każdy w swoim bullet journal musi rysować, ozdabiać strony i wyżywać się artystycznie. Często czytam, że prowadzenie kreatywnego i ładnego bujo zabiera więcej czasu, a prawda jest taka, że przy dobrej organizacji tak naprawdę taka zabawa zajmuje tylko kilka minut. Ja od kilku lat uwielbiam rysować, choć ciągle się uczę i właśnie wszystkie moje rysunki w bujo traktuję jako taki trening kreatywności. Rysunki do planera to więc nie jest absolutna konieczność i nie trzeba mieć artystycznego zacięcia, żeby prowadzić efektywnie swój planer.

Jednak bardzo często widzę, że takie kreatywne ozdóbki, naklejki, taśmy washi i rysunki własnie są traktowane jako coś niepotrzebnego, wypełniającego czas i krytykowane. Nie ma to jednak wpływu na mniejszą efektywność planowania. Nie uważam rysunków w bujo jako chwilowego trendu, który za chwilę przeminie tylko bardziej jako sposób rozwijania się w rysowaniu. Jeśli ktoś nie czuje takiej potrzeby najzwyczajniej w świecie będzie to dla niego zbyteczne, a nawet denerwujące.

Od Was zależy jaki bujo dla siebie stworzycie – może to być kolorowe bujo z rysunkami lub minimalistyczny bullet journal planer, totalnie bez tych wszystkich ozdób, jeśli sądzicie, że mogą Was zmęczyć lub zacząć rozpraszać albo nie macie czasu na takie szczegóły.

Jak zacząć bullet journal?

Moc kolorów w bullet journal, czyli jak uniknąć chaosu w bullet journalu

Oznaczenia kolorami przy zadaniach stosuję od niedawna. Ktoś mi kiedyś podsunął takie rozwiązanie i zapytał mnie czy nie mylą mi się zadania do wykonania w domu i te zawodowe. Uważam, że taki podział jest bardzo wygodny i rzeczywiście lepiej mi z nim niż bez niego. Tutaj jak zwykle świetnie spisują się pastelowe zakreślacze Stabilo, których nie zamieniłabym na żadne inne! 

Jak zacząć bullet journal?

Dobre nawyki – bullet journal to dobry sposób na śledzenie postępów

Na jednej stronie mam rozpiskę moich nawyków. Są to takie rzeczy jak np. pamiętanie o odpoczynku, bo zdarza mi się zapomnieć (ja z tych, co nie potrafią odpoczywać, a teraz niestety muszę coraz więcej). Zaznaczam tu dni tworzenia, nasze wyjścia na miasto, dni bez wydawania pieniędzy, zdjęcia dnia, branie tabletek kwasu foliowego, spacer, pielęgnację ciała, czas na malowanie paznokci, picie wody, wpisy na blogu, zrobienie czegoś dla siebie jak np. pomalowanie akwarelami czy wieczór z książką. Jak widzicie – z jednymi nawykami mi po drodze, z innymi to kompletna porażka.

Od października planuję do mojego bullet journal tracker dodać parę innych opcji. Całość koloruję  długopisami Stabilo 68 z nieco grubszą końcówką, które świetnie mi się sprawdzają także do kolorowania tygodniówki. Zastanawiam się też nad zmianą nazwy dobre nawyki na np. ograniacz dobrych nawyków, aby była bardziej mobilizująca do działania.

Ograniczone kolekcje w bullet journal

Postanowiłam od kilku miesięcy nieco ograniczyć moje kolekcje w bullet journal. Dużo o nich myślałam i stwierdziłam, że pewnych rzeczy nie potrzebuję jak np. tracker do seriali, których i tak nie mam czasu oglądać. Zostawiłam bardzo okrojoną wersję kolekcji i ograniczyłam je m.in do takich stron jak:

  • rozpiska miesięczna,
  • strony z celami na dany miesiąc (małe kroki z podziałem na poszczególne projekty),
  • strony z wydatkami (której tutaj nie ma),
  • dziennika wdzięczności,
  • menu na cały miesiąc,
  • tygodniówek.

Stwierdziłam, że i tak skupię się tylko na tym czego najbardziej potrzebuję w bullet journalu, a stawiam przede wszystkim na skuteczność działania tego systemu planowania. Od października zastanawiam się nad dodaniem kilku stron takich jak: strona z inspiracjami kulinarnymi, lista social media – coś jak taki planer do ogarnięcia wpisów, miejsca do odwiedzenia w Warszawie, a także dodanie strony z drobnymi przyjemnościami. Nad tym ostatnim jeszcze się zastanowię.

Na koniec chcę Wam pokazać taką czystą bazową tygodniówkę w bujo, abyście mieli pojęcie jak to u mnie wygląda. Cyfry mam już gotowe, są to odbite stemple. Takie bazowe rozkładówki przygotowuję zawsze w ostatnim tygodniu miesiąca, żeby zaoszczędzić jak najwięcej czasu. Z uwagi na to, że od kilku miesięcy znalazłam idealny rozkład tygodniowy w bullet journal to trzymam się tego układu i muszę Wam powiedzieć, że jestem z niego naprawdę bardzo zadowolona.

Jeśli wpis Wam się przydał lub macie jeszcze jakieś pytania odnośnie planowania w bullet journal – dajcie znać w komentarzach.

*Wpis powstał we współpracy z marką Stabilo.

Stabilo

 

Bullet journal letnie strony
  • Marta Korotko

    Coś dla mnie! Fajne inspiracje. Ja już miałam swoje podejście do rozpoczęcia przygody z Bullet Journal, ale dość nieudane. Teraz zaczęłam na nowo, stawiam pierwsze kroki, zaczyna mi się podobać 🙂

    • Miło mi bardzo, dziękuję 🙂 Dlaczego się nie udało? Fajnie, że mimo tego powróciłaś do planowania i próbujesz z tym jeszcze raz! Trzymam kciuki za Twoje działania 🙂

  • Iwona Siekierska

    Jestem pod wrażeniem. Serio. Też planuję, ale nie aż tak. Uwielbiam notesy z pomysłami, zadaniami i podoba mi się Twój pomysł z kolorami. Chyba Pomałpuję 😉 Sądzę, że ułatwi mi to planowanie. Zwłaszcza z markerami Stabilo- te pastelowe kolory są śliczne.
    Na razie, codziennie robię nowy plan na każdy dzień, na zwykłej, białej kartce A4. I na razie ta
    Metoda mi się sprawdza. A to, czego nie zdążę, przenoszę na kolejna kartkę.

    • Dziękuję i miło mi to czytać 🙂 Fajnie, że znalazłaś swój „system karteczkowy” i że działa 🙂 Trzymam kciuki za Twoje planowanie 🙂

  • Karolina Ostrowska

    Kocham bullet journale, zwłaszcza te oryginalne, z pomysłem… ale sama niestety nie jestem kompletnie stworzona do ich posiadania. Planowanie i organizowanie życia jest nie dla mnie… Nie mam czasu, by robić tak piękne bullet journale, a minimalistyczne nie podobają mi się na tyle, by je mieć. 😀

    • Nie trzeba robić pięknych. Tu nie o to chodzi 🙂 Chodzi o skuteczność działań, a planowanie jest po to, aby to usprawnić 🙂 Może kiedyś zmienisz zdanie? 🙂

  • Bardzo fajne. Chyba robiłam coś podobnego zawsze ;). + zapiski dzienne już może nie krótkie i zwięzłe..Na pewno po latach jest to fajna podróż w czasie.

    • Dziękuję 🙂 Z pewnością, w bujo można prowadzić pamiętnik, jeśli ktoś ma takie życzenie 🙂

  • Rozumiem, że działają i dają wymierne korzyści. Jednak przy mojej osobie raczej nie udało by mi się go stworzyć. Jestem chyba zbyt zdezorganizowany. 😉

    • Dlaczego nie? 🙂 Fakt, zajmuje trochę czasu, ale ja mam na to specjalny jeden dzień, kiedy rozpisuję tabelki i działania, dzięki czemu go minimalizuję 🙂

  • Ja ciągle eksperymentuję, jestem wierna Happy Plannerowi, ale mam też swoje epizody z bujo 😉

    • Brzmi super, ja chyba nie przepadam za gotowcami 🙂 Ale fajnie, że znalazłaś rozwiązanie, które jest Ci najbliższe 🙂

  • Ja jakoś nie mogę się przekonać do planowania w bullet. Wydaje mi się to… czasochłonne.

    • Zajmuje trochę czasu, ale ja mam na to sposób: wyznaczam jeden dzień na tworzenie miesiąca, uzupełnianie, a potem już tylko na bieżąco w poszczególnych dniach uzupełniam 🙂

  • Jestem zafascynowana każdym bullet journal ! I podziwiam ogromnie, za czas który trzeba temu poświęcić. Gdybym tylko miała go więcej, na pewno bylby to jeden ze sposobów na mój relaks.

    • Dziękuję bardzo 🙂

  • Mam wrazenie, ze ta forma organizacji czasu na kolorowo z pewną taką odrobiną kreatywnosci staje się coraz bardziej popularna w kraju. Z jednej strony zachwyca mnie to, i jakos nie mogę przekonac się do sprobowania…. Ta forma zapisywania i organizacji sama w sobie wydaje mi sie bardzo pracochlonna i przez to czasochlonna. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Może tak być, choć ciężko mi to ocenić. Mam wrażenie, że może być tak jak piszesz 🙂 Tak, tak – jak większości. Fakt, ozdabianie zajmuje trochę czasu, ale jeśli wyznaczy się na to czas to naprawdę nie jest to aż tak strasznie odczuwalne 🙂 Spróbuj 🙂

    • Ewelina

      Forma planowania w żadnym razie nie jest pracochłonna 😀 To tylko kropki i strzałki 😀

  • Bardzo podoba mi się taka forma i nawet kiedyś miałam krótką przygodę z bujo. teraz mam plan, żeby zostać z nim nieco dłużej. Z pewnością Twoje rady pomogą mi go ogarnąć. 🙂

    • Brzmi super i miło mi, że wpis się przydał 🙂 Trzymam kciuki za planowanie i realizację planów 🙂

  • Jestem pod ogromnym wrażeniem jak precyzyjne organizujesz swoje życie!
    Ja należę do tych, które nie wiedzą co będzie działo się następnego dnia, dlatego też tym bardziej jestem pełna podziwu dla Ciebie :).

    • Oj czasem bym chciała, by było lepiej 🙂 To nie jest tak, że wszystko się udaje. Jak każdy mam dni, gdy pewne plany muszę przesunąć, z innych zrezygnować 🙂 W bujo wpisuję to, czego jestem pewna, dużo planuję też z wyprzedzeniem 🙂

  • eV

    Ja do tego celu używam kalendarza – w tym roku wybrałam taki, który po lewej stronie ma dni tygodnia, a po prawej pustą kartkę. Ostatecznie wygląda to bardzo podobnie do tego, co masz na 2 stronie. Kolejny rok zastanawiam się, czy tym razem nie zrobić sobie też bujo, ale trochę obawiam się, że nie będzie mi się chciało wypisywać dni roku. Poza tym, kalendarze mają mają ostatnio tyle fajnych elementów…

    • Ja właśnie nie przepadam za kalendarzami, bo potrzebuję mieć większą elastyczność w planowaniu 🙂

      • eV

        A niektóre kalendarze dają naprawdę sporo elastyczności. Ostatnio widziałam taki, który co kilka stron miał koszulkę do wkładania rzeczy. Szkoda, że był na „rok szkolny” a nie „rok kalendarzowy”.

  • O matko, level PRO!!! No coś pięknego. Jednak nie dla mnie. Ja jestem taki mess, że muszę mieć po prostu dobry kalendarz. Taki z dniami, miesiącami itd. Niestety, znaleźć taki to jak upolować Gralla. W zeszłym roku szukałam do marca i nic. Kompletne dno. Znalazłam dziewczynę, która próbowała wystartować z dedykowanymi, ale coś chyba jej nie wyszło z biznesem. Marzy mi się taki zrobiony wg mojego życzenia. Ale nie, nie. Sama tego nie zrobię. Nie czuję tego kompletnie. 🙂 Gratuluję talentu. Jest pięknie!

    • E tam talent, zwykłe rozkładówki z planami, nic wielkiego 🙂 Ja też lubię bałagan, ale przy tylu projektach i firmie muszę być zorganizowana. To kwestia priorytetów 🙂 Może jednak spróbujesz stworzyć swój, skoro o nim marzysz? 🙂 Na pewno będzie bardziej elastyczny niż wszystkie gotowce 🙂

      • Jasne, że talent!!! Jak to „zwykłe rozkładówki, nic wielkiego”??? Właśnie to jest wielkie. Nawet, jeśli miałby to być Twój jedyny talent, w co wątpię, to jest wielki i pielęgnuj go i rozwijaj. Nie mówię z podniesionym palcem i koczkiem na czubku głowy jak pani profesor, ale z serca. Stać nas, możemy, jesteśmy w stanie zrobić, osiągnąć dużo więcej niż nam się wydaje. Nie możemy wszystkiego. Zawsze, prędzej czy później pojawią się jakieś ograniczenia, zawsze. Ale z pewnością nie wykorzystujemy wszystkich talentów, możliwości, nie pokonujemy wszystkich przeszkód, jakie jesteśmy w stanie pokonać. To wiem, sama tego doświadczam i doskonale wiem, jak cudownie się czuję, kiedy jestem tego świadoma. Chwal się tym, co potrafisz tak pięknie robić, rozwijaj Twój talent i ucz tego innych. Ściskam najmocniej

  • O, coś o mnie na początku – jestem własnie na etapie testów… ale droga do tego była długa. Niepotrzebnie długa. 😀 Interesuję się tematyką bujo już chyba od roku, ale do tej pory to było bardzo nieśmiałe – ot, podglądanie grup i wzdychanie do tego, co widziałam. Doskonale wiem, że absolutnie nie mam żadnego zmysłu estetycznego, rysuje paskudnie, mam dziwne, nieregularne pismo (raz wąsko, raz szeroko, tu kursywa, tu prosto) i ogólnie spod moich rąk rzadko wychodzi coś ładnego. Jak patrzyłam na te prześliczne rozkładówki, na ilustracje, ramki, na wszystko jak z okładki czasopisma lifestylowego – to czułam, że to bez sensu, bo nigdy nie osiągnę takiego efektu. Myślę że to właśnie to – oraz poczucie, że zamiast oszczędzać czas, będzie się go tracić na malowanie – zniechęca ludzi do założenia bujo. Wymuskane rysunki i piękne fotografie odstraszają niezdecydowanych, zamiast zachęcić. Taki paradoks. 😀 Przydałby się jakiś trend, który by to zmienił.

    Jeżeli chodzi o moje bujo, to zadziałała konieczność… i spontaniczność. 😀 Prowadząc bloga i przygotowując sobie notatki do cyklu Herbaciane Newsy (czyli cotygodniowego zbioru informacji) początkowo wszystko zapisywałam w kalendarzyku. Kiedy zaczęło mi się kończyć miejsce stwierdziłam, że muszę coś zmienić. Rozejrzałam się po domu, znalazłam jeden prawie pusty zeszyt – zwykły, w kratkę, z jakąś ładną okładką – i korzystając z (niewielu) materiałów, jakie znalazłam w mieszkaniu, po prostu zaczęłam. Bez namysłu, bez pytania, bez szukania, właściwie bez riserczu. Przejrzałam tylko kilka zdjęć w grupie, żeby wybrać jakieś „działy” dla siebie i zrobiłam wszystko po swojemu. A puste miejsca przyozdobiłam improwizowaną taśmą washi, zrobioną z kolorowych znaczników indeksujących i taśmy klejącej. Da się? Da się! 😀

    Dlatego moja rada dla wszystkich wahających się jest dokładnie taka, jak Twoja, Gosiu – JUST DO IT. Nie zamawiaj na allegro zestawów kreatywnych, nie kupuj drogich zeszytów w kropki, nie pytaj, jaki rodzaj pióra dobrać do jakiej gramatury papieru. Weź pierwszy lepszy zeszyt (albo kup zwykły 32-kartkowy w kratkę), znajdź w domu działający długopis i po prostu zacznij. Jak weźmiesz za długi rozbieg, to zmęczysz się jeszcze przed skokiem. 😉
    Pozdrowienia!

    • Jeżu kolczasty, ale się rozpisałam. D:

    • I jak Ci idzie testowanie tego systemu? 🙂 Nie trzeba rysować pięknie, żeby spróbować 🙂 ja też nie rysuję jakoś super. Myślę, że to może dlatego, że za często np. ogląda się inspiracje innych w sieci i potem jakoś tak człowiek się zniechęca do spróbowania. W grupie było o tym sporo wątków 🙂 Masz w pełni racje – takie przeładowane strony mogą nieco przytłaczać i zniechęcać do tworzenia bujo. Każdy ma na to swój sposób 🙂 Dziękuję za obszerny komentarz 🙂

  • Kocham te kolory Stabilo :)Jestem mistrzynią małych karteczek. Całkiem nieźle organizowałam się z planerem, ale nagle okazało się, że godzinowe rozpiski zabijają moją produktywność. Przymierzam się do bujo od dawna. Zobaczymy, co wyjdzie z tego 🙂 B.

    • Ja też je uwielbiam, są super 🙂 Małe karteczki też u mnie się sprawdzają, czasami używam ich w bujo jak chcę coś zapisać na szybko. Jest w tym dużo prawdy, co piszesz, że godzinowa podziałka zabija produktywność. Kiedyś też tego próbowałam i miałam takie same wnioski 🙂 Pomaga mi jedynie planowanie godzinowe mniej-więcej, aby wiedzieć jak się z czymś wyrobię, ale nigdy nie jest to dla mnie zbyt sztywne 🙂 Trzymam kciuki za Twój bujo 🙂

  • Klaudia Kałążna

    Świetny artykuł, który konkretnie wyjaśnia o co tak naprawdę chodzi z tym analogowym planowaniem i jaka jest idea bullet journala. Najbardziej zaintrygował mnie fragment dotyczący zeszytu w kropki – zawsze zastanawiałam się, po co komu notatniki z kropeczkami, a tu proszę w końcu znalazłam wyjaśnienie. Ja mam kilka tematycznych notatników w różnych kolorach, ale może przyjdzie pora, że zacznę gromadzić moje notatki w jednym zeszycie. Na razie sprawdza się u mnie podział tematyczny w kilku zeszytach. No i zastanawia mnie, na ile czasochłonne może być prowadzenie takiego pieknego bujo.

    • Dziękuję bardzo 🙂 Ja swój bujo prowadzę regularnie. Jak np. wiem, że kończy się miesiąc to mam np. 1 h w piątek żeby przygotować cały miesiąc w bujo, wszystko rozpisać wstępnie (mowa tu o tabelkach, małych projektach na kolejny miesiąc itd). Rubryki codziennie robię oczywiście w danych dniach, więc nie zajmuje to tak dużo czasu jak wygląda 🙂 Ciekawy pomysł z podziałem tematycznym na poszczególne zeszyty, też tak robię 🙂

      • Klaudia Kałążna

        Też lubię planowanie „raz a dobrze”, czyli w takich miesięcznych i odcinkach. Może rzeczywiście pora dać szansę bujo!

        • Spróbuj, nie zapomnij potem pokazać rozkładówek 🙂 Chętnie obejrzę 🙂

    • Ewelina

      Zawsze możesz wsadzić wszystkie notatniki do jednej okładki i zrobić travelers notebooka. Wtedy połączysz obie idee w wygodny system 🙂

      • Klaudia Kałążna

        O! I to jest myśl! Uwielbiam systemy – dziękuję za pomysł:)

  • Jeżu strasznie zazdroszczę ludziom, którzy potrafią go prowadzić! Ja totalnie nie umiem. U mnie za taki jb służy… tablica korkowa xDDD

    • Tu nie trzeba specjalnych umiejętności, serio 🙂 Spróbuj, a przekonasz się 🙂

  • właśnie wczoraj skończyłam oglądać nieskończoną ilość plannerów w internecie. Z każdego spodobało mi się to jedno „coś” ale trochę się zmartwiłam, ze nie ma dla mnie idealnego. I dzisiaj Twój post, jak z nieba. Kupuje zeszyt, biorę kredki i tworzę. Dzięki za inspirację 🙂

    • Cieszę się bardzo, że mogłam Cię zainspirować 🙂 Idealny będzie, jak właśnie go sama pod siebie stworzysz 🙂 Powodzenia 🙂

  • Zachwyca mnie to 🙂 Kiedyś miałam nawet taką myśl, aby sięgnąć po taką rozrywkę, rodzaj wyciszenia. Nic z tego nie wyszło, ale stabilo jest u nas częstym gościem

  • Ewelina

    Po raz kolejny się z tobą nie zgadzam ( już na grupie bujo na fb rozmawiałyśmy o tym). Rysunki i dekoracje są czasochłonne i pracochłonne i wcale nie zajmują kilku minut. Zajmują dokładnie tyle czasu ile chcemy na nie poświęcić.
    Ale ten fakt w żadnym razie im nie umniejsza. Ozdoby, wprowadzenie do bujo elementów smashbooka i art journala to WYBÓR. Dobrze wiedzieć, że każdy z nas go ma. Każde bujo to odrębny, prywatny projekt.
    Mam problem z tym co piszesz, że ryzsunki zajmują tylko momencik i to naprawdę tylko kwestia organizacji. Bo to nieprawda. Trochę deprecjonujesz w ten sposób osoby, które nie umieją, nie chcą i nie czują potrzeby kreatywnego używania planera, dla których istotna jest wyłącznie funkcja użytkowa. O ile kreatywność i funkcjonalność się absolutnie nie wykluczają, to spokojnie mogą sobie istnieć niezależnie od siebie i wcale nie trzeba ich upychać razem do jednego zeszytu.

    • No cóż, ja pisałam o sobie, o tym w jaki sposób ja używam tego systemu, więc nie musisz się ze mną zgadzać 🙂 U mnie to rzeczywiście chwila czasu, ale to kwestia rozplanowania (ja na takie rzeczy poświęcam naprawdę mało czasu), więc według mnie nie jest to aż tak absorbujące, dlatego nie zgodzę się z tym, że to, co piszę to nieprawda. Nie sądzę też, abym w ten sposób deprecjonowała inne osoby, to trochę przesadzone, moim zdaniem. Nie robię też stron z serialami i innymi rzeczami, które według mnie są zbędne 🙂 Ja nic nie pisałam o smashbooku czy artjournalu, to bardziej absorbujące czas projekty 🙂

  • Magdalena Urbańska

    Szukałam w sieci takiego wpisu jak Twój by móc go zaproponować na swoim blogu. Nie masz nic przeciwko bym umieściła link z tym wpisem do swojego wydarzenia na fb? https://www.facebook.com/events/1931562563837176

    • Nie mam nic przeciwko, żebyś umieściła link do tego wpisu w swoim wydarzeniu 🙂

  • Niestety u mnie z planowaniem zawsze były problemy. Wszystkie zeszyty, kalendarze etc wytrzymywaly maksymalnie miesiąc. 🙂 najprostszą formą okazał się spontan :p

    • Faceci to chyba tak już mają 😉 Mój mąż też nie lubi planowania 😀

  • Melduję Gotowość

    Mi zdecydowanie brak systematyczności żeby coś takiego prowadzić, ale bardzo mi się to podoba!

    • Dziękuję za miłe słowo 🙂

  • Agata Maj Cher

    Bardzo fajna sprawa, oj przydałaby mi się

    • Czas spróbować 🙂

  • Rzeczywiscie, warto zaczac planowanie od czegokolwiek, od jakiegokolwiek spisywania swoich planow. Bo te spisane sprawniej przeksztalacaja sie w konkretne dzialania. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • To prawda 🙂 To bardzo pomaga i zbliża do celu 🙂 Dzięki wielkie!

  • Oj tak, uwielbiam. Ja akurat ograniczam bardzo kolory na rzecz struktur, nagłówków i in. Ogólnie zgadzam się w 100%, że to niezwykle skuteczny sposób organizacji, a jego moc jest właśnie w możliwości dostosowania pod swoje preferencje. Nie chcesz rysować – nie rysujesz, chcesz – robisz to. To nawet całkiem proste 🙂

    • Dokładnie tak 🙂 Nawet nie sądziłam, że kawałek papieru i trochę przydasi może mieć taką skuteczną moc!!!! 🙂

  • Ale masz piękny bullet journal 🙂 Ja ostatnio drukuję sobie luźne strony z fajnym szablonem, który kiedyś gdzieś znalazłam w necie. Ale w zakreślacze się jeszcze nie zaopatrzyłam. 😉

    Zauważyłam też, że pomaga mi planowanie „z góry” rozkładów tygodniowych, ale tych dziennych już „z dołu” czyli piszę co już wykonałam, a nie co jest do wykonania. Mam wtedy uczucie jakbym zrobiła więcej = większa satysfakcja i mniej ociągania się 🙂

    • Dziękuję bardzo za miłe słowa 🙂 Tak, takie planowanie to bardzo fajny sposób na ogarnięcie tygodnia 🙂 To prawda i bardzo mi miło, że też to widzisz 🙂 Trzymam kciuki za Twoje planowanie 🙂

  • super sprawa z takim bullet journal! 🙂 Dużo samodyscypliny potrzeba, aby coś takiego prowadzić, ale myślę, że warto, bo to pozwala powracać do wspomnień!

    • Tak, myślę, że samodyscyplina jest tu kluczem 🙂 Dziękuję!

  • Przydałoby mi się jakieś narzędzie do ogarnięcia czasu, ale za bardzo lubię być spontaniczna i całe planowanie zawsze szlag trafia 🙂

    • Mimo wszystko, polecam się przełamać 🙂 Planowanie nie wyklucza spontaniczności 🙂 Wręcz przeciwnie – bardzo ją ułatwia 😉

  • Marek Pieńkos

    Ciekawy pomysł, acz znając siebie to albo będę zapominał do takiego zeszytu zaglądać, albo nie będzie mi się chciało/możliwości by wpisywać rzeczy XD

    Pozdrawiam ciepło:)

    • Trzeba mieć go pod ręką cały czas, aby nie zapominać 🙂

  • Divanaurlopie

    Świetny poradnik! i jakie piękne zdjęcia i kolory piasków <3

  • Ja planuję w kalendarzu. 🙂 Już chyba wypracowałam sobie swój własny system planowania. 😉

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi