„Kato-tata” – recenzja przerażającej książki

Posted in Książki, Recenzje
on Październik 9, 2017
Kato-Tata-recenzja

 

 „Kato-tata” to cholernie trudna książka. Zygmunt Miłoszewski napisał kiedyś w „Gniewie”:

Chcecie zapobiegać przemocy? Nie czyńcie zła.” 

Ten cytat mógłby wytłumaczyć postępowanie autorki, dziś już dorosłej kobiety, która jak sama o sobie pisze: „Mogłam krzyczeć – nie krzyczałam„. Właśnie tak w skrócie można określić zachowanie osoby bitej, zastraszonej, wykorzystywanej, być może szantażowanej, bezradnej wobec tego, co ją spotyka. Autorka książki „Kato-tata” traktowała pisanie jako formę autoterapii. Napisała tę książkę po to, aby pomogła ona kolejnym osobom, które mają podobne problemy. Jest też próbą pogodzenia się z własnym dzieciństwem i dorastaniem. „Kato-tata” to mocna i przerażająca książka, której treść strona po stronie dosłownie wyrywa z butów…

Kato-tata – szczere rozliczenie z przeszłością 

„Kato-tata” to książka, która zdecydowanie zasługuje na przeczytanie. Ja mimo tak trudnej tematyki przeczytałam ją w 3 dni. Zabrzmi to dziwnie, ale momentami była nawet zabawna, szczególnie uwagę zwróciłam na porównania. Choć były też fragmenty, które wryły się w mózg i o których ciężko pomyśleć, że mogły się wydarzyć naprawdę. Bardzo długa, ładnie opisana przedmowa książki przygotowuje czytelnika na podróż pełną sprzecznych emocji targających autorką. To jak jazda rollercoasterem bez trzymanki. Mimo niepewności jakoś mimowolnie przekręca się kolejne strony, na których autorka odsłania brutalną prawdę o swoim dzieciństwie, opowiada o tym jak wyglądało jej dorastanie. 

Fragmenty, które szokują…

Przytoczę kilka fragmentów z książki „Kato-tata”, które najbardziej utkwiły mi w pamięci… 

„Późnym wieczorem przychodzi pijany z pracy. Zataczając się, podchodzi do mojego łóżka. Mamy jak zwykle nie ma. Tata ledwo stoi na nogach. Czuję znienawidzony kwaśny zapach alkoholu. Chwiejąc się, siada na łóżku. Mam usiąść obok niego. Skrupulatnie wykonuję jego polecenia. Trzęsę się, szczękam zębami – jak zawsze kiedy się boję. On bezwstydnie wyciąga ze spodni coś wielkiego. To coś przypomina mi olbrzymi ogórek wyrastający z krzaków. Nigdy wcześniej nie widziałam tak dokładnie jego członka. W pierwszej chwili myślę, że tatuś musi być poważnie chory, skoro tak bardzo mu spuchło. Każe mi uważnie obserwować, co będzie z tym robić. Obejmuje członek ręką i zaczyna nim poruszać. Najpierw pieści go wolno i delikatnie, patrząc na niego z coraz większym zachwytem, i pyta, czy mi się podoba. Trudno mi sobie wyobrazić, że w tych świństwach jest coś ładnego, ale ze strachu odpowiadam, że tak”.

„Gdy udało mu się osiągnąć efekt, od tyłu mógł mi włożyć wyprężonego jak wojownik do walki siusiaka. Robił to precyzyjnie i bez pośpiechu. Cieszyłam się, że nie musiałam w takich momentach patrzeć na jego obrośniętą gębę. Starałam się nie słyszeć tego zwierzęcego, coraz bardziej przyspieszonego gorącego oddechu. Cieszył się jak dziecko, gdy udało mu się głęboko we mnie wejść. Ja traktowałam to jako pewnego rodzaju nieprzyjemny zabieg, przez który muszę przejść.”

„Zaczynają mnie prześladować niesamowite myśli związane z tatą. Chcę go zabić. Boję się jednak, że jak to wyjdzie na jaw, to pójdę do więzienia. Planuję, że nazbieram trujących grzybów, drobno je pokroję i wrzucę mu do zupy. Zrobię to tak, żeby nikt nie zauważył, skończą się moje cierpienia. Wyobrażałam sobie, jak ze smakiem zajada zupę i nagle pada na podłogę. Wije się z bólu, rzęzi, charczy, patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, żebym mu pomogła, ale ja ze spokojem przyglądam się jego agonii”.

Moje odczucia po przeczytaniu książki

Nie spodziewałam się tak dojrzałej, szczerej książki, tak dosadnie opisującej brutalną rzeczywistość, od której nie ma ucieczki. Zastanawiałam się tylko dlaczego autorka nie zdecydowała się przerwać tego piekła, uciec, zacząć życie od nowa, ale jestem daleka od oceniania jej. Nie potrafię sobie wyobrazić tego wszystkiego co przeżywała w chwilach seksualnego wykorzystywania, choć jestem w stanie wyobrazić sobie jej strach podczas przemocy domowej. Uważam, że książkę powinien przeczytać każdy, kto chce choć trochę zrozumieć ofiary przemocy i poznać przez co przechodzą. Podziwiam jej odwagę, że zdecydowała się o tym napisać i nie potrafię zrozumieć jej matki, która była ślepa na to wszystko… 

 

Wielka wymiana książkowa
  • A już myślałam, że o ojcu katolickim 😉 Bo katolicy często coś katolickiego nazywają kato – kato-technologia kato-książki itd., więc myślę sobie „Kato-tata? To trochu przegięcie, bo ewiedentnie kojarzy się (przynajmniej mnie) z ojcem-katem” no ale…:)

    • I tak właśnie jest, książka jest o przemocy w rodzinie, stąd tytuł „Kato-tata”.

  • Jarek Cieśla

    Woow jeśli to naprawdę wydarzyło się to dziewczynie współczuje a jej ojciec siedzi dawno w pikle. Chyba kiedyś po nią sięgnę tak z ciekawość. Super recenzja.

    • Dziękuję bardzo, niestety to się wydarzyło naprawdę, choć ciężko w to uwierzyć…

  • Bardzo ciekawa pozycja! Takie książki zawsze wzbudzają wiele emocji 🙂

    • I moim zdaniem są potrzebne światu 🙂

  • Laura LR

    Musze przeczytac

  • Iwona Gogulska

    To raczej nie jest książka dla mnie. Wolę „luźniejsze” tematy.

    • Rozumiem, co kto lubi 🙂

  • Morowe Blog

    Ja tę książkę przeczytałam w kilka godzin, faktycznie przerażająca. Chociaż czytałam gdzieś, że podobno jest trochę podrasowana. Jednak nie znalazłam żadnych internetowych dowodów na to 😉 ale też nie zagłębiałam się w temat. W mojej kolejce do czytania mam jeszcze „Monidło”, czyli o tym, co było potem, no i „Mokradełko”, czyli spojrzenie na Halszkę z perspektywy osób z jej najbliższego otoczenia, już po wydaniu głośnych książek.

    • Według mnie nie jest podrasowana. Kojarzę drugą część i na pewno przeczytam 🙂

  • Boze…

  • Może matka chciała ją i siebie uchronić? Może też była wychowana w rodzinie dysfunkcyjnej? Trudno oceniać takie zachowania. Zresztą i mi trudno oceniać książkę jedynie po recenzji, ale … już sama recenzja daje do myślenia. pozdrawiam

    • Uchronić, skoro się nie interesowała jej losem? Trochę to nie na miejscu. Nie nazwałabym tego tak… Ładna mi ochrona…

  • Nie dziękuję. Jestem strasznie wrażliwa na pedofilię. Zwłaszcza odkąd zostałam matką. Unikam takich informacji, bo później przeżywam tygodniami i ani to ofiarom przemocy nie pomoże, ani moim dzieciom, więc unikam. Co nie znaczy, że nie jestem świadoma ogromu problemu i nieszczęścia tylu dzieci na świecie.
    Właśnie w tym wszystkim najgorzej brzydzi mnie zachowanie matek. Pozwalają na krzywdę dzieci. czyż nie są takimi samymi zwyrodnialcami jak ojcowie?

    • Myślę, że jeśli pozwalają na tego typu zachowania to tak. Rozumiem Twój punkt widzenia, nie łatwo mi było przebrnąć przez tę książkę, ale uważam, że powinno ich powstawać znacznie więcej 🙂

  • Katarzyna Mirek

    Przeczytałam Twoja recenzję i wiem, że nie dałabym racy przeczytać tej książki. Szczególnie, że jestem mamą trójki maluchów. Nie mogę sobie wyobrazić, że rodzic robi takie okropieństwa swojemu dziecku 🙁

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi