Jak przetrwać 2 lata razem i mieć małżeństwo bez zgagi?

Posted in Lifestyle
on Sierpień 14, 2017
Jak przetrwać 2 lata razem i mieć małżeństwo bez zgagi?

Małżeństwo zawsze wydawało mi się czymś poważnym i odpowiedzialnym. Czymś, od czego w rzeczywistości nie ma ucieczki, a skok z kilku pięter to ostateczność. Zawsze myślałam, że to nadejdzie nagle, że trzaśnie mnie tak bardzo coś, że zdecyduję się ten krok. Zakochałam się w człowieku  nadzwyczaj dobrym, pełnym pasji, bezinteresownym, nieidealnym, choć stabilnym emocjonalnie. Ale w tym wszystkim nie zapomniałam o sobie.

Małżeństwo: oczekiwania kontra rzeczywistość

Marzyłam o mężczyźnie kilka lat starszym ode mnie, niezależnym, męskim (takim naprawdę męskim ;), silnym, odpowiedzialnym, troskliwym i trochę stanowczym, kiedy trzeba. Chciałam też, żeby był spontaniczny i zwariowany. O kimś, kto nie będzie miał skrupułów, żeby powiedzieć mi, że wyglądam jak ulung (nawet jeśli tak rzeczywiście bym wyglądała). Gdy poznałam Łukasza na początku tylko się przyjaźniliśmy, bo ja na zakochanie potrzebowałam trochę więcej czasu niż on. On się we mnie zakochał… po 3 dniach. Nie ukrywam, że mi w zakochaniu bardzo pomogło to, że był muzykiem. Pasja to bardzo ważna rzecz w życiu, trzeba mieć kawałek czegoś tylko dla siebie.

Gdy się poznaliśmy – nigdy bym nie przypuszczała, że zostanę jego żoną, to było takie bardzo odległe na zasadzie „może kiedyś”. On podobno był tego pewien po roku naszej znajomości, bo wstawił to zdjęcie, które widzicie wyżej, na swój profil na fejsie i zapytał: „Czyżby moja przyszła żona?”. Mnie się jednak do ślubu nie śpieszyło, tym bardziej, że wtedy znaliśmy się tylko rok, a to bardzo mało czasu, żeby kogoś dokładnie poznać.

Gdy minęło nam 1,5 roku razem myślałam, że to już koniec. Zwykle tyle wystarczy, aby coś się posypało w związku (u mnie taki czas zwykle wystarczał). No i ja tak czekałam, czekałam, a tu nic! Obiecałam sobie więc kiedyś, że jak znajdę naprawdę dobrego faceta to będzie moim mężem. Nawet nie myślałam, że będziemy ze sobą aż siedem lat i skończy się to małżeństwem i macierzyństwem!

Wierzyłam w to, że małżeństwo to tylko formalność, że wiele rzeczy pozostanie bez zmian. Nie miałam żadnych oczekiwań poza tymi tradycyjnymi, czyli miłość i wierność aż po grób (tak, ja z tych staroświeckich, co poważnie wierzą w miłość do grobowej deski).

Po ślubie w sumie było tak samo jak i przed. No dobra, potem tylko doszły błyskotki na palcach, zrobiło się nieco poważniej, przyjęłam drugie nazwisko, ale nic poza tym. Bardzo pomogło to, że mieszkaliśmy razem przez te wszystkie lata, dzięki czemu bardzo się poznaliśmy i wiedzieliśmy jakie są nasze przyzwyczajenia i co nas wkurza. Ustalilśmy pewne rzeczy np. takie, że ja nigdy w życiu nie będę odkurzać i dlatego nie mamy ani jednego dywanu w domu.

Przydatna rada życia: Nie kłócić się wcale albo szybko to skończyć!

Moja mama zawsze powtarzała, że najgorsze co można zrobić to się pokłócić, dlatego mi mówiła: Nie warto się kłócić. Miała rację. Nie warto. Przynajmniej nie o pierdoły, które można przemilczeć, bo czasem aż szkoda słów i emocji. Jeśli chodzi o małżeństwo to nie wierzę w małżeństwa idealne, ale nie wierzę też w takie, w których nie ma kłótni. Różnimy się i to bardzo, dlatego w naszym małżeństwie czasem zdarzają się kłótnie. Generalnie mamy zasadę, że szybko się godzimy, więc jeśli już się kłócić to tylko tak, żeby po kilku godzinach się pogodzić 🙂

Nie zgadzamy się w wielu rzeczach i to całkiem normalne, bo się różnimy. Jednak są takie sprawy, w których jesteśmy zgodni. Podobają nam się te same kolory, style i meble, obydwoje lubimy minimalizm i nowoczesność, włoską kuchnię, z łatwością wybraliśmy też imię dla naszej córeczki i bez kłótni zrobiliśmy przeprowadzkę. Jesteśmy też zgodni jeśli chodzi o takie codzienne sprawy jak większe czy mniejsze zakupy czy wyjazdy. Głównie to ja wymyślam, choć bardzo cenię jak Łukasz przejmuje inicjatywę. Zawsze pytam go o zdanie, a gdy w odpowiedzi słyszę: „Nie wiem, weź coś wymyśl, Ty masz dobre pomysły” to mi złość uszami wypływa 😉 (Po pewnym czasie można mieć tego dosyć 😉

Najwięcej kłótni jest o drobiazgi: od upominania odnośnie zacinających się rolet, które ja podnoszę za wysoko, po moje zapominalstwo, żeby tak nie robić. Kłócimy się o zakupy (bo ja lubię wydawać swoje pieniądze, a Łukasz lubi swoje oszczędzać); o to, co obejrzymy w telewizji, gdy jest mecz i komedia romantyczna; o to, ile przyprawy sypać do mięsa, bo ja lubię na ostro, a Łukasz uważa, że sypię jej zbyt dużo (i na odwrót w zależności od dania); o kolejne długopisy, które kupiłam i które tak mnie cieszą, po nadużywany tekst: „Po co ci kolejne, skoro masz podobne!”, a nawet o to, żeby nie siadał tak blisko mnie, gdy je te swoje ochydne, staroświeckie jedzenie (czyt. nóżki w galarecie lub golonkę czy flaki). Chociaż fakt, nie lubię, gdy zapach flaków roznosi się na całe mieszkanie i klatkę schodową albo gdy mi specjalnie trzęsie talerzem pełnym galarety z mięsem mimo tego, że wie doskonale, że dla mnie to obrzydliwe.

To są tak śmieszne bzdety, że teraz po prostu się z nich śmieję, bo nigdy nie było warto tracić na to czasu i słów!

Małżeństwo a bezinteresowność – to nic nie kosztuje!

Po tych wszystkich latach tak naprawdę dociera do mnie, że najważniejsza jest bezinteresowność i zaufanie do siebie. Nie trzeba pytać kto pozmywa po śniadaniu, kto zrobi ciasto albo kto pościeli łóżko, tylko wyjść z inicjatywą bez zbędnych słów. Oczywiście miło by było, gdyby to też działało w drugą stronę, bo potem łatwo się rozleniwić i oczekiwać, że druga osoba to zrobi, bo ta pierwsza tak jest przyzwyczajona.

Najważniejsze są małe rzeczy w małżeństwie takie jak dwie zaparzone herbaty, miłe słowa, zjedzone wspólnie ciasto, a nawet ta cisza, która wcale nie jest nieznośna. Ilekroć podziwiam Łukasza za dobroć i za te wszystkie drobne gesty – rozczulam się i myślę, że lepiej w życiu nie mogłam trafić. Chciałabym mu zagwarantować wieczne niebo za to jaki jest dla mnie i będzie dla Mai. Rozczulam się, gdy przed oczami mam to wszystko co dla mnie zrobił i tak sobie myślę, że no nie zasługuję na niego.

Mamy udane małżeństwo bez zgagi, choć on sam przyznał, że drugiej takiej jak ja to by nie zniósł. Będziemy mieli okazję się przekonać, bo nasza zgaga jest coraz większa w brzuchu 🙂 (Mowa oczywiście o Mai ;)) Mam nadzieję, że przejmie 99 % genów po mnie + szczyptę złośliwości, a po nim tylko 1 %.

Nasza magiczna zasada wzajemności w małżeństwie: „Jednego dnia ja zrobię coś dla Ciebie, drugiego dnia Ty zrobisz coś dla mnie„.

czy można być gotowym na dziecko?
O czym marzy 25-latka?
  • Iwona Gogulska

    Nie zgadzam się z tym, że nie warto się kłócić. Znam takie pary, co przez wiele lat się nie kłóciły, wcale. Ale ich wzajemna frustracja tak narastała, że w końcu mieli siebie dość i po pierwszej prawdziwej kłótni się rozstali. Gdyby się kłócili wcześniej, może każde z nich wiedziałoby co jest nie tak, a nie tłumiło wszystko w sobie.

    • No i to jest właśnie to, dlaczego ja się nigdy nie zgodzę z tym, że warto się kłócić. Powodem jest oczywiście frustracja – po co to komu? 🙂 Jak już się kłócić to na chwilę tak, żeby w miarę szybko się pogodzić, choć ja też sobie małżeństwa bez kłótni nie wyobrażam, ale zawsze wszystko można zminimalizować 🙂

  • Omijanie kłótni to wpadanie w pułapkę bezkonfliktowości. Uważam, że wiele spraw lepiej na bieżąco wyjaśniać. Zdrowa komunikacja to podstawa 😉

    • Nie chodziło mi o omijanie kłótni, ale właśnie o dyskusję i pójście czasem na kompromis 🙂

      • Ale w asertywny sposób, z poszanowanie swoich potrzeb i potrzeb drugiej osoby 😉

        • To oczywiste 🙂

  • Michał Woroniecki

    Niestety, mój pięcioletni związek zakończył się fiaskiem. Mimo wszystko, życzę Wam powodzenia:)

    • No cóż, przykro mi 🙂 Ale dziękujemy 🙂

  • Jarek Cieśla

    Hm świetne porady, ja jeszcze nie dorosłem do tego levelu by decydować się na ślub, ale dużo racji zawarłaś w tym poście. Warto rozmawiać ale też pokłócić by zeszło z nas zbędny stres dnia, ale też strać się na wspólny kompromis.

    • Nie warto kłócić się, żeby zeszło napięcie czy stres. Jeśli się kłócić to tylko w naprawdę słusznej sprawie 🙂

  • 🙂 Gratuluję potomkini i dobrego stażu! My już 5 lat po ślubie i na koncie dwójka dzieci. I skoro planujemy trzecie, to chyba jest dobrze. 🙂

    • Dziękujemy i wzajemnie 🙂 Potomkini brzmi prawie jak bogini :)))

  • Fajny post.Ja uważam, że jak trzeba coś wyjaśnić, przedyskutować to i można się pokłócić. W kłótni jest życie. Najgorsze są ciche dni. Bo te oznaczają, że ludziom już nie zależy.
    Zgadzam się też z Tobą, iż ważne jest w małżeństwie zaufanie. Dodam jeszcze, iż bardzo ważny jest szacunek. Bez tego trudno o udane małżeństwo.

    • Dziękuję, ja mam takie samo zdanie 🙂

  • Monika

    Zdrowa komunikacja, jeśli obywa się bez kłótni, to ideał 😀

    • Tak i taka na luzie jeszcze ;)))

  • jutro obchodzimy czwarta rocznice slubu wiec post bardzo dla mnie na czasie.
    pozdrawiam cieplo

    • Gratulacje dla Was! Cieszę się, że tekst się przydał 🙂

  • Bezinteresowność w związku, a jednak z założeniem wzajemności…
    Powodzenia na dalszej drodze! 😉

    • Trzeba to jakoś pogodzić 🙂 Dzięki!

  • Początek nie brzmi zbyt romantycznie, bardziej jak małżeństwo z rozsądku:) Niedługo dojdzie Wam powodów do kłótni, bo będzie maleństwo, będzie zmęczenie, brak czasu dla siebie i więcej sporów, kto co ma zrobić…:) Chociaż życzę kolejnych szczęśliwych lat bez zgagi!

    • Nie, nie dojdzie nam więcej powodów do kłótni, bo dziecko, zmęczenie czy brak czasu. Nie każdy ma tak samo 😉 Nie, nie jest to małżeństwo z rozsądku (ja nie z tych ludzi). Trochę generalizowania niepotrzebnego w tym komentarzu 😉

      • Ja nie mówię, że jest:) Pisałam, że tak dla mnie brzmiała treść. Tego Wam życzę (braku dodatkowych kłótni)!

        • W porządku 🙂

  • Zycze wielu dalszych wspolnych sukcesow 😀 Ja jestem 2 lata zona mojego meza a jestesmy razem juz 6 lat. W ciagu tego czasu oboje zaliczylismy kilka przeprowadzek, kilka krajow, wiele klotni i lez , duzo szczescia i radosci, niezliczona ilosc usmiechow i pocalunkow a teraz od 2 lat zaczelismy niesamowita pryzygode ktora trwa, trwala i trwac bedzie. Bo oboje tego bardzo chcemy <3

    • Rany, brzmi jak raj za życia 🙂 Miło mi to czytać 🙂 Dziękujemy bardzo! Wam też powodzenia i wielu fascynujących podróży razem!

  • Życzę Wam wszystkiego, co najlepsze 🙂 Tak jak powiedziałaś, nie ma związków idealnych 🙂 Ja z kolei myślę, że czasem lepiej się pokłócić niż tłamsić w sobie zbyt wiele różnych emocji 🙂

    • Dziękujemy! 🙂 Pewnie, że tak 😉 Jak to mój teść mówi: „W dupie lżej!” 🙂

  • Myślę, że właśnie z momentem narodzenia dziecka wiele się zmienia

    • Tak, tak, tak, słucham tego niemal non stop 😉 Ale obiecaliśmy sobie, że między nami dziecko niczego na gorsze nie zmieni 🙂 I wolę trzymać się tej wersji 😉 Nie u wszystkich zmienia się wszystko na gorsze od razu 😉

  • Ważne aby każda para potrafiła wypracować własny system bycia zarówno w zgodzie jak i w trudniejszych chwilach. Szacunek to podstawa wszystkiego.

    • Dokładnie tak samo uważam 🙂 Choć nie da się ukryć, że takie wypracowanie własnego systemu wymaga czasu i zaangażowania 🙂

  • Mam nadzieje ze moje malzenstwo bedzie udane. Po 4 latach zwiazku jest calkiem niezle, wiec mysle ze nic sie nie zmieni po slubie 🙂 no chyba ze na lepsze

    • Życzę Ci tego 🙂 Powiem Ci, że tak naprawdę lecą tylko wspólne lata 😉 Dobry związek to podstawa fajnego małżeństwa 🙂

  • Bardzo mnie rozczulił ten wpis, jest taki… sama nie wiem, jak to nazwać, ale bardzo podoba mi się Wasze podejście wzajemności. Ja mam już prawie 20-letni staż małżeński i różnie bywało, ale też mamy parę swoich „wzajemności”, np. w weekendy kto się pierwszy obudzi to wstaje robić kawę i podaje ją do łóżka. Ale drugą kawę robi druga osoba 😀

    • Dziękuję bardzo za te słowa! 🙂 Fajny pomysł z kawą! Niby drobiazg, ale jak cieszy! 🙂

  • A wiesz, Zośka to właśnie takie 99% mnie i maleńki fragment Marcina, więc jest nadzieja 😉

    Pięknie napisałaś. Już kilka dni temu zaczęłam czytać, ale musiałam zapisać link w przeglądarce i poczekać na dogodny moment, aby na spokojnie dokończyć lekturę i napisać coś od siebie. Twoje podejście do związków i do małżeństwo pokazało mi, jak bardzo jesteśmy do siebie podobne. Jestem pewna, że świetnie byśmy się dogadały, gdybyśmy znały się w realnym życiu.

    Życzę Wam wszystkiego dobrego! Dalej szanujcie się i kochajcie i tego samego nauczcie swoją córę <3

    • Ale mi miło! Dziękuję za te słowa! <3
      Kto wie? Może kiedyś będziemy miały taką okazję? 🙂

      Dziękujemy! Nauczymy, zrobimy wszystko, co w naszej mocy 🙂 🙂

  • Bardzo ładnie napisane, moim zdaniem dokładnie o to w związku chodzi. Potrafić odpuścić nieistotne detale, a jeśli kłócić się, to szybko i intensywnie… No i gratulacje, trzymam kciuki za Was (już wkrótce) troje 🙂

    • Dziękuję bardzo! 🙂 Dokładnie tak 🙂 Ja za Was też 🙂

  • Babcia mi kiedyś powiedziała, że nie ma związku bez kłótni, ale ważne jest, by nie przeciągać sporu do następnego dnia. Dlatego, kiedy coś się wydarzy, najlepiej jest pogodzić się jeszcze przed zachodem słońca. Staram się stosować tę zasadę i… to chyba działa. 😀 Nie dosyć, że śpi się spokojniej, to jeszcze kolejny dzień nie zaczyna się od nowej porcji warczenia i prychania na siebie nawzajem.
    Gdzieś też przeczytałam, że przeprowadzka to poważny test dla związku. Para, która to przeżyła, przeżyje wszystko. Mnie i mojemu partnerowi się udało, więc jest dla nas nadzieja. 😀
    Ogółem, bardzo przyjemny ten wpis. Taki… ciepły, rodzinny. Cieszę się, że mogłam go przeczytać, po nim wszystko wydaje się takie jakby jaśniejsze. Dzięki Ci za niego! 🙂

    • Nie ma za co, to ja dziękuję 🙂 Fajna zasada z tym zachodem słońca 🙂 No i masz rację, że na drugi dzień lepiej wstać z łóżka po oczyszczonej atmosferze 🙂 Od razu jest jakby piękniej 🙂 A po kłótniach pozostaje tylko śmiech, bo głównie są to zwykle śmieszne rzeczy, które po latach nie mają żadnego znaczenia 🙂

  • Jestem przed tym wszystkim o czym piszesz, do małżeństwa się szykuję, właśnie są te chwile przed nami. Z moim narzeczonym jesteśmy 5 lat razem, 5 cudownych lat, w którym nie raz padały przykre słowa, ale o wiele więcej było tych cudownych, miłych i kochanych. Gdzie jest czułość i troska, humor i sarkazm, a przede wszystkim dbanie o siebie. Zastanawiam się jak to będzie po ślubie, co się zmieni i czekam na te zmiany z radością 🙂

    • Po ślubie niewiele się zmienia, naprawdę 🙂 Przynajmniej tak było u nas. Oczywiście to zależy jak się zachowujemy po wszystkim, ale myślę, że jeśli się kochacie to przetrwacie wszystko 🙂 Życzę Wam tego! 🙂 Ślub to piękny czas! 🙂

  • U nas, minęło ostatnio 10 lat. Dla mnie podstawa to nigdy nie zapominać że gramy do jednej bramki.
    Wszystkiego dobrego dla Was!

    • Dobrze napisane 🙂 Dziękuję! Wzajemnie, wszystko co najlepsze!

  • Wzajemny szacunek i dobra komunikacja potrafią zdziałać cuda i przezwyciężyć trudności. Ja ze swoim mężem jestem 18 lat – nie zawsze było różowo, czasem się za przysłoiowe łby łapiemy, ale koniec końców zawsze potrafimy znaleźć wspólny język.

    • Oj tak! 🙂 Rany, 18 lat?! 🙂 Podziwiam i bardzo gratuluję! 🙂 Ale fajne to jest w małżeństwie – móc powiedzieć sobie wszystko i ze wszystkim dać potem spokój 😉 😉

  • Martyna Cieślińska

    Fajna historia, piękna miłość :] Życzę Wam wszystkiego dobrego wiele miłości i pięknych chwil ;]
    Pozdrawiam

    • Bardzo pięknie dziękujemy 🙂 Wzajemnie! 🙂

  • Love life

    Wspaniały wpis! Niby oczywiste, jak należy pielęgnować związek, ale często w codziennym pędzie o tym zapominamy.
    Bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach, gdzie trwałe związki niestety należą do rzadkości.

    • Dziękuję 🙂 Oj tak, związek to dużo pracy, ale małżeństwo to już level hard 🙂 Cieszy mnie to, że wpis się przydał 🙂 Może da komuś do myślenia 🙂

  • Uważam, że czasem kłócić się czasem trzeba. Jednak my mamy jedną zasadę. Zawsze tę kłótnię kończymy, a nie przekładamy. Wyjaśniamy sobie wszystko od razu i po problemie. Poza tym też zawsze czułam, że małżeństwo niczym się nie różni, od tych drobiazgów, które wymieniłaś. Jednak jest to jakieś dopełnienie w życiu. 🙂

    • W sumie ja też taka jestem. Jak już się kłócę to muszę skończyć tego samego dnia, bo potem lubię wstać na drugi dzień z łóżka i zacząć nowy dzień bez kłótni. Źle mi z tym jak nie mogę od razu wyjaśnić wszystkiego, co na sercu leży, a czekać nie znoszę 😉

  • Malwina Z

    fajna historia! o miłość trzeba dbać, jest bardzo ważna w związku

    • Bardzoooo 🙂

  • „Zakochałam się w człowieku nadzwyczaj dobrym, pełnym pasji, bezinteresownym, nieidealnym, choć stabilnym emocjonalnie. Ale w tym wszystkim nie zapomniałam o sobie.” CUUUUDNE i takie o mnie 😂

    A co do kłótni – ja uważam ze jak juz sie kłócić – to szybko i sprawnie, a godzic dlugo i gorąco ❤

  • Jestem obecnie w drugim małżeństwie. Z pierwszą żoną nie kłóciłem się wcale. No i co, szybki rozwód i dziesięć wspólnych lat poszło do lamusa. Teraz zdecydowanie twierdze że czasem kłutnia jest potrzebna, tak jak burza która oczyszcza powietrze. Pozdrawiam.

    • Ja tak samo uważam 🙂

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi