Pierwszy rok mojego macierzyństwa – podsumowanie

Posted in Bujam się, Refleksje
on Luty 23, 2019
Rok mojego macierzyństwa

W poprzednim tekście z kategorii „Bujam się” obiecałam, że napiszę parę słów o tym, jak wygląda pierwszy rok mojego macierzyństwa. Podzielę się więc tym, jak przetrwaliśmy pierwszy rok z dzieckiem. Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam na wpis przeplatany zdjęciami. 

Jeszcze w ciąży obiecałam sobie, że będę mamą, która wszystko robi po swojemu, a wszelkie rady traktuję z przymrużeniem oka, bo bardzo chciałam przeżywać tę przygodę na własnych zasadach i cieszyć się każdym odkryciem oraz pozwolić sobie na błędy. Od samego początku konsekwentnie stosowałam tę strategię.

Przyznam, że takie podejście bardzo mi pomogło. Sprawiło, że nie straciłam swojego wewnętrznego głosu i własnego rozumu. Przy okazji nie straciłam też nerwów do udzielanych i nieproszonych rad. 

Pierwsze pół roku – spokój jest najważniejszy

To był czas wzajemnego sprawdzania się w roli rodziców i poznawania siebie nawzajem.

Pierwszy miesiąc był najtrudniejszy. Niewiedza, sprawdzanie wszystkiego, pierwsze trudne noce, ale z czasem było tylko lepiej. Potrzebowaliśmy miesiąca, żeby się zorganizować i nieco bardziej przestawić na życie we trójkę. Przez ten czas Majka nie była zbyt mobilna, choć w tym czasie umiała już to, co powinna: przekręcać się na brzuch, układać w różnych pozycjach, oglądać obrazki kontrastowe w książeczkach. Od 2. miesiąca do 6. miesiąca życia w zasadzie nie mieliśmy żadnych problemów, bo nawet noce przesypiała. Po czwartym miesiącu zaczęliśmy jej wprowadzać domowe jedzenie typu gotowana marchewka stopniowo aż w końcu odkryliśmy, że nasze dziecko naprawdę lubi jeść!

Na początku strasznie się drapała, dlatego zakładaliśmy jej rękawiczki. Pamiętam, gdy podrapała sobie całą twarz i pierwsze stresujące obcinanie małych paznokietków. Pierwsza kąpiel była wyzwaniem, ale z czasem je polubiła. Bujaczek elektryczny uratował mi życie, ale też kura, czyli poduszka do karmienia. 

Rok mojego macierzyństwa

Pierwsze miesiące z dzieckiem były naprawdę dobre, więc mogę powiedzieć, że miałam naprawdę jak w raju. Majka była spokojna, bardzo dużo się śmiała (i tak jej zostało do teraz) i naprawdę mogłam przy niej pisać, ile tylko sobie zaplanowałam. Starałam się oczywiście pracować mniej, bo wiadomo, że inaczej jest mając dziecko, a inaczej się pisze, gdy nikt nie potrzebuje mojej opieki. O tym, jak wygląda u nas praca freelance przy dziecku możecie poczytać w innym tekście. 

6. miesięcy – 12. miesięcy, czyli miłe złego początki

Rok mojego macierzyństwa

Rok mojego macierzyństwa

Od szóstego miesiąca zaczęło się ząbkowanie, rozwijanie diety, rajdy samochodowe z dzieckiem (i bez dziecka też), nauka gotowania zup i wymyślanie coraz to nowszych propozycji w przerwie między pracą a życiem, raczkowanie i obserwowanie tego, jak się rozwija. Ona mogła podziwiać świat z wózka i nie tylko, z czasem z coraz to dziwniejszych pozycji; była coraz bardziej ciekawa wszystkich przedmiotów aż z czasem stała się dziewczynką z ciekawością do przesady. I co dziwne (ogromnie jej za to dziękuję) jeszcze nie ruszyła mojego wózka z przydasiami, który jest nadal w tym samym miejscu w mieszkaniu, choć wszyscy mnie ostrzegali! 

Mimo kilkunastu nocy przerywanych płaczem z powodu bólu wyżynających się zębów mogę powiedzieć, że i tak nie mieliśmy najgorzej. Majka ma najwyraźniej dużą odporność na ból i choć wolałabym, żeby nie bolało ją wcale – to moim zdaniem bardzo dobrze zniosła to całe ząbkowanie. Pomógł nam bardzo żel Detinox, którego używamy nawet teraz. Nie odkryję Ameryki, gdy napiszę, ze podczas ząbkowania trzeba dużo cierpliwości, której stale się uczę i naprawdę chyba dobrze mi to wychodzi.

Niech Was nie zmylą te cudne oczy. W tym pięknym ciałku mieszka mały diabełek.

 Nie mogę uwierzyć, że moja córka jest tak piękna! Poniższe zdjęcie nie ma żadnych przeróbek graficznych oprócz napisu. Tak polubiłam ją fotografować, że nie ma tygodnia bez zdjęcia dziecka! 

A jak jest po roku?

A no właśnie… 🙂 

Nadal cudownie, choć momentami trochę trudniej, ciekawiej, inaczej. 

Aktualnie Majka ma 13 miesięcy i przeżywa kolejne zęby, skok rozwojowy.

Przez rok w ogóle nie chorowała. Ze słodkiego bobasa i uroczych skarpetek o wielkości mojego palca wskazującego, wyrosła prawdziwa, charakterna pannica, która jest niezłą łobuziarą! (Ale taką ją właśnie sobie wymarzyłam!) 

Rok mojego macierzyństwa

Rok mojego macierzyństwa

Czasami krzyczy i nauczyła się wymuszać. Bardzo dobrze znosi ból po szczepieniach i ząbkowanie. Nadal dużo się śmieje, pokazuje swoją zawziętość w każdej sytuacji, co jest zabawne, jest uparta (ciekawe po kim) i uwielbia jeść (nawet moje śniadanie)! Mamy z nią naprawdę wesoło. 

Jedyne, co mnie czasami przeraża i intryguje jednocześnie to jej zamyślenie, zdumienie świata. O czym może myśleć takie dziecko? 🙂 Szkoda, że jeszcze nie jest w stanie mi powiedzieć. 

Rok mojego macierzyństwa

Rok mojego macierzyństwa

A jak Wy wspominacie pierwszy rok jako mamy? Jakie momenty były dla Was najtrudniejsze, jakie chwile najbardziej stresujące? 

Jeśli jesteś świeżo upieczoną mamą i chcesz sprawdzić jak wyglądała nasza wyprawka – zajrzyj do tego wpisu

Historia autentyczna #15 - Arek Siczek o programowaniu
Historia autentyczna #18: Sylwia Chwalana o copywritingu

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi