Historia z życia: Po przekątnej stronie ulicy…

Posted in Historie Autentyczne
on Czerwiec 30, 2017
po przekątnej stronie ulicy

Spotkaliście kiedyś kogoś, kto zrobił na Was wrażenie pogodą ducha? Z pewnością. Ja spotkałam niedawno starszego mężczyznę – miłośnika klasycznej motoryzacji, który był moim sąsiadem po przekątnej stronie ulicy i to jemu poświęcam to dzisiejsze opowiadanie…

Po przekątnej stronie ulicy stał biały fiat 125p

To był jeden z tych leniwych, wiosennych poranków, gdy strugi światła słonecznego wkradały się do mieszkania przez żaluzje. Warszawska Praga dopiero budziła się do życia, podobnie jak jej mieszkańcy. To miał być zwyczajny dzień. Śniadanie zjedzone bez pośpiechu, wspólny spacer do parku… Gdy wróciliśmy, nagle na jednym z chodników uwagę mojego męża przykuł zaparkowany biały fiat 125p, który stał po przekątnej stronie ulicy.

Dobrze znaliśmy ten samochód i czasami dziwiliśmy się, że zawsze ma to samo miejsce. Dopiero po kilku tygodniach dotarło do nas, że nikt nim nie jeździ, a przynajmniej takie mieliśmy wrażenie. Zastanawialiśmy się do kogo należy i dlaczego ciągle stoi w tym samym miejscu. Stał tak tygodniami, a nawet miesiącami. Sprawiał wrażenie, jakby nikt nim nie jeździł od bardzo dawna, ale mimo to był bardzo zadbany.

Spontaniczne poszukiwania właściciela

Pewnego dnia postanowiliśmy zapytać o ten samochód w pobliskim sklepie mając nadzieję, że ktoś wie, do kogo należy auto. Nikt nie znał odpowiedzi. Nie daliśmy za wygraną i zadzwoniliśmy domofonem do pierwszej, wybranej osoby.

– Słucham? – usłyszeliśmy zachrypnięty głos pewnej staruszki.

– Dzień dobry. Mam takie pytanie. Czy wie pani do kogo należy biały fiat 125p zaparkowany przed blokiem? Chcielibyśmy dowiedzieć się kto jest jego właścicielem, bo mamy kilka pytań.

– Proszę wejść do środka – w tym momencie otworzyły się drzwi klatki schodowej – to samochód mojego sąsiada.

Właśnie tam, w praskiej kamienicy mieszkał samotny mężczyzna, ale nie mieliśmy pewności pod jakim numerem mieszkania dokładnie. Wiódł spokojne i szczęśliwe życie emeryta. Wolny czas umilał sobie jeżdżeniem białym fiatem 125p po zakupy.

Gdy wspinaliśmy się po schodach, na którymś z pięter, otworzyła nam drzwi staruszka. Zapytaliśmy ją o to, gdzie dokładnie może mieszkać właściciel fiata. Nie pamiętała dokładnie, podała kilka numerów, a my wszystkie sprawdziliśmy.

W końcu się udało.

Drzwi lekko uchyliły się, a w tle widać było zamek. Przywitaliśmy się i upewniliśmy się, że to ten pan jest właścicielem auta.

– Dzień dobry. Czy to Pan jest właścicielem białego fiata 125p, który stoi tutaj pod blokiem?

– Tak, a o co chodzi?

– Mamy parę pytań związanych z autem.

– Zapraszam do środka.

Niepewnie przekroczyliśmy próg starej, praskiej kamienicy. Mieszkanie w środku było piękne, dużo kwiatów, a mężczyzna mieszkał samotnie. Mimo to, był bardzo pogodnym człowiekiem.

Zaczął nam opowiadać o tym ile dla niego znaczy ten samochód, jakie miał wspomnienia z jego udziałem. Co w nim wymienił, gdzie bywał jak miał siłę. Słuchaliśmy jak zaczarowani. Jednak wspomniał, że z auta korzysta coraz rzadziej ze względu na zdrowie. Jeździ fiatem tylko po większe zakupy.

– Nie chciałby go Pan sprzedać? – zapytał Łukasz.

– Kiedyś będę musiał, ale nie za mniej niż 20 tysięcy złotych. Wiem, ile jest wart.

Pogadaliśmy jeszcze chwilę i pożegnaliśmy się.

Kilka tygodni później okazało się, że po przekątnej stronie ulicy zrobiło się tak jakoś przeraźliwie pusto, jakby czegoś na niej brakowało…

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.

ksiądz Jan Twardowski „Śpieszmy się”

czy można być gotowym na dziecko?
historie autentyczne
  • Dzięki za ten wiersz 🙂

    „nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
    czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza”

    Piękne…

    • To ja dziękuję 🙂

  • Kurde, jaki to świetny pomysł na film! 🙂 [ten cytat]

    • Pisz, pisz 🙂

  • Czarna Skrzynka

    Jest prosta historia, jest tajemnica… i jest smak praskiego powietrza na języku! Jest wszystko… 🙂

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi