Otwórz umysł na nowe! – historia pisarki Karen Anderson {część 6}

Posted on Październik 11, 2016

„Otwórz umysł!” – tak właśnie powtarzam sobie niemal każdego poranka, gdy wstaję rano. To moja mantra, także podczas pracy kreatywnej dla klientów. Powtarzam to sobie nie tylko jak mam wenę na pstryknięcie palców, ale także wtedy, gdy muszę pisać podczas kolejnej, cholernej migreny. (Tak, nie odpuszczam wtedy!) 🙂 Podobnie jest z kimś, kto też utrzymuje się z pisania. Poznaj Karen Anderson.

Kobieta zaprogramowana do zadań specjalnych – Karen Anderson: „Otwórz umysł na wszechstronność!”

Keren Anderson to freelancerka, która pisze i odpowiada za strategiczne działania. Zanim zdecydowała się na bycie freelancerką z krwi i kości, współpracowała m.in z Apple i Group Health. Ciekawie jak na kobietę, prawda? 🙂 Przez lata cięzkiej pracy trwającej dwie dekady zdobyła dużą wiedzę medyczną i całe mnóstwo umiejętności praktycznych z zakresu komunikacji, dziennikarstwa, zarządzania produktem, projektowania treści do sieci, recenzowania, blogowania i konsultacji social media. Teraz jako freelancerka wie niemal wszystko o medycznych urządzeniach, rozwijaniu produktów i ich nieustannym ulepszaniu, luksusowych podróżach a także o nowych technologiach!

Jak wygląda dzień z życia Karen?

O 7:30 leżąc w łóżku sprawdza czy w jej skrzynce odbiorczej nie pojawiły się nowe wiadomośći e-mail. Potem bierze szybki prysznic, karmi swoje koty, zjada lekkie śniadanie i bierze duży łyk swojej ulubionej herbaty, aby mieć energię na cały dzień. O 8:30 siedzi już przy biurku. Jeśli tego dnia ma zaplanowane wykonanie kilku telefonów – robi to, aby potem nie tracić czasu. Drugim powodem wczesnych rozmów telefonicznych jest chęć złapania współpracowników w biurze, zanim jeszcze wyjdą na lunch. Po telefonach – co ważne – odznacza w swojej skrzynce ważne wiadomości, na które odpisze później.

Od 9:30 do 11:00 zwykle pisze posty na bloga lub notatki prasowe.

Od 11:00 do 13:00 kontaktuje się ze swoimi współpracownikami i odpisuje na najważniejsze wiadomości. W tym czasie znajduje również czas na przerwę, która zwykle trwa kwadrans. Przerwę poświęca albo na spacery po okolicy albo na krótkie sesje jogi. Do biura wraca przed 13:00 i kończy projekty. Od 13:00 do 14:30 stara się nie wybijać z rytmu i w tym celu unika zaproszeń na lunch. Wystarcza jej szybkie śniadanie i późniejsza przerwa z kubkiem ulubionej kawy.

Od 13:30 do 16:30, czyli przez 3 godziny pracuje nad projektami, których specyfika wymaga intensywnego wysiłku. Zwykle są to prezentacje w Power Point. Zagląda też do materiałów źródłowych otrzymanych od klienta. Poświęca kilkanaście minut na skomentowanie ich, a także krótką, kameralną burzę mózgów. Czasami, gdy sytuacja tego wymaga kontaktuje się przez Skype z innymi, aby omówić ważne kwestie i wprowadzić natychmiastowe zmiany.

Od 16:30 do 18:00 odpisuje na pozostałe e-maile, a potem idzie na zumbę lub dłuższy spacer, żeby „przewietrzyć mózg” 🙂

Po pracy, po godzinie 18:00 dwa dni w tygodniu uczestniczy w ważnych spotkaniach non-profit, czyli takich, które nie przynoszą jej korzyści majątkowych, ale są świetną inspiracją i dają z pewnością wiele satysfakcji. W inne wieczory stara się spotykać z przyjaciółmi i wspólnie ze swoim partnerem przygotowuje małe przyjęcia, a także gotuje. Stara się, aby takie spotkania miały charakter „lunchu po godzinach” i aby nikt nie martwił się zmywaniem naczyń po zjedzonym posiłku (Bardzo fajne podejście!) 🙂 Po jedzeniu ma chwilę, aby zajrzeć do sieci, sprawdzić co dzieje się na Facebooku i odpisać na wiadomości.

Od 20:00 do 22:00 wykonuje jedno najważniejsze zadanie dla swojego klienta w ramach dużego projektu. Priorytetem dla niej jest to, aby klient mógł do niego zajrzeć z samego rana, dlatego jest to dla niej dodatkowa motywacja do pracy wieczorem. Jedną noc w tygodniu poświęca na rozwój własnych projektów. Czasami bierze udział w pisaniu grupowym w swojej grupie, innym razem rozsiada się wygodnie na swoim ulubionym krześle.

Od 22:30 do północy przygląda się temu co stworzyła, czyta wyraźnie i patrzy na to krytycznym okiem. Jeśli nie ma do tego głowy – skupia się na rozrywce i oglądaniu ulubionych seriali.

Jaka jest rada od Karen dla Ciebie?

Otwórz umysł i skup się na rzeczach, które są dla Ciebie najważniejsze! Karen dla przykładu dzieli swoje działania na trzy godzinne sesje rzeczy najważniejszych i jak sama przyznaje są to sesje, w których nie odbiera telefonów i nie odpisuje na e-maile zalegające w jej skrzynce pocztowej. Uważa, że świat się od tego nie zawali, bo wartość pracy, którą wykonuje w tym czasie jest dla niej absolutnie bezcenna. Karen używa dwóch komputerów w swojej codziennej pracy. Przechowuje swoje pliki w Dropboxie i Chmurze. Konferencje przez Skype urządza z klientami tylko w określonym czasie, gdy wszyscy mogą wygospodarować na to chwilę cennego czasu i bez pośpiechu porozmawiać.

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem tą historią oczarowana i przyznam szczerze – codzienność Karen jest mi bardzo, ale to bardzo bliska. Mamy podobne podejście.

To już koniec freelancerskich historii, ale w przyszłym tygodniu na pewno nie zabraknie czegoś nowego 🙂 Zdradzę, że szykuję coś wyjątkowego związanego z organizacją czasu dla freelancerów i mam dla Was prezent 🙂

 

 

Przejdź do paska narzędzi