Sierpień w rysunkach – Jak wróciłam do rysowania po 10 latach przerwy?

Posted in Rysunki
on Wrzesień 10, 2016

Długo przymierzałam się do tego posta, dlatego musicie mi wybaczyć, że pojawił się na blogu z lekkim opóźnieniem 🙂 Rysunek lubiłam już 10 lat temu i najczęściej wykonywałam go przy pomocy ołówka i zestawu rapitografów. Pamiętam te czasy, gdy wszystkie ściany mojego pokoju oblepione były rysunkami – bardziej lub mniej udanymi. Nie korzystałam z farb ani pasteli. W dawnych latach starałam się rysować często, chociaż były to czasy, kiedy Youtube dopiero powstawał. Dziś jest o wiele łatwiej dzięki przyjemnym wizualnie tutorialom, które pomagają uczyć się samodzielnie. Nie do wiary, ile mamy materiałów do nauki i jak wiele dzięki nim możemy osiągnąć!

Rysunek pełen przygód, czyli jak to wszystko się zaczęło?

Kiedyś myślałam, że nie umiem rysować i że się do tego nie nadaje, bo nie mam zdolności. Powtarzałam to sobie jak mantrę, w którą bardzo głęboko wierzyłam. To powodowało stworzenie pewnej blokady rysunkowej. Obserwowałam z zaciekawieniem mojego przyjaciela, Marcina, który bardzo dużo rysował i po cichu mu zazdrościłam. Poświęcał na to każdą wolną chwilę a ja nigdy nie potrafiłam zrozumieć co fajnego jest w rysowaniu dopóki… sama nie zaczęłam rysować!. W mojej rodzinie jest dużo osób, które robią coś artystycznego: brat jest grafikiem, brat cioteczny czyli Marcin rysuje i zajmuje się ilustracjami, mój ojciec maluje obrazy, podobnie jak jego siostra, a ja… coraz bardziej myślę o rozwinięciu mojego rysowania i przekształcenia tego na animacje, ilustracje i grafikę komputerową.

Mogę powiedzieć, że rysunek był dla mnie zawsze czymś, przed czym się broniłam. Tkwiłam w swojej skorupie bardzo długo zanim zdecydowałam się spróbować. Jak zaczęłam? Zaczęłam do zmiany myślenia i wbrew pozorom to jest najważniejsze, żeby się przełamać i nieustannie próbować! 10 lat temu byłam zafascynowana mangą i próbowałam rysować komiksy. Tworzyłam do nich nawet wiele własnych historii, które dziś sprawiłyby ułożenie się moich ust w charakterystyczny półksiężyc. Przyznam szczerze, że w tamtym czasie był to skok na głęboką wodę, miałam wiele momentów zwątpienia i zbyt szybko się poddawałam, niszczyłam rysunki, bo zwyczajnie efekt mnie nie zadowalał. Po chwilach zwątpienia przyszedł czas na praktykę. Nadal próbowałam ćwiczyć, po krótszych lub dłuższych przerwach. Starałam się rysować ostrożnie, bez zbędnej spiny. Potem okazało się, że strasznie mnie to wciągnęło i rysowałam nawet na nudnych lekcjach matematyki!

Pokój cały w rysunkach

Rysowałam kiedy tylko mogłam – od twarzy po kreskówki, aż po kwiaty, ulubione rzeczy, przebłyski z głowy. Nadal sądziłam, że to mało, ale nie poddawałam się. Im więcej ćwiczyłam, tym bardziej zmieniało się moje myślenie i podejście do rysowania. Rysunek podobnie jak pisanie w tamtych czasach był dla mnie czymś bardzo relaksującym i miał moc terapeutyczną. Starałam się oceniać każdy twór obiektywnie, dokładnie analizując go z dystansem. Gdy stwierdziłam, że nie jest źle i że może ozdobić ścianę mojego pokoju – wieszałam go na niej. Jeśli efekt mnie nie zadowalał – niszczyłam rysunek, który lądował w koszu. Za mną wiele błędów, mnóstwo nieudanych rysunków i wiele godzin, w których ćwiczyłam swoją cierpliwość.

Rysunek – mój powrót po latach

Wiecie, że staram się żyć kreatywnie każdego dnia, na tyle na ile jest to możliwe. Podczas tegorocznych wakacji coś sobie uświadomiłam. Zaczęło mi jednak czegoś brakować. Poczułam, że mogę wrócić do czegoś, co już kiedyś robiłam. Był to właśnie rysunek! Zaczęłam się zastanawiać co jest mi potrzebne, aby do tego wrócić i jak mogę zacząć. Zrobiłam pierwsze rysunkowe zakupy i kupiłam: blok do akwareli, pędzle, ołówki i postanowiłam, że rysowanie zabieram ze sobą na wakacje w góry! Dodatkową motywacją do działania były piękne i wymarzone japońskie farby akwarelowe, które dostałam do mojego męża w prezencie w Wigilię 2015 roku! Myśl o tym, że mogę wrócić do czegoś, co lubię sprawiała, że coraz bardziej chciałam spróbować. Nie mogłam się doczekać pierwszego rysunku. Fakt, mogłam zacząć od razu od rysowania ołówkiem, ale wtedy wiedziałam, że rysowanie ze mną zostanie na dłużej i chciałam lepiej się do tego przygotować. Inspiracją, która zdecydowała o moim powrocie do rysowania były też małe rysunki w bullet journal, ale i wartościowe wyzwanie artystyczne u Ani na blogu Little Cup of ART. Kilkanaście rysunków z tego wyzwania pokażę Wam poniżej 🙂

Cykl rysunkowy – co miesiąc na moim blogu!

Dość o mnie, przejdźmy do konkretów, czyli rysunkowego sierpnia! Co miesiąc na blogu postaram się o taki post rysunkowy, w którym pokażę Wam rysunki codzienności z każdego miesiąca 🙂  Mam nadzieję, że będzie to motywacja do działania dla wielu osób i że nie popełnicie mojego błędu pt: „Nie rysuję, bo nie mam zdolności!” Zdolności rozwijamy ćwicząc regularnie 🙂 🙂

Sierpień w rysunkach był bardzo inspirujący i sprawił, że chcę jeszcze więcej ćwiczyć! :)

Sierpień w rysunkach był bardzo inspirujący i sprawił, że chcę jeszcze więcej ćwiczyć! 🙂 Na zdjęciu wybrany rysunek, który rysowałam w przyczepie kempingowej podczas Ogólnopolskiego Zlotu Fiata126p w Warszawie 🙂

1

Gdy wyjechaliśmy na wakacje w Tatry wiedziałam, że mocno mnie zainspirują, dlatego postanowiłam zadedykować im pierwszy rysunek w moim szkicowniku 🙂

2

W rysowaniu bardzo lubię spontaniczne przebłyski. Lubię rysować dziwne rzeczy – tu moja interpretacja prostokątnego uśmiechu.

3a

To bardzo ważny dla mnie rysunek. O największym rollercoasterze w Europie, czyli Mayanie z Energylandii. W rocznicę ślubu postanowiliśmy wybrać się na do Zatoru i trochę poszaleć na rollercoasterach 🙂 Mayan na początku mnie przerażał (boję się rur i przęseł, mam gefyrofobię), ale pomyślałam sobie tak: Przejechałam kawał drogi, bilet wstępu jest już kupiony, więc ja tego nie zrobię!? 🙂 Pamiętam moment, gdy czekaliśmy w kolejce na wejście, wpuszczali po 16 osób, a ja byłam czwartą osobą w następnej turze. Pamiętam moment, gdy zobaczyłam wagoniki rollercoastera. Poczułam przerażenie, a najbardziej bałam się momentu wjeżdżania pod przęsłami, które jest na samym początku. Gdy już do tego doszło – zaczęłam się śmiać ze swojego strachu 😀 😀 W pewnych momentach czułam, że wyrwie mi serce z piersi. Przeciążenia są kosmiczne, ale na końcu krzyczałam, że chcę jeszcze 🙂  Na poniższym video możecie zobaczyć co przeżyłam 🙂 To doświadczenie jest naprawdę bardzo ważne, czuję się silniejsza, utwierdziło mnie w przekonaniu, że ograniczenia są w głowie. Dodatkowo powiem, że w sierpniu pokonałam swój strach przed mostami i przeszłam pod mostem Śląsko-Dąbrowskim w Warszawie, a latami zarzekałam się, że tego nie zrobię!. Przesłanie jest krótkie: „Strach jest tym, co Cię niszczy. Zapomnij o nim, a zwyciężysz”. 

4

To rysunek dla Łukasza, któregoś wieczoru żartobliwie poprosił, cytuję „Zrób mi laurkę” (nazywa tak moje kartki), więc wykorzystując chwilę czasu stworzyłam coś takiego 🙂

5

To my, jak się domyślacie 🙂 Tutaj muszę powiedzieć, że bardzo bałam się, że Łukasz źle wyjdzie, a wyszedł lepiej niż ja 🙂 Czeka mnie jeszcze dużo pracy, ale jestem trochę zadowolona z efektu 🙂

6

Praga inspiruje do takich dziwnych rysunków 🙂 Nie mogłam się oprzeć 🙂

7

Pierwszy temat wyzwania u Ani – ja zamiast swojego imienia wykorzystałam pseudonim, który traktuję jak imię 🙂

8

Czas na kolejny temat, czyli ulubioną słodycz. U mnie są to legendarne gwiazdki magic stars, które żartobliwie nazywam moim kreatywnym turbodoładowaniem 🙂

9

Tutaj uczyłam się nowej techniki, ale średnio jestem zadowolona z efektu 🙂 Muszę bardziej popracować nad rozmywaniem kolorów 🙂

11

Rysunek o szukaniu szczęścia 🙂

12

Kocham „Sen o Warszawie” – rysunek powstał zainspirowany tym utworem dla mojego najlepszego przyjaciela 🙂

13

Inspiracją do stworzenia tego rysunku był stary art journal – to taki dziennik artystyczny, który się uzupełnia eksperymentując z różnymi technikami i materiałami, kiedyś Wam o nim opowiem 🙂

14

Tutaj kolejny temat z wyzwania Ani – wesołe potworki 🙂 Mnie zainspirowały lizaki z lat 90 i kreskówki 🙂

15

To jedna z pocztówek, którą wykonałam jako dodatek do wymiany KITowej 🙂

16

Podczas zlotu rysowałam trochę w naszym maluchu 🙂

17

Rysunek o wielkości 5 złotych to niezłe wyzwanie. Miałam kilka różnych pomysłów, ale zdecydowałam się na znaczek pocztowy w nietypowym kształcie 🙂

18

Tutaj próbowałam stworzyć osadę o świcie 🙂

19

Próbowałam narysować starego nurka 🙂

20 21 22

Mój ulubiony cytat „Nigdy nie przestawaj odkrywać” z piórkiem 🙂 Metafora ulotności życia 🙂

23

To ażur z pozytywnym przesłaniem 🙂

24

Tu próbowałam narysować futbolistę amerykańskiego inspirując się meczem, na który kiedyś wygrałam zaproszenia 🙂 Pamiętam, że bardzo mi się podobało i klimat był naprawdę niezły 🙂

26

Grillowanie i rysowanie na świeżym powietrzu 🙂

27

I ostatni rysunek na dziś – moje marzenie, czyli lot balonem i przesłanie, aby nigdy nie przestawać marzyć 🙂

Odrzuć ograniczenia i… rysuj 🙂

To już koniec sierpniowego cyklu z rysunkami, kolejny za miesiąc 🙂 Jeśli rysujecie – chętnie zobaczę Wasze prace, więc śmiało linkujcie do siebie w komentarzach! Dajcie znać czym dla Was jest rysowanie, jak zaczynaliście swoją przygodę! Chętnie poznam Wasz punkt widzenia!  Mam nadzieję, że ten post pomoże Wam zmienić myślenie o rysowaniu , a kilka moich bazgrołów zainspirują Was do wzięcia ołówka w rękę i stworzenia czegoś fajnego 🙂 Kto wie? Może niedługo stworzę swoje wyzwanie rysunkowe? 🙂 A może kolejną edycję zrobi Ania? Pamiętajcie ograniczenia są w głowie!

/ /
  • eV

    Super, że wróciłaś do rysowania :). Szkoda by było nie wykorzystać tych pomysłów, które non stop pojawiają się w Twojej głowie. Tak trzymaj!

    • Staram się, chociaż wszystko bym oddała za tydzień wolności od pomysłów 🙂 Dzięki!

  • Super cykl :). Ja rysować nie umiem, ale będę chętnie zaglądać, bo to jeden z niewielu artystycznych cykli, który zwrócił moją uwagę :D. Super!

    • Dziękuję Olga za miłe słowa 🙂 Postaram się 🙂 Ja też nie umiem rysować, dopiero się uczę 🙂

  • Jestem kompletnym beztalenciem artystycznym, ale odkąd mój mąż maluje/rysuje/projektuje to coraz bardziej mnie to kręci… chyba w końcu kiedyś mu podkradnę sztalugi i zacznę się wyżywać – kto wie co z tego wyniknie 😉

    • Próbuj, na pewno będzie pięknie! 🙂

  • Uwielbiam rysować <3

    • Ja uwielbiam się uczyć 🙂

  • Podziwiam każdego, kto ma dryg do rysowania. Ja niestety zawsze byłam beztalenciem w tej materii. U mnie nawet kot potrafił przypominać słonia. 😀

    • Ja też i też ciągle uważam, że jeszcze bardzo długa droga przede mną 🙂

  • Do rysowania mam dwie lewe, chociaż chodziłam na zajęcia plastyczne w dzieciństwie! 😉 Przyjemności, bo widać, że rysowanie sprawia Ci radość 🙂

    • Bardzo dużo radości sprawia mi rysowanie 🙂 Dzięki Marta! 🙂
      Też zawsze myślałam, że nie mam zdolności (i nie twierdzę, że jak narysowałam kilka rysunków to je mam), ale próbuję 🙂 Zawsze warto próbować, spróbuj i Ty! 🙂

  • Najbardziej podobają mi się góry i osada nocą. Mają w sobie jakąś tajemniczą aurę. Ja rysowanie porzuciłam dawno temu – w szkole podstawowej, po prostu nigdy mnie nie kręciło. Moim zdaniem, trzeba coś po prostu lubić i wtedy warto się tym zająć.

    • Dziękuję pięknie, są to akurat rysunki, które muszę jeszcze sporo dopracować 🙂 Góry i natura ogólnie są bardzo inspirujące i też mam takie wrażenie, że mają wiele tajemnic 🙂 To prawda, hobby powinno sprawiać jak najwięcej radości 🙂

  • Świetny pomysł na dokumentowanie codzienności i łapanie ulotnych chwil 🙂

    • Dziękuję 🙂 Bądź na bieżąco, bo szykuję coś więcej 🙂

  • Ja też niedawno wróciłam do rysowania, choć nadal uważam, że nie mam do tego talentu 🙂 ale staram sie to robić dla siebie, w ramach rozrywki i relaksu. Powstały nawet fajne prace, z których jestem zadowolona. Nie umiem rysować realistycznie i czasem mam ten typowy lęk przed białą kartką, ale warto to przełamać. Bardzo fajnie rysujesz 🙂

    • Dziękuję Karolina! 🙂 Jak mówiłam, uczę się 🙂 Uwielbiam to odkrywanie i eksperymentowanie – to dla mnie bardzo cenne doświadczenie! 🙂
      Chętnie obejrzałabym Twoje rysunki, bardzo mnie nimi zaciekawiłaś 🙂 I też nie twierdzę, że mam talent czy zdolności, po prostu mam potrzebę rysowania i to robię :)) A strach warto pokonać, wbrew pozorom sami siebie ograniczamy z tym strachem 🙂

      • Święta prawda 🙂 Ja ostatnio na nowo odkryłam akwarele, to dla mnie jedna z najprzyjemniejszych technik. Niedługo może coś pokażę na blogu. 🙂

        • Ja też bardzo uwielbiam akwarele 🙂 Dużo nauki przede mną. Czekam niecierpliwie na Twoje rysunki 🙂

  • Bosko! Rysuj ile tylko masz pary w rękach – to kapitalny sposób wyrażania swoich myśli 🙂

  • Anna Kostrzewska

    Bardzo ładne rysunki 🙂

    • Bardzo ładnie dziękuję 🙂

  • super rysunki 🙂 takie wesołe i optymistyczne 😀 maluj maluj i nie przerywaj 😀

    • Dziękuję, trochę koślawo wychodzi, ale poćwiczę 🙂

  • Ostatnio na nowo odkrywam przyjemność w rysowaniu (nie tak pięknie jak ty) z dziećmi. Szkodniki o wiele chętniej rysują, kiedy siedzę obok i też macham kredkami. 🙂

  • Fajnie, że do tego wracasz. Ja nie rysowałam od czasu ukończenia licencjatu. Tak dużo rysowałam/malowałam na studiach, że potem mi sie odechciało, możne kiedyś mi się znowu zachce 😉

  • Kot. Kot i już a wcale nie jestem kociarą. Gdy przestałam szkicować (rysowania mniej, uwielbiałam ołówek) miałam wrażenie, że część mnie się skończyła. Daję sobie jeszcze kilka lat rozstania i wezmę znowu ołówek w ręce. Będzie miło rysować w towarzystwie, z rodziną i tyle czasu, ile się chce a nie ile można.

  • Rozruszanie ręki po latach nie jest łatwe 🙂 gratuluję motywacji!

  • Artur Baranowski

    Sądzę, że spokojnie mogłabyś zaoferować swoje usługi ilustracyjne do książek. Fajne obrazki tworzysz.

Przejdź do paska narzędzi