Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy nie mając oszczędności?

Tytuł wpisu trochę przekorny. Wiem o czym pomyśleliście i wcale nie chodzi o ciążę. Piszę ten wpis, bo wiem, jak wiele jest par, które zastanawiają się jak zorganizować ślub i wesele w kilka miesięcy. Da się i mam nadzieję, że nasza historia będzie inspirującym przykładem, chociaż nie ukrywam… Już zaczynam mieć wyrzuty sumienia zapraszając Was na ten długaśny wpis.

 Życie pisze najlepsze historie, czyli jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy?

Zacznę od tego jak zawsze wyobrażałam sobie swój ślub i wesele. Z uwagi na to, że jestem skromnym człowiekiem marzyła mi się kameralna ceremonia i skromne, ale szalone i oryginalne wesele. Myślałam, że mam dużo czasu, że nie trzeba się śpieszyć, że to poważny krok, że nigdy nic nie wiadomo. Od zawsze wiedziałam, że chciałabym zorganizować ślub i wesele w pełni samodzielnie z moim mężem, czyli bez żadnych kredytów i wsparcia finansowego rodziny. Nawet nie chciałam o tym słyszeć. Myślałam, że wyjdę za mąż grubo po 30-tce, bo zawsze ślub i wesele to wydarzenia, które wydawały mi się takimi, które trzeba naprawdę bardzo dokładnie zaplanować, mając do dyspozycji przynajmniej kilka lat, dużo pieniędzy i kilka notesów. O ja głupia! Jak ja się myliłam…

Spontaniczny ślub? Ale jak to?

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Moja mina w dniu ślubu na tym zdjęciu mówi wszystko: O kurna, wychodzę za mąż. Naprawdę, bez jaj! Dodatkowo prawie nie wytrzymałam ze śmiechu, bo Magda – moja przyjaciółka i świadkowa – ciągle mnie rozśmieszała.

Nie było czasu na zastanawianie się którym oknem uciec… Skok z szóstego piętra skończyłby się dla mnie tragicznie, wolałam nie ryzykować 🙂

Ta cała historia zaczęła się od przypadku… tak, jak w sumie wszystko w moim życiu. Cofnę się trochę do oświadczyn. Na początku zostałam okłamana i nawet o tym nie wiedziałam. Dlaczego okłamana? Mój chłopak Łukasz okłamał mnie, że jedzie obejrzeć musztardowego malucha, bo gdzieś znalazł w sieci zdjęcia i koniecznie musi zobaczyć go na żywo.

A jedź! – odpowiedziałam niczego nie podejrzewając.

Pojechał oczywiście tego dnia po pierścionek zaręczynowy. Za kilka dni, jeśli dobrze pamiętam – mieliśmy jechać na weekend za miasto. Niczego nie podejrzewałam, to miał być zwykły weekend. Byłam tego dnia bardzo zmęczona i chciałam przebrać się w szorty, ale namawiał mnie trzy razy, żebym usadziła swój tyłek w fotelu i napiła się cierpliwie wina, które on mi nalał.

Mam dla Ciebie niespodziankę – zabrzmiał nieco tajemniczo.

Włączył ten utwór (najpiękniejszy jest pierwszy komentarz pod tym video).

Gadaliśmy przez chwilę. Po czym zapytałam go dla żartu: „Dlaczego mi się jeszcze nie oświadczasz?” 🙂 (Niczego nie podejrzewałam, to skąd miałam wiedzieć, że to za chwilę zrobi?)

Po chwili poczułam się jakoś tak dziwnie… Coś wisiało w powietrzu, a ja nie umiałam tego nazwać. Powiedziałam mu kiedyś, że marzę o oświadczynach przy tej piosence.

Gdy tylko usłyszałam tę piosenkę pomyślałam sobie: O nie, nie, nie! Nie! Na pewno nie! Jak to zatrzymać? No przecież, że nie! Nie zrobi tego. Nie teraz. Nie, to niemożliwe. Znam go!

A jednak możliwe.

Musiałam czekać specjalnie w łazience kilka dodatkowych minut, bo ten cwaniak pozapalał świeczki i rozłożył je po całym pokoju hotelowym… Podszedł do szafy i wyciągnął coś, co schował za plecami.

Uklęknął przede mną. Głos mu się łamał. 4 października 2014 roku padło z jego ust magiczne pytanie:

„Czy zostaniesz moją żoną?”.

Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, bo tak mnie zatkało z wrażenia. Po prostu oniemiałam, bo nie mogłam wyjść z szoku, że to się dzieje naprawdę. Mieliśmy wtedy włączony telewizor. W tle głos mówił „Jestem na tak”. No i ja tak samo mu odpowiedziałam, bo nie byłam w stanie niczego więcej powiedzieć z radości. Nawet sobie nigdy nie wyobrażałam, że kiedyś zabraknie mi słów w takim momencie.

Po tygodniu od oświadczyn znowu mnie zaskoczył. Potężna dawka emocji.

Zapytał: „Co byś powiedziała na ślub w przyszłym roku?”

Odpowiedziałam: „Że co? Chyba Cię pogięło!” 🙂 – odpowiedziałam tak tylko dlatego, że bałam się, że nie zdążymy wszystkiego przygotować w 9 miesięcy.

Nie wyobrażałam sobie ślubu tak szybko i zbierania kasy w takim kosmicznym tempie, ale postanowiliśmy sprawdzić wolne terminy w urzędzie. 11 lipca 2015 roku. Klamka zapadła. Od tego się wszystko zaczęło. Gdy padło na naszą datę – zaczęliśmy spinać ostro tyłki, żeby zdążyć na czas.

Planowanie ślubu i wesela krok po kroku

Wyobraźcie sobie, że musiałam czekać specjalnie w łazience kilka dodatkowych minut, bo ten cwaniak pozapalał świeczki i rozłożył je po całym pokoju hotelowym...

Tego dnia poszliśmy na spacer o szóstej rano do naszego pobliskiego parku. To był słodki, ale mroźny listopadowy poranek. Po zaklepaniu daty wróciliśmy do domu, zrobiliśmy herbatę i przy słodkich mini pączkach w ręcznie robionym przeze mnie planerze, zaczęliśmy wszystko rozpisywać. Dodam, że to był oficjalny start zbierania pieniędzy na ślub i wesele. Nie mieliśmy ani grosza przy dupie, ale ciężką pracą odkładaliśmy pieniądze na ten wielki dzień.

Zastanawialiśmy się długo nad tym kogo zaprosimy i jak to ma wyglądać. Chcieliśmy, aby w tym dniu towarzyszyła nam tylko najbliższa rodzina i przyjaciele. Ponadto chcieliśmy też uniknąć sytuacji „Jak tego zaprosimy to ten się obrazi”. Docelowy plan to wesele na 50 osób i bardzo skromny, kameralny ślub cywilny. Ja chciałam, aby było to wesele oryginalne, z ręcznie robionymi dekoracjami i materiałowymi girlandami, których nie ma nigdzie na świecie, więc przygotowaliśmy je wspólnie ze starych tkanin, które kiedyś zbierałam i wykorzystałam część moich sporych zasobów.

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Po planie przyszedł czas na realizację. Postanowiliśmy, że skoro już robimy wesele to niech chociaż będzie wymarzone 🙂 Pracowaliśmy naprawdę ciężko, żeby w ten wielki dzień niczego naszym gościom nie zabrakło. Zaczęliśmy odkładać każdy pieniądz, jaki zarobiliśmy, a i tak przekroczyliśmy zaplanowany budżet o 100 %. Zrezygnowaliśmy z wielu własnych przyjemności np. nie wychodziliśmy wieczorami, ja nie kupowałam sobie żadnych przydasi przez pół roku, ograniczaliśmy też wyjazdy i zakupy. Prawda jest taka, że obydwoje jesteśmy ludźmi, którym mało potrzeba do szczęścia.

Kolumna maluchów, czyli fiaty 126p na weselu

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Dopiero dziś zobaczyłam, że spadła mi wsuwka do włosów 😀 😀 😀

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Przyznam szczerze, że pomysł z organizacją maluchowej parady był bardzo spontaniczny. Wrzuciliśmy ogłoszenie do sieci, że szukamy ludzi, którzy chcieliby dołączyć do nas w tym dniu i zgłosiło się sporo chętnych. Łukasz kupował auto z myślą o ślubie (choć i tak nie wierzę mu w to do końca). Gdy jechaliśmy – kilka razy płakałam, bo ludzie nam bili brawo, machali do nas, nagrywali paradę, wychodzili na balkony, żeby obejrzeć jak jedziemy. Gdy ich mijaliśmy – uśmiechali się, pozdrawiali nas. No niesamowite emocje. Miałam chyba z trzy razy poprawiany makijaż.

Wiecie, co jest najlepsze? Najlepsze jest to, że dzięki temu spontanicznemu wydarzeniu – dziś mamy świetną ekipę maluchową i przyjaciół, z którymi jeździmy na zloty. Internet ma niesamowitą moc!

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Gdy dojechaliśmy na salę, nie mogło zabraknąć przepychania fiata 🙂 Ubaw miałam (i mam) niesamowity z tego zdjęcia! 🙂 Było to jeszcze na długo przed oficjalnym powitaniem.

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Tu szybka sesja zdjęciowa i zgubione radio do auta, którego Łukasz nie może przeżyć. Ilekroć oglądamy te zdjęcia – zawsze wspomina o radiu!

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Słodki stół i papierowe dekoracje handmade

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Przygotowanie candybaru takiego, jaki miałam w głowie, sprawiało mi radość i dostarczyło też nerwów. Nerwówka na maksa – nie będę Was oszukiwać! Ile to się trzeba nawymyślać, żeby teksty napisać, artykuł, zrobić kartki na ślub, torebki ręcznie robione, księgę gości, w której malowane są nawet włosy z tekturki pana młodego, zabawne teksty do ciastek z candybaru, które miały w moim zamyśle zachęcać gości do zabrania ciastka do stolika i dodatkowych kilogramów 😉 Najgorszy moment? Wydłubywanie papieru z wykrojnika, czyli takiej papierowej serwetki, którą widzicie wewnątrz ramki na zdjęciu powyżej. Nie mogłabym sobie wybaczyć, gdybym nie miała czegoś papierowego na weselu (taka moja fanaberia) 🙂 Dodam, że wykorzystałam ją w zaproszeniach ślubnych i bardzo tego pożałowałam, bo oczyszczenie jej ze ścinków zajmowało bardzo dużo czasu i zaangażowałam w to kilka innych osób. Wracając do candybaru – najgorzej było w ostatni wieczór przed weselem, kiedy trzeba było pojechać po ciastka na inną dzielnicę Warszawy. Było upalnie i bałam się, że ciastka nie dotrwają.

Te małe torebki skrywały dodatki z taśmą, dzięki czemu nasi goście mogli oscrapować swój wpis, odklejając kawałek taśmy z tyłu bez ryzyka brudzenia klejem rąk. Taką atrakcję powtórzyłam na kilku weselach przyjaciół, to już moja tradycja 🙂 Dostałam też kilka kartek z życzeniami, które umieściłam w kąciku tuż przy wejściu na salę weselną.

Łukasz doskonale wiedział, że chcę udekorować salę materiałową girlandą. Na kilka dni przed tym dniem zwołaliśmy naszych przyjaciół, którzy pomagali nam rozwiesić girlandę na sali. Po pewnym czasie (to już na kilka miesięcy przed ślubem) mieliśmy tak dosyć tych cholernych banerów, że najchętniej byśmy je podpalili. Były w całym domu, wszędzie. Najgorsze było nawlekanie ich na sznurek do pieczenia, bo trzeba było do każdego podchodzić i podnosić z podłogi, przesuwać, poprawiać. Girlanda była olbrzymia, ale za nic w świecie nie mogłabym jej nie mieć w tak ważnym dniu! 😉

Kwiaty ze zdjęcia na księdze gości zamówiłam w Wielkiej Brytanii, z myślą też o bukiecie, który pomagał mi robić Łukasz. Wstążkę zamawiałam razem z innymi wstążkami w San Francisco, bo zależało mi na czymś naprawdę specjalnym, a ta po polaniu wodą się dodatkowo pięknie marszczy (To są, że tak powiem – specjalne wstążki do gniecenia, bardzo trudno dostępne)

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Candybar, czyli jak łasuch nie może obyć się bez słodkości

Gdy powiedziałam przyjaciołom, że planuję na weselu coś specjalnego i że to będzie candybar wszyscy mi mówili, że nie zmieszczę się w suknię ślubną. Jednak nie mogłabym z tego zrezygnować. Uwielbiam słodycze i choć Łukasz uważał, że to kompletnie zbędne – nie dałam za wygraną. Rozpisałam w planerze nawet jak ma wyglądać stół ze słodkościami i szczerze przyznam, że na ciastka nie żal mi było ani grosza! 🙂

Jednym z tekstów, które stworzyłam do ciastek np. przy diable tasmańskim było:

„Padliny nie ma, ale też jest zajebiście!” 🙂

Parafraza tekstu Laski z „Chłopaki nie płaczą” 🙂

Bardzo chciałam, żeby ciastka mówiły do gości, dlatego stworzyłam sugestywne komunikaty i wspominałam, aby je sobie zabierali i zanosili do stołu 🙂

Przy wybieraniu słodkości oczywiście była mała sprzeczka, bo pożarliśmy się o sens kupowania mlecznych zębów do candybaru, ale tu też byłam nieustępliwa i przeciągnęłam mleczne zęby na moją stronę 🙂 🙂

Nie moja wina, że są faceci w świecie, którzy nie znoszą słodyczy – nie umiem tego zrozumieć, a ograniczeń nie znoszę. Ja uważam, że życie jest zbyt krótkie i wystarczająco ciężkie, by tego słuchać i odmawiać sobie przyjemności.

Każde ciastko miało swoje pudełko papierowe, dzięki czemu mogłam łatwo je spakować dla gości na wynos.

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Te ciastka z fioletowymi koronami były zarezerowane dla dwóch ślicznych córeczek siostry ciotecznej mojego męża. Nigdy nie zapomnę ich uśmiechów, gdy im je zaniosłam do stolika.

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Dylemat – moja suknia ślubna

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Gdy już ogarneliśmy kwestie organizacyjne takie jak: lista gości na ślub i wesele, data ślubu, przyszedł czas na najważniejszy dylemat, z którym musiałam się zmierzyć – wybór sukni ślubnej. Od samego początku byłam pewna, że to będzie krótka sukienka tiulowa z delikatnymi zdobieniami. Żałuję bardzo, że w ostatniej chwili wymyśliłam sobie to rozcięcie, które w rezultacie dało mi drugą dupę na plecach. Nigdy więcej nie kupię sukienki, która ma fiszbiny, bo podczas wesela strasznie mnie uwierały i zrobiły mi kilka bolesnych otarć. Musiałam ukrywać się za zasłonką i bez przerwy poprawiać suknię.

W dzień ślubu:

– Jak wyglądam?

– Jak pięknie opakowany baleron – jak to mówi Łukasz 🙂

Podsumowanie – ile kosztował nas ślub i wesele?

Papier w urzędzie stanu cywilnego – 64-84 zł (nie pamiętam już)

2 fotografów na ślubie i weselu – pakiet za sesję narzeczeńską i wesele – 1500 zł

Wynajęcie sali i organizacja przyjęcia w Warszawie – ok. 7500 zł – 8500 zł (na 50 osób, 170 zł od talerzyka)

Wódka (ok. 40 butelek żubrówki) – 400-450 zł

Beczka piwa (30 litrów) – 300 zł

Drink bar – 1500 zł

Świeża lawenda z giełdy kwiatowej – Ok. 200 zł

DJ – 1500 zł

Wiejski stół (we własnym zakresie) – ok. 100 – 150 zł

Sukienka ślubna wedle mojego projektu – ok. 2000 zł

Zaproszenia ślubne i plansze stołów – ok. 150 zł (Wszystkie materiały miałam w domu)

Księga gości – ok. 100 zł (Kupiłam tylko kilka materiałów)

Metalowe szpargały do toczku ślubnego – ok. 50 zł (w tym jeden element z recyklingu – kapsel po piwie 😉

Kwiaty do bukietu – ok. 200 zł (Sprowadzane z Wielkiej Brytanii)

Garnitur – ok. 400 zł

Trampki – ok. 400 zł

Candybar – ok. 400 zł

Tort i dodatki – ok. 250 zł

Fryzjer – ok. 300 zł

Maluch – 1100 zł (Był malowany dopiero po ślubie)

Tablice rejestracyjne, dekoracje na samochód – ok. 100 zł

Srebrne obrączki z grawerem – 200 zł

Biżuteria ślubna – ok. 200 zł

Całkowity koszt ślubu i wesela przekroczył 20 tysięcy złotych.

Na czym udało się nam zaoszczędzić?

Zrezygnowaliśmy z kamerzysty, bo uznaliśmy, że to zbędny wydatek i choć dziś żałujemy, że nie mamy video ze ślubu to jednak z perspektywy czasu, nadal uważamy, że to była dobra decyzja. Początkowo mieliśmy zrezygnować też z fotografa, bo zdjęcia miał robić mój starszy brat, ale nie przyszedł na ślub, więc woleliśmy się zabezpieczyć i mieć fotografa. Bardzo nie chciałam mieć wiejskiego stołu, bo nie lubię staroświeckiego jedzenia, ale w ostateczności poszliśmy tu na kompromis. Za nic w świecie, nie odpuściłabym słodkiego candybaru, który był moją weselną dumą i chociaż Łukasz bardzo mnie na to namawiał – w tej kwestii nie uznawałam kompromisów :). Żartowałam nawet, że jeśli nie będzie słodkiego stołu – to ja nie przychodzę! Żałuję tylko, że ciastka były bardzo słodkie i zjadłam tylko jedno, a pozostałe rozdałam wszystkim gościom 🙂 Oszczędziłam też pieniądze na wizycie u kosmetyczki. Makijaż robiła moja świadkowa.

Oszczędziliśmy też na obrączkach i kupiliśmy tańsze, srebrne z grawerem. Głównie dlatego, że usłyszeliśmy w salonie jubilerskim, że obrączki srebrne są pokryte tym samym, co obrączki z białego złota. Postanowiliśmy więc kupić tańsze.

Wnioski po organizacji wesela

Zdecydowanie warto, ale drugi raz nie wydałabym takich pieniędzy. Był to idealny dzień, wszystko było zgodnie z naszymi wizjami i marzeniami. I choć zabrakło na tym weselu kilku osób to jednak jestem zdania, że swoją nieobecnością zrobiły nam tylko wielką przysługę. Sporo osób nie przyjechało z różnych powodów, innym nie pasowały nasze ubiory, innym inne osoby, które zaprosiliśmy, jeszcze innym nie spodobała się wizja wesela, kolejnym brak ślubu kościelnego. Były też osoby, które na nasze wesele przyjechały prosto z wakacji, bo tak im zależało. Wychodzimy z założenia, że to był nasz dzień i dla nas było idealnie. Najzabawniejsze jest to, że po roku czasu wszyscy nadal żyli tym przyjęciem i chcieli powtórkę. Dla nas nie ma piękniejszego komplementu 🙂 Największe rozczarowanie? Tort weselny, który bardzo ciężko się kroił i był jak z gumy.

Wesele jak w bajce, ale co jest później?

Jak zorganizować ślub i wesele w 9 miesięcy bez oszczędności?

Po ślubie bywa różnie. Można zamienić się np. w dwóch grubasów, dla których obwód w pasie nie ma większego znaczenia, gdy liczą się inne wartości 🙂

– Houston, mamy problem 🙂

– Jaki?

– Grubsza sprawa 🙂

Historie autentyczne 6 - Samorozwijalnia
warszawska praga

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi