Stały związek – jak wytrwać i nie zwariować?

Posted in Lifestyle, Rozkminy, Storytelling
on Styczeń 5, 2017

Zacznę od tego, że stały związek to naprawdę coś wielkiego i podziwiam wszystkich, którym się to udało (zarówno tych, którzy uciekli jak i tych, którzy jeszcze nie zwariowali :). Ja tkwię w takim już długo i jakoś specjalnie nie narzekam ;). Stały związek (w zależności od podejścia i zaagażowania) może być źródłem ogromnej siły, wsparcia, ale tylko wtedy, gdy pracuje się nad nim wystarczająco długo. Nie jestem dobra w pisaniu o miłości, ale spróbuję.

Poznaj się i nie zanudź się, czyli o sztuce harmonii w związku

Znam pewną historię dwójki ludzi, którzy przeżyli ze sobą ponad 37 lat. Dzień w dzień, noc w noc, jak to się mówi. Znali swoje przyzwyczajenia, nawyki żywieniowe, byli wierni swoim nałogom i obydwoje nie lubili zmian, bo przyzwyczaili się do tego jak jest. Mężczyzna ani razu swojej żonie, nie powiedział, że ją kocha, bo nigdy nie był zbyt wylewny. To są dla niego tak ważne słowa, że nie potrafi rzucać ich na wiatr. Zamiast tego zawsze mówił, że miłości nie udowadnia się słowami, a czynami i przyznaję mu rację. Znam też inną historię. Dwójki ludzi, którzy byli w związku przez 36 lat, stracili dziecko i coś się między nimi popsuło. Pewnego dnia nagle coś między nimi wygasło, choć mieli wszystko. To nie do pomyślenia, biorąc pod uwagę ilość wspólnych lat, ale czasami jest to jedyne rozwiązanie niż tkwić w związku, który nas nie rozwija. Znam też małżeństwo, które było zawsze dla mnie wzorem i sprawiło, że dziś do miłości mam sporo dystansu.

Znam wiele historii i słuchałam o wielu związkach. Nie oceniam ich, raczej jestem pełna podziwu dla wyjątkowości każdego z nich. Dzięki tej wiedzy wiem na co uważać w swoim. To bardzo cenna dla mnie wiedza. Daleko mi do ideału, ale staram się każdego dnia dbać o swój związek. Uczymy się całe życie i tylko od nas zależy ile z tej wiedzy wyciągniemy dla siebie.

Gdy sobie tak myślę o ludziach, którzy przeżyli ze sobą ponad 10, 20, 30 lat czasami zastanawiam się co robić, aby tyle wytrwać i np. nie znudzić się sobą nawzajem. Jak to do cholery możliwe, żeby wytrwać z kimś tyle czasu!? Kiedyś myślałam, że po takim czasie przecież zna się już siebie nawzajem na pamięć i być może istnieje ryzyko, że tematy rozmów kiedyś się wyczerpią. Co wtedy?! Może zacznę wymyślać jakieś tematy na zapas już teraz? 🙂

Przeciwieństwa się przyciągają?

Nasza historia jest trochę inna. W tym roku mamy 7 lat. Było parę tkliwych momentów, które sprawiły, że na chwilę ugięły mi się kolana a serce zmiękło (ale tandeta, mówiłam, że nie umiem pisać o miłości :D), ale na szczęście nie straciłam głowy i nadal mam trampki na stopach. Było parę zabawnych zwrotów akcji np. wpadł w zaspę, gdy po mnie jechał, ale obyło się bez większych ofiar i wypadku samochodowego. Zacznę od początku. Poznaliśmy się w sieci na popularnym portalu Grono.net (ktoś to jeszcze pamięta? :). Potem zdobył numer mojego komunikatora i pewnego dnia napisał:

Cześć, masz chwilę?

Szczerze, to nie – odpisałam.

No bo nie miałam! Odkurzałam wtedy całe mieszkanie i byłam zmachana. Do dziś nienawidzę odkurzać i za cholerę tego nie zrobię. Gdy wracam myślami do tamtych tygodni to jedno jest pewne: pisaliśmy przez cały czas praktycznie bez przerwy (no prawie). Zaprosił mnie na sylwestra i przyjechał po mnie. Miałam nieumalowaną twarz i nie byłam do końca przygotowana, trochę mnie zaskoczył. Zapiął mi pas, gdy siedziałam w jego kubełkowym fotelu. Mieliśmy plan: pójść na imprezę i próbę jego zespołu. Zrobiliśmy sałatkę i poszliśmy na imprezę, która była niedaleko. Takie tam, początki.

Sala była bardzo kameralna, ciemna, pełna ludzi. Koncert był niesamowity. Nagle zniknął gdzieś na pół godziny w tłumie ludzi, zostawiając mnie samą. Wrócił i poprosił mnie o to, żebym z nim poszła. Wziął mnie za rękę i wchodził po schodach. Prowadził mnie korytarzem, który był pełen różnych drzwi. Otworzył jedne z nich, a moim oczom ukazała się ciemność i kolejne schody prowadzące na górę. Szłam, chociaż nie miałam pojęcia co dalej. Czytał mi wtedy w myślach. Otworzyłam drzwi, poczułam wiatr i przeszywające zimno.

Zaprosił mnie na dach, a ja rzuciłam się w zaspę śniegu w krótkiej sukience. Dupa mi wtedy zmarzła jak cholera! To był podobno moment przełomowy, który jak sam twierdzi, był dla niego znaczący, bo się wtedy we mnie zakochał. Gdy mi to opowiada, przypomina mi się jeszcze coś. Jak powiedział mi coś ważnego po trzech dniach od sylwestra.

To było tak:

Zakochałem się w Tobie.

To miłe, dziękuję.

No bo co można powiedzieć w takiej chwili!? Po tygodniu zamieszkaliśmy razem i niech to będzie puenta :). W międzyczasie, po kilku latach wzięliśmy bardzo spontaniczny ślub, decyzja o nim padła po tygodniu od zaręczyn, co najpierw powodowało u mnie przerażenie, że nie zdążymy wszystkiego ogarnąć, a potem było ostre spinanie tyłków (mieliśmy tylko kilka miesięcy na dopnięcie wszystkiego organizacyjnie).

O tym jakie mam wnioski dowiecie się za chwilę, ale chcę Wam powiedzieć, że bardzo szanuję to, że się różnimy, że nasza miłość jest taka na luzie i bez spiny, że potrafimy być dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, ale też spojrzeć na siebie z dystansem, co często kończy się zabawnie. Znamy się naprawdę bardzo dobrze (do tego stopnia, że po uśmiechu poznaję, gdy chce zmienić samochód) a on wciąż się nabiera jak mówię na nowo kupione papiery że są „stare” i że już je mam tyyyyle czasu albo, że dostałam od kogoś w wymianie. Znamy się do tego stopnia, że trudniej zrobić niespodziankę, gdy telepatycznie myślimy o tym samym. Stały związek to niezła gimnastyka umysłu.

Co jest ważne w miłości według mnie?

Dystans i drobne gesty, skromność

Przede wszystkim możliwie jak najwięcej dystansu. Uwielbiam go. Przez kilka lat nauczyłam się z dystansem patrzeć na zmiany samochodów mojego męża, na niego samego, na to jak słucham tysięczny raz o najnowszym modelu Mercedesa lub Volvo i oglądam zdjęcia środka, bo przecież muszę je zobaczyć, bo to takie ważne, na jego nadmierną troskliwość, na jego stoicki spokój, który czasem mnie drażni. Uodporniłam się na tekst „masz podobne”, gdy po raz kolejny coś kupuję. Mój mąż jest oszczędny, spokojny do granic możliwości i do tego jest bardzo dobrym człowiekiem, bardzo skromnym i bardzo dobrze wychowanym. Ma szacunek do każdego, nawet do ludzi, którzy na niego nie zasługują. To są wartości, które cenię, choć nawet jego oszczędzanie bywa czasami zabawne i ma zalety, które doprowadzają mnie do śmiechu.  Który cholernie głośno śmieje się ze wszystkich pomysłów i najdziwniejszych snów o jakich mu powiedziałam, a potem brutalnie wypomina je w towarzystwie. Nasi przyjaciele mówią, że pasujemy do siebie, a ja wciąż czuję się tak jak w tamtego sylwestra. Moim zdaniem każdy stały związek powinien być regularnie okraszany umiarkowaną dawką złośliwości, tak dla zdrowia psychicznego 🙂 Fajnie jest mieć kogoś, z kim herbata smakuje lepiej, a o sensie życia można rozmawiać bez obawy o upływający czas.

Szczerość i zaufanie

Nie wyobrażam sobie budowania związku/małżeństwa na kłamstwie, dlatego szczerość jest dla mnie bardzo ważnym fundamentem miłości i życia. Podobnie z zaufaniem. Nie lubię związków, w których jest dużo ograniczeń np. nie można wyjść z kumplami na piwo, trzeba spowiadać się z wydatków i wszystko tłumaczyć, rezygnować z własnych przyjemności dla drugiej osoby.

Szacunek i zrozumienie

Szacunek jest dla mnie dość ważny. Znajdźcie mi faceta, który mimo tylu lat nadal całuje kobietę w czoło i w dłoń, który wciąż nie pamięta daty urodzin, który udaje, że nie kupił kwiatów i wraca z perfumami. Taki jest właśnie Łukasz.

Jednym zdaniem: Chłop ma ciężko, ale ja mu nie współczuję, bo mam gorzej 🙂

copywriting - jakie ma wady i zalety?
  • pomocne uwagi 🙂 podoba mi się tematyka i styl pisania.

    • Dziękuję 🙂

  • Szczerość i zaufanie są bardzo ważne, ale ważne jest również nie wpuszczenie nudy do związku 😉

    • Tak, bardzo się z tym zgadzam 🙂 Na nudę w związku pomóc może torebka z kuponami do wykorzystania w wolnym czasie 🙂

      • O juz kiedyś o tym słyszałam. Póki co nie potrzebuje, ale warto mieć jakiegoś ASA w rękawie 😉

        • Cieszę się, że post się przydał 🙂

  • Powiem tak: lubię takie historie 🙂
    A ostatni punkt – suuper 🙂

  • Rozmowa, to klucz każdego związku. Kiedy ludzie umieją ze sobą rozmawiać, umieją przekazać sobie swoje potrzeby i radości, to nic nie jest w stanie ich złamać.

    • Dokładnie tak, też tak myślę, ale też trzeba umieć wspólnie milczeć 🙂 „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem” 🙂

  • Szczerość, zaufanie, szacunek i drobne gesty. To prawda, one są najważniejsze. Ja cenię sobie u męża to, że mogę na niego zawsze liczyć. Czasem w bardzo drobnych sprawach. Nie mówi, nie obiecuje, po prostu pomaga. Czyn, a nie słowa. I to nie jakieś wielkie czyny, a właśnie drobne gesty są piękne.

    • Właśnie w tym cały sęk – żeby mieć kogoś, kto będzie wsparciem i nie będzie oczekiwał niczego w zamian 🙂 Ja np. bardzo cenię dotrzymywanie obietnic – to jest dla mnie coś ważnego, bezcennego 🙂 Pozdrowienia dla męża!

      • I wzajemnie, Twojego też pozdrawiam 🙂

  • Time For Spain

    Fajnie napisany tekst. Co do tematu, to zgadzam sie z Toba – szczerosc, zaufanie, rozmowa i te drobne gesty. Pozdrawiam i gratuluje Mezczyzny 🙂 Sylwia

  • O rany, widzę, że jesteś moją bratnią duszą, jeśli chodzi o związki o romantyczne odpowiedzi na ważne kwestie! U mnie to było tak:
    – Zakochałem się w Tobie.
    – Cooo?!
    Na szczęście usłyszałam za drugim razem 😛

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi