Browsing Tag:

historie autentyczne

Jak przetrwać 2 lata razem i mieć małżeństwo bez zgagi?

Posted in Lifestyle
on Sierpień 14, 2017
Jak przetrwać 2 lata razem i mieć małżeństwo bez zgagi?

Małżeństwo zawsze wydawało mi się czymś poważnym i odpowiedzialnym. Czymś, od czego w rzeczywistości nie ma ucieczki, a skok z kilku pięter to ostateczność. Zawsze myślałam, że to nadejdzie nagle, że trzaśnie mnie tak bardzo coś, że zdecyduję się ten krok. Zakochałam się w człowieku  nadzwyczaj dobrym, pełnym pasji, bezinteresownym, nieidealnym, choć stabilnym emocjonalnie. Ale w tym wszystkim nie zapomniałam o sobie.

Continue reading

Historia autentyczna #8: Agnes on the cloud

Posted in Historie Autentyczne
on Lipiec 20, 2017
historia autentyczna agnes on the cloud

Dzisiaj na blogu kolejna historia autentyczna, a w niej jedna z moich ulubionych blogerek Agnes on the cloud. Na swoim blogu jak sama przyznaje: „wkręca w myślenie o życiu”. Uwielbiam jej lekkie, mądre i niezwykle dojrzałe teksty. Zapraszam Was do przeczytania jej historii.

Continue reading

Historie autentyczne #7: Marheri Crafts

Posted in Historie Autentyczne
on Lipiec 3, 2017
historie autentyczne

Minęło trochę czasu od poprzedniego wpisu w ramach cyklu historie autentyczne, więc dziś zapraszam Was na kolejny wywiad. Tym razem z kimś, kto ma podobne zainteresowania do moich, lubi DIY i bloguje, czyli Martą z bloga Marheri Crafts. Poznajcie ją bliżej!

Continue reading

Historia z życia: Po przekątnej stronie ulicy…

Posted in Historie Autentyczne
on Czerwiec 30, 2017
po przekątnej stronie ulicy

Spotkaliście kiedyś kogoś, kto zrobił na Was wrażenie pogodą ducha? Z pewnością. Ja spotkałam niedawno starszego mężczyznę – miłośnika klasycznej motoryzacji, który był moim sąsiadem po przekątnej stronie ulicy i to jemu poświęcam to dzisiejsze opowiadanie…

Continue reading

Historie autentyczne #6: Nicola i jej Samorozwijalnia

Posted in Historie Autentyczne, Storytelling
on Kwiecień 24, 2017
Historie autentyczne 6 - Samorozwijalnia

Początek tygodnia zaczynam od nowej opowieści w ramach cyklu historie autentyczne. To już szósta historia autentyczna na tym blogu. Tym razem goszczę u siebie Nicolę – autorkę bloga Samorozwijalnia. Przyznacie, że to bardzo ciekawa nazwa, prawda? Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam do przeczytania wywiadu 🙂

Continue reading

Pełnia życia na fali

Pełnia życia na fali

Słucham Roxette i wspominam dzisiejsze popołudnie, które spędziłam na poczcie. Wiosna to taka piękna pora roku, jedna z moich ulubionych i bardzo pozytywnie nastraja mnie do życia. Piję whisky przygotowaną przez mojego męża i śmieje się z samej siebie, gdy dziś tak się zamyśliłam, że prawie przegapiłam swoją kolejkę na poczcie, bo oczywiście płodziłam w myślach ten wpis, a nie miałam przy sobie żadnego kawałka papieru ani nawet chusteczki. Znacie taką ironię losu? 🙂 Za inspirację do tego wpisu serdecznie dziękuję pełnej życia  70-letniej babeczce, która umiliła mi dzisiejsze czekanie na swoją kolejkę na poczcie i której pewnie już nigdy w życiu nie spotkam. Bo to o niej będzie ten wpis.

Continue reading

Historie autentyczne #4 – Marta Wdowiak – „Markę trzeba budować sobą”

Posted in Historie Autentyczne, Inspiracje, Storytelling, Uncategorized
on Marzec 28, 2017
historie-autentyczne-marta-grzymala

Macie ochotę na kolejną opowieść z cyklu historie autentyczne? Dziś na moim blogu goszczę Martę Wdowiak, właścicielkę warszawskiej firmy alpinistycznej ExtraLine. Chcecie dowiedzieć się jakie zdanie ma Marta o budowaniu marki i biznesie oraz jaka była jej droga do sukcesu? Zapraszam do czytania!

Continue reading

Historie autentyczne #2 – Piękno niejedno ma imię – Helena Rojek-Osowska

Posted in Historie Autentyczne, Lifestyle, Storytelling
on Luty 26, 2017

Historie autentyczne #2 – Kim jest Helena?

Czas na kolejną historię w ramach cyklu storytellingowego „Historie autentyczne”. Dzisiaj poznacie wyjątkową blogerkę z pasją do pisania, fotografii i mody! Jesteście ciekawi kim jest Helena i jak pisze o sobie? Przeczytajcie!

Trudno wypowiadać się na swój temat, ponieważ postrzeganie samego siebie nigdy nie jest obiektywne. Zazwyczaj albo przeginamy w stronę krzywego lustra albo tego wyidealizowanego własnego „ja”. Odpowiadając na to pytanie, musiałam chwilę się zastanowić. Dochodzę do wniosku, że jestem obserwatorką życia, która dzięki tej zdolności – uczy się sama żyć. Spełniam wiele ról w swoim życiu. Te społeczne – od bycia córką, siostrą jak i młodą żoną oraz przyszłą matką.  Po te kreowane przez samą siebie – czyli blogerką jak i modelką plus size.

Aktualnie staram się uświadamiać (może nie tak jak ostatnio popularna osoba Michalina Wisłocka), ale uświadamiać o różnorodności kanonów piękna współczesnego świata. Próbuję pokazać, że sylwetki prezentowane w mediach są jedynie wyobrażeniami ideałów, do których człowiek ma szansę dążyć. Staram się zwrócić uwagę, że posiadanie rozmiarów większego niż „S”, nie jest żadną hańbą. To prezent od samej natury. Prezent o który trzeba dbać regularnie i właśnie dlatego zwracam uwagę na zdrowy styl życia.

Dlaczego?

Jestem już zmęczona staraniem się być idealną.

Bo już jestem zmęczona. Zmęczona staraniem się być idealną. Zmęczona widokiem – szczególnie nastolatek, jak te biedne odmawiają sobie posiłków by przypadkiem nie zdobyć zbędnych kilogramów, co zamienia się w anoreksję czy bulimię. Zmęczona ciągłym tłumaczeniem, że to że noszę większy rozmiar nie oznacza wcale, że jestem otyła przez swoje zaniedbanie. Ile jest pięknych kobiet, które mają rozmiary od 38 w górę a nie raz są bardziej atrakcyjne i zdrowsze od tych kobiet, które za wszelką cenę dbają o linię. Plus size nie zachęca do obżarstwa. Plus size to samoakceptacja. Zdrowa samoakceptacja.

Moje aktualne pasje nieco się zwęziły, (dzięki Bogu :D), bo bym nie miała zbyt wiele czasu dla siebie, a co dopiero dla rodziny. Uwielbiam kulturę, w każdej postaci. Od dzieł malarskich po dobrą muzykę. Od fenomenalnego spektaklu po zjawiskowe zdjęcia. Jednakże pasją, taką od serca, która towarzyszy mi odkąd pamiętam, jest pisanie. Dzięki temu jestem w stanie wyrazić samą siebie i pozbyć się myśli, które grasują u mnie w głowie. No i oczywiście modeling. Jest to okazja, gdzie mogę się wczuć w każdą rolę, jaką tylko się zapragnie. Dzięki temu rośnie nie tylko moja pewność siebie, ale i świadomość własnego ciała.

Jak to się wszystko zaczęło?

Pomysł zrodził się zupełnie przypadkiem. Uczęszczałam w liceum na koło fotograficzne, które prowadziła kochana pani Iwona Skrzoska-Dziewiałtowicz. Wraz z koleżankami Laurą Słowy jak i Weroniką Kruszyńską szlifowałyśmy swój warsztat postrzegania świata przez obiektyw. Pewnego razu poruszyłyśmy temat współpracy z modelką, modelem – jednakże nie miałyśmy na kim ćwiczyć, więc drogą dedukcji wyszło, że to ja tym razem stanę po drugiej stronie. I do tej pory tak zostało. I jak już wcześniej wspomniałam, że uwielbiam pisać jak i tworzyć ujęcia, musiałam to z sobą połączyć. Inaczej nie byłabym sobą.

Niestety jeszcze nie mogę mówić, że doszłam do kresu owej drogi. Także nie mogę powiedzieć, że udało mi się stworzyć nie wiadomo jak rozpoznawalną markę. Przyznam, że przełomowym momentem były trzy rzeczy.

Mianowicie sesja zdjęciowa z Małgorzatą Bardoń jak i Olgą Purzycką oraz spotkanie z Anną Ładny, na którym udało mi się zakwalifikować do agencji modelek plus size „Nobody’s Perfect”. Wtedy pierwszy raz sobie uświadomiłam, że mam szansę aby coś zdziałać, nie tylko dla siebie, ale także dla innych. Cały czas się uczę i zbieram wiedzę, aby móc jak najlepiej się rozwinąć. Najpierw rozpoczęłam budowę portfolio, a następnie zaczęłam się udzielać w Internecie jako blogerka pod nazwą Plus Size By H.R.O.

Powiedz coś więcej o swojej nazwie

Czemu taka nazwa? A dlatego, że swym rozmiarem mieszczę się w klasie modelek plus size. Blog „By H.R.O”, bo piszę o swych przemyśleniach z własnego punktu widzenia, czyli z punktu widzenia Heleny Rojek-Osowskiej. W chwili obecnej jestem na rozdrożu dwóch dróg, gdzie muszę podjąć decyzję w którym kierunku się udać. Owy rok, ma być dla mnie przełomowym rokiem. Jestem w trakcie kończenia pisania książki, jak i tworzenia pierwszej agencji dla modelek i modeli plus size w Trójmieście. Docelowo pragnę, aby było miejsce także dla modeli tych alternatywnych. Niestety więcej szczegółów w chwili obecnej nie mogę zdradzić. Dzięki temu co robię, mam okazję wspierać niesamowity projekt „Być Kobietą”, który został stworzony przez trzy silne i świadome kobiety: Joannę Buraczek, Dagmarę Pietruszewską jak i Karinę Kończewską.

Jakie są Twoje marzenia, cele?

Jakie jest moje marzenie? Jaki jest mój cel? Już odpowiadam. Chciałabym, aby osoby, które przypadkiem natkną się na moją skromną osobę, mogły się zainspirować nie tylko moimi przeżyciami życiowymi, ale także tym co robię. Aby dzięki temu, mogły w nieco inny sposób spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość. Obaw mam wiele. Ale nie powiem, aby przypadkiem się nie spełniły.

Najmilszy i najtrudniejszy moment w Twojej historii?

Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że moment który przeżyłam nie tylko najmilej, ale także i najtrudniej, była sesja zdjęciowa z Olgą Purzycką. Podczas niej, pierwszy raz musiałam się zmierzyć ze świadomością swojego ciała. Ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, ze swymi kompleksami i strachem. Strachem przede wszystkim przed oceną. Jak teraz wspominam ową współpracę to śmieję się z samej siebie, że tak się bałam. Ale to zdarzenie idealnie obrazuje jak na spotkanie szłam jako „dziewczynka” pełna obaw, a potem wyszłam już jako kobieta, która nauczyła się doceniać i akceptować. Pragnę zaznaczyć, że sesja zdjęciowa jest idealnym prezentem dla samej siebie. Jest to idealna forma autoterapii, aby pokochać swe ciało.

Jakie masz hasło, radę dla innych?

Aby się nie poddawać. A jeśli już się upadło, to nie bać się prosić o pomoc.

Nie wiem czy jestem kompetentną osobą, aby udzielać takiej rady. Jako zwykła dziewczyna, która także boryka się z niespodziankami losu, mogę jedynie powiedzieć, aby się nie poddawać. A jeśli już się upadło, to nie bać się prosić o pomoc. W tym, co robię wiele spotyka mnie stresu jak i nie raz niemiłych komentarzy… i gdyby nie mój obecny już mąż, to teraz bym nie udzielała tego wywiadu. Prośba o pomoc w niczym jak i nikomu nie uwłacza, a nie raz potrafi dodać dwa razy więcej energii do działania. Reasumując, moja rada to być sobą, robić to co się kocha i się realizować. Nie bacząc na innych, bo to tylko hamuje nasze działanie.

Bardzo dziękuję za świetny wywiad! Miejmy nadzieję, że da do myślenia wszystkim, którzy się odchudzają i próbują sił w modelingu! 🙂

Koniecznie zajrzyjcie do Heleny na Facebooku 🙂

 

Przejdź do paska narzędzi