Browsing Tag:

storytelling

Historie autentyczne #6: Nicola i jej Samorozwijalnia

Posted in Historie Autentyczne, Storytelling
on Kwiecień 24, 2017
Historie autentyczne 6 - Samorozwijalnia

Początek tygodnia zaczynam od nowej opowieści w ramach cyklu historie autentyczne. To już szósta historia autentyczna na tym blogu. Tym razem goszczę u siebie Nicolę – autorkę bloga Samorozwijalnia. Przyznacie, że to bardzo ciekawa nazwa, prawda? Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam do przeczytania wywiadu 🙂

Continue reading

Z piekła do raju…

Posted in Historie Autentyczne, Refleksje, Storytelling
on Marzec 4, 2017

Wyobraź sobie 7-letnią dziewczynkę żyjącą w małym miasteczku, w którym wszyscy się znają. Wiedzą o sobie niemal wszystko. Każdy sąsiad z każdym sąsiadem. Jej codzienność początkowo nie różni się niczym od równieśników – chodziła do szkoły, słuchała się rodziców, ulegała presji. W pewnym momencie jej życie zmieniło się w piekło…

Continue reading

Historie autentyczne #2 – Piękno niejedno ma imię – Helena Rojek-Osowska

Posted in Historie Autentyczne, Lifestyle, Storytelling
on Luty 26, 2017

Historie autentyczne #2 – Kim jest Helena?

Czas na kolejną historię w ramach cyklu storytellingowego „Historie autentyczne”. Dzisiaj poznacie wyjątkową blogerkę z pasją do pisania, fotografii i mody! Jesteście ciekawi kim jest Helena i jak pisze o sobie? Przeczytajcie!

Trudno wypowiadać się na swój temat, ponieważ postrzeganie samego siebie nigdy nie jest obiektywne. Zazwyczaj albo przeginamy w stronę krzywego lustra albo tego wyidealizowanego własnego „ja”. Odpowiadając na to pytanie, musiałam chwilę się zastanowić. Dochodzę do wniosku, że jestem obserwatorką życia, która dzięki tej zdolności – uczy się sama żyć. Spełniam wiele ról w swoim życiu. Te społeczne – od bycia córką, siostrą jak i młodą żoną oraz przyszłą matką.  Po te kreowane przez samą siebie – czyli blogerką jak i modelką plus size.

Aktualnie staram się uświadamiać (może nie tak jak ostatnio popularna osoba Michalina Wisłocka), ale uświadamiać o różnorodności kanonów piękna współczesnego świata. Próbuję pokazać, że sylwetki prezentowane w mediach są jedynie wyobrażeniami ideałów, do których człowiek ma szansę dążyć. Staram się zwrócić uwagę, że posiadanie rozmiarów większego niż „S”, nie jest żadną hańbą. To prezent od samej natury. Prezent o który trzeba dbać regularnie i właśnie dlatego zwracam uwagę na zdrowy styl życia.

Dlaczego?

Jestem już zmęczona staraniem się być idealną.

Bo już jestem zmęczona. Zmęczona staraniem się być idealną. Zmęczona widokiem – szczególnie nastolatek, jak te biedne odmawiają sobie posiłków by przypadkiem nie zdobyć zbędnych kilogramów, co zamienia się w anoreksję czy bulimię. Zmęczona ciągłym tłumaczeniem, że to że noszę większy rozmiar nie oznacza wcale, że jestem otyła przez swoje zaniedbanie. Ile jest pięknych kobiet, które mają rozmiary od 38 w górę a nie raz są bardziej atrakcyjne i zdrowsze od tych kobiet, które za wszelką cenę dbają o linię. Plus size nie zachęca do obżarstwa. Plus size to samoakceptacja. Zdrowa samoakceptacja.

Moje aktualne pasje nieco się zwęziły, (dzięki Bogu :D), bo bym nie miała zbyt wiele czasu dla siebie, a co dopiero dla rodziny. Uwielbiam kulturę, w każdej postaci. Od dzieł malarskich po dobrą muzykę. Od fenomenalnego spektaklu po zjawiskowe zdjęcia. Jednakże pasją, taką od serca, która towarzyszy mi odkąd pamiętam, jest pisanie. Dzięki temu jestem w stanie wyrazić samą siebie i pozbyć się myśli, które grasują u mnie w głowie. No i oczywiście modeling. Jest to okazja, gdzie mogę się wczuć w każdą rolę, jaką tylko się zapragnie. Dzięki temu rośnie nie tylko moja pewność siebie, ale i świadomość własnego ciała.

Jak to się wszystko zaczęło?

Pomysł zrodził się zupełnie przypadkiem. Uczęszczałam w liceum na koło fotograficzne, które prowadziła kochana pani Iwona Skrzoska-Dziewiałtowicz. Wraz z koleżankami Laurą Słowy jak i Weroniką Kruszyńską szlifowałyśmy swój warsztat postrzegania świata przez obiektyw. Pewnego razu poruszyłyśmy temat współpracy z modelką, modelem – jednakże nie miałyśmy na kim ćwiczyć, więc drogą dedukcji wyszło, że to ja tym razem stanę po drugiej stronie. I do tej pory tak zostało. I jak już wcześniej wspomniałam, że uwielbiam pisać jak i tworzyć ujęcia, musiałam to z sobą połączyć. Inaczej nie byłabym sobą.

Niestety jeszcze nie mogę mówić, że doszłam do kresu owej drogi. Także nie mogę powiedzieć, że udało mi się stworzyć nie wiadomo jak rozpoznawalną markę. Przyznam, że przełomowym momentem były trzy rzeczy.

Mianowicie sesja zdjęciowa z Małgorzatą Bardoń jak i Olgą Purzycką oraz spotkanie z Anną Ładny, na którym udało mi się zakwalifikować do agencji modelek plus size „Nobody’s Perfect”. Wtedy pierwszy raz sobie uświadomiłam, że mam szansę aby coś zdziałać, nie tylko dla siebie, ale także dla innych. Cały czas się uczę i zbieram wiedzę, aby móc jak najlepiej się rozwinąć. Najpierw rozpoczęłam budowę portfolio, a następnie zaczęłam się udzielać w Internecie jako blogerka pod nazwą Plus Size By H.R.O.

Powiedz coś więcej o swojej nazwie

Czemu taka nazwa? A dlatego, że swym rozmiarem mieszczę się w klasie modelek plus size. Blog „By H.R.O”, bo piszę o swych przemyśleniach z własnego punktu widzenia, czyli z punktu widzenia Heleny Rojek-Osowskiej. W chwili obecnej jestem na rozdrożu dwóch dróg, gdzie muszę podjąć decyzję w którym kierunku się udać. Owy rok, ma być dla mnie przełomowym rokiem. Jestem w trakcie kończenia pisania książki, jak i tworzenia pierwszej agencji dla modelek i modeli plus size w Trójmieście. Docelowo pragnę, aby było miejsce także dla modeli tych alternatywnych. Niestety więcej szczegółów w chwili obecnej nie mogę zdradzić. Dzięki temu co robię, mam okazję wspierać niesamowity projekt „Być Kobietą”, który został stworzony przez trzy silne i świadome kobiety: Joannę Buraczek, Dagmarę Pietruszewską jak i Karinę Kończewską.

Jakie są Twoje marzenia, cele?

Jakie jest moje marzenie? Jaki jest mój cel? Już odpowiadam. Chciałabym, aby osoby, które przypadkiem natkną się na moją skromną osobę, mogły się zainspirować nie tylko moimi przeżyciami życiowymi, ale także tym co robię. Aby dzięki temu, mogły w nieco inny sposób spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość. Obaw mam wiele. Ale nie powiem, aby przypadkiem się nie spełniły.

Najmilszy i najtrudniejszy moment w Twojej historii?

Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że moment który przeżyłam nie tylko najmilej, ale także i najtrudniej, była sesja zdjęciowa z Olgą Purzycką. Podczas niej, pierwszy raz musiałam się zmierzyć ze świadomością swojego ciała. Ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, ze swymi kompleksami i strachem. Strachem przede wszystkim przed oceną. Jak teraz wspominam ową współpracę to śmieję się z samej siebie, że tak się bałam. Ale to zdarzenie idealnie obrazuje jak na spotkanie szłam jako „dziewczynka” pełna obaw, a potem wyszłam już jako kobieta, która nauczyła się doceniać i akceptować. Pragnę zaznaczyć, że sesja zdjęciowa jest idealnym prezentem dla samej siebie. Jest to idealna forma autoterapii, aby pokochać swe ciało.

Jakie masz hasło, radę dla innych?

Aby się nie poddawać. A jeśli już się upadło, to nie bać się prosić o pomoc.

Nie wiem czy jestem kompetentną osobą, aby udzielać takiej rady. Jako zwykła dziewczyna, która także boryka się z niespodziankami losu, mogę jedynie powiedzieć, aby się nie poddawać. A jeśli już się upadło, to nie bać się prosić o pomoc. W tym, co robię wiele spotyka mnie stresu jak i nie raz niemiłych komentarzy… i gdyby nie mój obecny już mąż, to teraz bym nie udzielała tego wywiadu. Prośba o pomoc w niczym jak i nikomu nie uwłacza, a nie raz potrafi dodać dwa razy więcej energii do działania. Reasumując, moja rada to być sobą, robić to co się kocha i się realizować. Nie bacząc na innych, bo to tylko hamuje nasze działanie.

Bardzo dziękuję za świetny wywiad! Miejmy nadzieję, że da do myślenia wszystkim, którzy się odchudzają i próbują sił w modelingu! 🙂

Koniecznie zajrzyjcie do Heleny na Facebooku 🙂

 

Storytelling na przykładach historii Humans of New York

Posted in Inspiracje, Lifestyle, Rozkminy, Storytelling
on Grudzień 28, 2016

Ciekawią. Uczą. Bawią. Inspirują. Smucą. Motywują. Zaskakują. Historie ludzi takich jak my, życiowe opowieści. Takie historie, czyli storytelling są powtarzane przez babcie niczym najpiękniej opowiedziana bajka na dobranoc, w którą wierzymy latami. Niektóre z nich wracają do naszych mózgów niczym złośliwe déjà vu, inne są przekazywane z pokolenia na pokolenie z jakiegoś ważnego powodu. Bywają też takie, którymi chętnie dzielimy się z innymi. Są niczym sprawdzony przepis na pyszną szarlotkę. Niektóre powstają w wyniku nieporozumień, gdy nie wiemy, komu wierzyć. Innym razem bywają przerysowane na tyle, że wątpimy w ich znaczenie, ponieważ brzmią nieprawdopodobne. Tak jest właśnie w przypadku historii ludzi z Nowego Jorku, a storytelling naprawdę daje do myślenia.

Na początku są nie do uwierzenia, innym razem są łudząco podobne do naszych doświadczeń, jakby ktoś z ukrycia obserwował to, co robimy i stworzył na podstawie tego opowieść. Czym byłoby życie bez przeżyć i emocji? Storytelling to siła napędowa w budowaniu dobrych relacji, ale też świetna inspiracja do stworzenia własnej książki. Nieustannie zdumiewa mnie w jaki sposób historie i zdarzenia wpływają na ludzi oraz w jakim tempie dzielimy się historiami i przeżyciami z innymi.

Continue reading

Przejdź do paska narzędzi