Z piekła do raju…

Posted in Historie Autentyczne, Refleksje, Storytelling
on Marzec 4, 2017

Wyobraź sobie 7-letnią dziewczynkę żyjącą w małym miasteczku, w którym wszyscy się znają. Wiedzą o sobie niemal wszystko. Każdy sąsiad z każdym sąsiadem. Jej codzienność początkowo nie różni się niczym od równieśników – chodziła do szkoły, słuchała się rodziców, ulegała presji. W pewnym momencie jej życie zmieniło się w piekło…

Opowiem Ci historię… Z piekła do raju

Trafiła do najlepszej szkoły w mieście. Podstawówka połączona z gimnazjum. Pierwsza klasa podstawówki pełna bogatych dzieciaków, dla których jedyną wartością było to, co posiadały. Dzieciaki, które ledwo odrosły od ziemi, a już miały wyprane mózgi przez swoich rodziców. Pozwoliłyby sobie na wszystko, byleby tylko dostać to, czego zapragną i pochwalić się tym przed znajomymi z klasy. Nie masz butów marki Nike – nie liczysz się, do pięt im wszystkim nie dorastasz. Prędzej czy później i tak Cię zeszmacą.

Liczy się tylko nauka! – pamiętaj o tym – powtarzał każdy wymagający rodzic.

Chodzisz do dobrej szkoły, ucz się do cholery! – tak niemal codziennie mówiła jej matka.

Ucz się, bo nic nie dostaniesz! – szantaż był jak iluzja.

Ucz się, bo nic nie osiągniesz i będziesz nikim! – znała to na pamięć.

Dziewczynka przez 3 lata od początku pierwszej klasy podstawówki pilnie się uczyła. W czwartej klasie podstawówki zaczęły się jej problemy z matematyką, bo nigdy nie miała kogoś, kto wytłumaczyłby jej wszystko po kolei. Wiele nie rozumiała. Dla jej matki ważniejsza była własna firma ubezpieczeniowa i kontakty z klientami, często nie było jej w domu, bo była na spotkaniach. Ojciec miał wystarczająco stresującą pracę w dziale kryminalnym w policji i nie chciał się bardziej stresować. Nigdy nie miała wsparcia, mogła liczyć tylko na siebie.

Jej dzieciństwo to ciągła nauka i walka o przetrwanie, z możliwością sporadycznych wyjść i sprzątaniem całego domu w weekendy. Od poniedziałku do piątku po szkole uczyła się kilka godzin, o wyjściach i spotkaniach ze znajomymi mogła tylko pomarzyć. Były nagrodą za dobre wyniki w nauce, czuła się jak w więzieniu.  Marzyła o wolności i spokoju.

– Ma być czysto, jak wrócę! Inaczej zapomnij o kieszonkowym! – słuchała.

***

Pierwsza pała z matematyki, taki wstyd, takie upokorzenie. Co ludzie powiedzą?

Nie mogli tego znieść, że była najgorsza w klasie. Świecili oczami na wywiadówkach, wstydzili się, że mają takie dziecko przed znajomymi, których dzieci zawsze dobrze się uczyły, a ona z matmy była noga. Reputacja wśród znajomych była dla nich wszystkim, nie mogli sobie pozwolić na krzywe spojrzenia i zdziwienia.

– Poprawi się – mówili. Albo my ją poprawimy – potem się głupio śmiali, a znajomi z nimi.

Po spotkaniu rodzice dziewczynki pokłócili się, wciąż były w nich te negatywne emocje. Tego dnia nie mogła już dłużej słuchać ich kłótni. Wymknęła się z domu bez pozwolenia cicho przekręcając kluczyk w drzwiach i zamek. Z czasem nauczyła się skakać z balonu do ogródka. Wróciła po kilku godzinach. Dostała wpierdol od ojca skórzanym paskiem. Tego dnia straciła do niego cały szacunek.

– Dostaniesz tak dużo klapsów, że nigdy więcej nie będziesz mogła usiąść na dupie! Jeszcze raz ucieknij to popamiętasz!

Starszy brat mówił jej to samo i często dodawał:

– Co Ty tam wiesz… Żyjesz tyle, co uciekasz…

– Nie posprzątasz, to powiem rodzicom…

Często na nią skarżył, choć sam też dostawał.

Później było gorzej.

– Spróbuj tego nie zdać to zobaczysz co Cię czeka!

– Przynieś tylko kolejną pałę do domu!

Przyniosła, a nawet kilka.

– Za co ja kurwa płacę, jak Ty nic nie rozumiesz! Ty nieuku, pierdolony!

Dostała kilka razy w twarz tak mocno, że nie była w stanie nic powiedzieć. Ból był rozrywający. Tkwił w niej kilka lat. Nie była w stanie nikomu tego opowiedzieć, wciąż brakowało słów. Stać ją było tylko na łzy, których nie powstrzymywała. Rozcięta warga, którą starała się nieudolnie zamalować fluidem matki tamtego wieczoru, bo następnego dnia musiała iść do szkoły i udawać, że wszystko jest w porządku. Ręce jej się trzęsły.

– Poprawić Ci? – pytał. Chcesz więcej?!

Wszystko działo się za zamkniętymi drzwiami w policyjnym mieszkaniu w bloku. Sąsiedzi udawali, że nie słyszą, byleby tylko się nie narażać. Mieszkanie było na parterze z ogródkiem. Na pierwszym piętrze mieszkał jego kolega z pracy, kilka pięter wyżej kolejny. Wpływowi ludzie. W jednej z klatek kolejny, z którego synem dziewczynka chodziła do tej samej klasy. Tuż obok, w drugiej sąsiedniej klatce mieszkała koleżanka dziewczynki, która też chodziła z nimi do klasy.

– Spróbuj komukolwiek powiedzieć! Choćby pisnąć słówko!

***

Jej matka miała obsesję na punkcie jedzenia, religii i porządku. Gotowała tłusto.

– No co się patrzysz w ten talerz? Wpierdalaj!

Dziewczynka przez wiele lat nie potrafiła jeść śniadań. Głodówka była na porządku dziennym. Nienawidziła tłustego jedzenia, do którego była często zmuszana.

– Chudniesz w oczach! Żryj!!! Bo w Ciebie wmuszę!

Tak zaczęła się anoreksja.

Ile jest w stanie udźwignąć dziecko?

Takich sytuacji było znacznie więcej. Nie była w stanie tego wszystkiego spamiętać. Powtarzały się czasami dzień po dniu, czasem po kilku dniach, a czasem był to raz na kilka tygodni. Pretekstem było rozlane przez przypadek mleko, innym razem komputer, kolejna pała w szkole, zły dzień w pracy, drobiazg, stres. Bunt narastał.

Pewnego dnia wymogiem była wizyta w gabinecie lekarskim w szkole, co wymagało rozebrania się. Dziewczynka nie mogła się wtedy rozebrać, bo wszystko wyszłoby na jaw, a wiedziała, z czym to się wiązało. Nie chciała mieć problemów, więc nie zdecydowała się na wizytę u lekarza w szkole, postanowiła uciec i swoją kolejkę przeczekać na schodach przed szkołą. Wiedziała, że jeśli ktoś się dowie – rodzice zostaną wezwani natychmiast do szkoły, a wszystko rozniesie się po mieście. Musiała kombinować tak, aby wyprzedzać konsekwencje.

***

Coś się wydarzyło. Kłótni między jej rodzicami było coraz więcej i więcej. Rozwód wisiał w powietrzu. Była już nimi tak przesiąknięta, że to było dla niej normalne… Choć wiedziała, że nie tak powinno wyglądać małżeństwo. Tak wtedy myślała. Nie, to nie było normalne! Wyzwiska, przemoc psychiczna i fizyczna, współuzależnienie, manipulacja, chore układy na mieście. Z czasem dopiero, gdy dorosła zaczęło jej się to wszystko układać w całość. Coś było nie tak z nimi. Jej matka zamknęła firmę ubezpieczeniową kilka lat temu. Potem wpadła w depresję, która sprawiła, że stała się zupełnie innym człowiekiem.

– Gdzie jest mama? – spytała pewnego dnia już jako nastolatka.

– Nie ma, wyjechała. Niedługo wróci. – usłyszała w odpowiedzi

To była standardowa odpowiedź. Miała 12 albo 13 lat i była okłamywana. Wtedy po raz pierwszy ją odwiedziła. Czuła, że coś jest nie tak, ale nie rozumiała wtedy zbyt wiele. To była pierwsza i ostatnia wizyta na oddziale psychiatrycznym. Wrzaski, krzyki, nieme spojrzenia, ból, cierpienie. Na kolejne nigdy nie miała już takiej siły i odwagi.

Matki nigdy nie było. W najważniejszym okresie jej życia, potem na ślubie, choć obiecała. Była albo w kościele, albo w pracy, albo w szpitalu. Z czasem okazało się, że zaburzenia depresyjne są tak silne, że będą powracać w pewnych fazach manii co jakiś czas. Psychoza matki była nie do zniesienia. Wymagała leczenia farmakologicznego, które pomagało przez kilka miesięcy, a potem cały ten syf zaczynał się od nowa. Trwało to kilka lat.

Potrafiła siedzieć w osobnym pomieszczeniu i gadać do siebie. Dziewczynka była w drugim pokoju. Były same w domu. Nagle usłyszała szyderczy śmiech, monolog, potem znowu śmiech, potem krzyki, wyzwiska. Dziewczynka wiedziała, że to już nie jest jej matka, tylko ktoś inny. To tak jakby coś ją opętało. Psychoza sprawiła, że jej matka rzeczywistość widziała zupełnie inaczej.

Choroba doprowadziła do tego, że matka potrafiła budzić swoją córkę w środku nocy i odprawiać egzorcyzmy przy łóżku z różańcem w dłoni. Dziewczynka przez kilka kolejnych tygodni nie mogła zmrużyć oka.

Jej matka pewnego razu wyszła z domu, przeszła kawałek obok bloku. W połowie drogi nie wiedziała gdzie jest. Szła wtedy koleżanka z klasy, która mieszkała w klatce obok i matka poprosiła ją o to czy może pójść do domu i sprawdzić czy ktoś w nim jest.

Przyszła i powiedziała:

– Cześć. Spotkałam Twoją mamę. Prosiła mnie, żebym tu przyszła, bo nie wiedziała gdzie jest i czy jest ktoś w domu. Wygląda na zagubioną.

Dziewczynka czuła nieprawdopodobny wstyd.

To jednak było nic, gdy jej matka wróciła z wykopaną ziemią z ogródka. Oblepiła nią jedną ze ścian w mieszkaniu. Zostawiła otwarte mieszkanie i gdzieś nagle zniknęła.

Kolejny raz, w fazie manii przyjechała po nią karetka. Sensacja na całe osiedle. Nikt nie zapytał co się dzieje. Milczenie bolało i parzyło w skórę.

***

Choroba na początku objawiała się tym, że matka leżała w łóżku przez kilka tygodni. Nic do niej nie docierało. Potrafiła wywalić jedzenie na podłogę. Wyglądało to tak jakby był to człowiek wegetujący, który odciął się kompletnie od życia.

– Wstań do cholery z tego łóżka! Życie marnujesz, kurwa! – ojciec był wobec niej okrutny.

Ściągnął z całej siły prześcierało. Spadła na podłogę. Czasami nie miała siły, aby się podnieść.

– Pomogę Ci wstać – mówiła dziewczynka do matki.

– Ani mi się waż, kurwa! Zostaw ją! – krzyczał i bił na oślep.

To był pierwszy raz, gdy dziewczynka odepchnęła go z całej siły, która jej została. Okazało się, że miała jej w sobie naprawdę bardzo dużo.

Ten obraz dodał jej dużo siły, obiecała sobie, że się nie da. Nie mogła się poddać.

Co Ty wiesz o życiu dziewczynko?

Jej starszy brat miał kolegów w gimnazjum, do którego chodziła. Kiedyś się z nimi pokłócił. Był akurat chrzest pierwszaków. Przyczepili się do dziewczyny i dostawała od nich co jakiś czas na przerwach. Plotki szybko rozszeszły się po szkole i trafiły do dyrektora. Trwało to kilka miesięcy. Kazał im ją publicznie przeprosić na jednym z apelów.

To nie miało końca.

– Co Ty wiesz o życiu dziewczynko? – zapytała ją pewnego razu podczas matematyki nauczycielka.

– Wiem więcej niż jest Pani w stanie sobie wyobrazić – odrzekła.

Wezwanie do szkoły.

– Państwa córka zachowuje się jak smarkula! – mówiła wychowawczyni.

– Może być Pani pewna, że wyciągniemy z tego odpowiednie konsekwencje.

Ze strachu, z bezsilności, z przerażenia zamykała się w łazience. Była na zamek. Tego dnia nie wytrzymała. Wbiegła do ciemnej łazienki. Napierdalał w te drzwi pięściami.

– Wyłaź!

Napierdalał w nie tak mocno, że pękła szyba w łazience. Odsunęła się, usiadła na podłodze.

Strużki światła słonecznego wpadały przez małe otwory u dołu drzwi. Światło pokazało jej kawałek ułamanej szyby, która leżała na podłodze przy proszku do prania. Chwyciła ją. Przejechała opuszkiem palca po krawędzi szyby.

Coś w niej wtedy pękło.

Podwinęła rękaw. To był impuls. Po chwili wyrzuciła szkło.

Nie dałaby mu tej satysfakcji, że wygrał. Tyle życia przed nią. Nie zrobiła tego. Wstała.

Otworzyła drzwi, choć dużo ją to kosztowało i wymagało odwagi.

Popchnął ją, ona oddała. Musiała walczyć, bo nie miała innego wyjścia. Pierwszy raz oddała nie mając wyrzutów sumienia.

Spojrzała mu prosto w oczy i powiedziała:

– Jesteś strasznie słaby. Tylko na tyle Cię stać?!

***

Kilka tygodni przed maturą ważyła 43 kg. Nie miała siły. Przygotowała sobie strój na egzamin, wyjęła z pudełka szpilki. Powtarzała materiał do matury z matematyki. Chciała sprawdzić coś w komputerze. Została odepchnięta siłą.

Osunęła się na podłogę.

Dostała w tył głowy szpilką.

– Zabiję Cię!!! – te słowa bolały najbardziej na świecie.

Śmiał się.

Po chwili usłyszała:

– Krew Ci leci z tyłu głowy!

Dziewczynka próbowała zatamować krew. Strach ją paraliżował. Nie poszła na obdukcję, bo ojciec miał znajomości w szpitalu, który był na końcu długiej ulicy. Nikt by jej nie uwierzył. Chwyciła szmatę, przemyła ranę wodą i uciekła z domu.

Poszła do rodziny swojego ojca, która mieszkała na tej samej ulicy ze szmatą z tyłu głowy.

Jego siostra była przerażona i powiedziała:

– On nie może tak robić. Musi się opanować.

Ale nigdy nie miała śmiałości, aby zwrócić mu uwagę. Za bardzo się bała. Nikt nie miał wystarczającej odwagi.

***

W 2010 roku zdawała obowiązkową maturę z matematyki. Modliła się o to, aby ją zdać, bo od tego zależało czy będzie mogła wyrwać się z tego piekła. Zdała. Gdy otrzymała dokument, stanęła twarzą w twarz przed swoim ojcem. Pokazała świadectwo maturalne i powiedziała:

– Patrz! Zdałam!

Oniemiał.

***

Dziewczynka wyjechała kilka miesięcy po zdaniu matury. Zmieniła wszystko. Odcięła się całkowicie. Od 7 lat ma nowe życie, za które jest wdzięczna każdego dnia. Jest w nim dużo spokoju, ciepła, beztroskich chwil. Nie zamieniłaby tego za nic w świecie.

A co, gdybym Ci powiedziała, że to ja byłam tą dziewczynką, a ta historia to część mojego życia?

  • Wiem, ile kosztował Cię ten tekst, ale wiedz, ze bylo warto. Emocje sa silne i autentyczne. Myślę, że każdy kto trafi na ten tekst, może powiedziec, ze mial zaszczyt go przeczytac. Sciskam Cie ciepło! 😽

    • Dokładnie, Ty najlepiej wiesz <3 Dziękuję Ci za to, że wciąż jesteś przy mnie! Mieć taką przyjaciółkę to najlepsza nagroda od życia! <3

  • Bardzo dobry tekst. Mogę się z nim częściowo utożsamić, bo u mnie też było nieciekawie, ale wiem, że kiedyś uda mi się zamknąć pewne rozdziały przeszłości. Pozdrawiam Cię ciepło i pamiętaj, że teraz możesz na nowo budować swoje życie i na pewno będzie lepsze. Jedni tęsknią za czasami, gdy byli dziećmi, a inni wchodząc w dorosłość oddychają z ulgą.

    • To bardzo miłe, co piszesz 🙂 Trzymam kciuki za zamknięcie drzwi przeszłości 🙂

  • Aj kochana, nie wiedziałam, a znamy się już tyle lat. Pamiętam, że o rodzicach za wiele nie mówiłaś i czasami zastanawiałam się, czemu właściwie nic nie wiem.
    No to teraz wiem…
    Nie chce mówić, co bym ojcu zrobiła. Ale podziwiam Ciebie i Twoja siłę Gosia. Jesteś niesamowita, szczególnie, że masz teraz cudowny związek. Należało Ci się za te okropne czasy. Nie wiem, czy wierzysz, ale Bóg Cię wynagrodzil. Zasługujesz na wszystko, co najlepsze.
    Teraz już wiem, czemu muszę chodzić na treningi, które uczulą mnie na ewentualne zachowanie dziecka, które jest w domu poniewierane i jeśli ktoś się nad nim znęca. A najczęściej są to rodzice… :/

    Dziękuję za ten bardzo szczery wpis.
    Jesteś niesamowita.

    • Dziękuję 🙂 Ten tekst dużo mnie kosztował, ale musiałam o tym w końcu napisać 🙂 To jest niesamowite, że tyle lat się już znamy, prawda? 🙂

  • Jestem bezradna wobec tego tekstu. Siedzę i płaczę i nie mogę Ci nic więcej na razie napisać.
    <3

  • Bardzo, bardzo rzadko czytam wpisy, których nie potrafię skomentować.
    Ten jest jednym z nich…

  • Przepraszam Cię, ale nie jestem w stanie napisać nic sensownego… Ledwo widzę na oczy… To bardzo smutna historia. Gdybym napisała, że rozumiem, to nie byłaby do końca prawda. Nigdy nie zrozumiem, jak można podnieść rękę na dziecko, na członka rodziny. Moje dzieciństwo też było patologiczne, ale inne niż Twoje. Przykro mi, że tylu ludzi wokół spotykają takie rzeczy. Po prostu mi przykro.

    • Może kiedyś i Ty odważysz się na taki oczyszczający wpis? 🙂 Mi ten bardzo pomógł 🙂 Dziękuję za odwiedziny 🙂

      • Ja już mam jeden taki za sobą 🙂 Ale kto wie, może jeszcze kiedyś napiszę coś tak osobistego… Pozdrawiam ciepło 😘

  • Marcin Dębowski

    Historia naprawdę daje do myślenia. Warto zastanowić się i działać już samemu lepiej.

  • Nie wiem co napisać. Dosłownie brak mi słów, bo żadne słowa nie pasują ani nie są odpowiednie.

  • Mieszanka złości, bezsilności, gniewu, strachu, smutku – to jest to co właśnie czuję.
    I taka refleksja, że człowiek, to jednak ma w sobie siłę. Pomimo wszystko.

    • Człowiek ma w sobie naprawdę bardzo dużo siły 🙂 Dzięki!

  • Niesamowita opowieść…bardzo przerażająca i budująca zarazem…

  • Zaparło mi dech w piersiach. Naprawdę. Należy Ci się ogromny szacunek za to, że potrafiłaś poradzić sobie w życiu! Jesteś niesamowicie silną kobietą!!!

    • Dziękuję 🙂

  • Nie wiem co powiedzieć. Mam łzy w oczach…

  • To jest jeden z tych tekstów, które budzą wspomnienia. Uczucia zepchnięte bardzo głęboko. Niesamowite emocje.

    • Dziękuję 🙂

  • Bardzo mi przykro, że przeszłaś przez piekło. Jeszcze bardziej mi przykro, że tak wygląda brutalna rzeczywistość bardzo wielu dzieci. Wkurza mnie, że nikt nie reaguje. Oprawcy mają niepisane przyzwolenie na takie działania i wielokrotnie do końca życia pozostają bezkarni. Z drugiej strony cieszę się, że wyszłaś z tego zwycięsko, że jesteś silniejsza i podejrzewam, że mało co jest w stanie Cię złamać.
    P.S. Wiem, że miałam czytać wieczorem, ale jak już zaczęłam to nie mogłam przestać.

    • Tak, to jest przykre, ale właśnie dlatego o tym napisałam, bo wiem doskonale, że takich sytuacji jest znacznie więcej. Dziękuję Ci 🙂

  • Cieszę się, że po tak strasznych przeżyciach udało Ci się znaleźć ciepło i beztroskę. Jest to dla mnie niepojęte, że gdziekolwiek na świecie istnieją ludzie, którzy potrafią wyrządzić tyle krzywdy własnym dzieciom. Trzymam za Ciebie mocno kciuki, abyś była wyłącznie szczęśliwa!

    • Bardzo dziękuję 🙂

  • Czarna Skrzynka

    Uwielbiam czytać teksty pisane tak szczerze, ze aż każda komórka w ciele człowieka woła…bezgłośnym krzykiem! Tworzonych tak, jakby ktoś wyrwał sobie kawałek ostro zakończonej kości i używajac niczym pióra, pisał własną krwią wydobywającą się wprost z aorty!

    • Bardzo dziękuję za tak piękny komentarz! 🙂

  • Dziękuję, że napisałaś. Przykro mi ogromnie, że musiałaś przejść przez tak dramatyczne chwile, że nie miałaś wsparcia, że zafundowali Ci je najbliżsi, a to przecież najbardziej boli. Przesyłam Ci dziś całą moją pozytywną energię. I cieszę się i podziwiam i ściskam Cię za to, że wyszłaś z tych chwil z otwartym i dalej pełnym miłości sercem! I dziękuję Ci jeszcze raz, tym razem dlatego, że Twój wpis świadczy, że takie sytuacje to nie fikcja. Że zdarzają się w każdym z rodzajów domów. Że osoby z takimi doświadczeniami wmieszane są w tłum dorosłych, radośnie i w akceptacji wychowanych jako dzieci, nie rozumiejących tych traum ani tej wrażliwości. Twoje słowa świadczą o jeszcze jednej, dla odmiany pięknej rzeczy, że osoby, które przeżyły piekło, mają najczęściej wielką wrażliwość i empatię dla innych ludzi. To przynajmniej jest nagroda, którą otrzymuje się za przeżycie piekła. Piękna i bardzo wartościowa, to prawda, ale bardzo wiele kosztująca. Wspaniała z Ciebie kobieta, że napisałaś o tym. :*

    • Dziękuję za ten komentarz 🙂

  • Och Wychowanie

    Niezwykła historia i utalentowana dziewczynka, która pokazuje trudną, ale możliwą drogę do odnalezienia siebie. Gratuluję Małgosiu i podziwiam jednocześnie. Szczerze życzę Ci, żeby teraz na Twojej drodze stawało wszystko, co najlepsze 🙂

  • Silny tekst. Miałam dreszcze, kiedy go czytałam. Jesteś silną i wspaniałą kobietą. Masz mój 100% podziw.

  • Galeria treści

    Świetny tekst i niestety bardzo przykra historia, która pokazuje, jakimi błahostkami się przejmujemy, wiodąc często spokojne, poukładane życie.

    • Dziękuję Kinga za komentarz 🙂

  • Niezmiernie emocjonalny, szczery do bólu tekst, który z każdym zdaniem coraz bardziej i bardziej wtłacza się w serce i mózg… Straszne chwile za Tobą. Niewyobrażalnie straszne. Wierzę, że nie złamały, a uczyniły Cię silniejszą. Pozdrawiam

    • Dziękuję 🙂

  • SzaroKolorowa

    Bardzo przykre 🙁 Najważniejsze, że teraz jest dobrze. Jeste bardzo silna!

  • oj cieżki tekst, ciężki… będzie dobrze, będzie lepiej…

    • Już jest lepiej 🙂 Dziękuję 🙂

  • Przykro mi… Tylko tyle mogę napisać

  • nie miałam siły przeczytać w całości. tyle smutku i tyle cierpienia. dużo ciepła i spokoju w nowym życiu…

    • Dziękuję 🙂

  • Jeśli to naprawdę Twoja historia, to okropnie Ci współczuję. Dobrze jednak wylać z siebie takie żale. Trzymam za Ciebie kciuki, byś wciąż tak świetnie sobie radziła i by demony przeszłości nie wracały.

    • Tak, to jest moja historia. Ten tekst był dla mnie trudny, ale musiałam o tym napisać. Dziękuję 🙂

  • Szacun….Osobisty tekst, prawdziwy…To co przeżyłaś, na pewno sprawiło, że jesteś teraz silna, ale przykro mi, że musiałaś przechodzić przez takie piekło

    • Dziękuję 🙂

  • Przeczytałam… i nie wiem co napisać…
    .
    .
    .
    Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co może czuć takie dziecko. Tego, że brakuje mu miłości i wsparcia od najbliższych. To niesamowite, że potrafiła zmienić swoje życie diametralnie.
    Gratuluję tej dziewczynce, że potrafi znaleźć ciepło i dobroć i miłość. Przesyłam uściski pełne siły i miłości – bo to zawsze jest potrzebne.
    I jeśli ta dziewczynka to Ty, to dodatkowo gratuluję odwagi.

    • To ja 🙂 Dziękuję! 🙂

  • Ewa Wlaźlik

    Co bym powiedziała? A co ja mogę powiedzieć… to jest okrutne. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać.

  • To niemożliwe…

    • Chciałabym, żeby tak było…

  • Pingback: Share Week 2017 – blogi, które polecam()

  • Zapewne bardzo długo zastanawiałaś się, czy napisać ten tekst. Jest bardzo osobisty, wręcz intymny, ale myślę, ze pomimo iż kosztowało Cię to zapewne bardzo wiele było Ci to potrzebne, aby wyrzucić to z Siebie. Przykro mi bardzo, że przeżyłaś takie chwile, ale teraz cieszę się, że Jesteś Sobą, robisz co chcesz, postępujesz jak chcesz i próbujesz żyć tym, co teraz <3

  • o chlopcu I

    Napisałabym, ze mi przykro, ze nie umiem sobie wyobrazić , ze tak być nie powinno … ale w czym to pomoże ?

  • elka

    Żywy odbiór to podstawa w dobrym wpisie. Czyli to, że czytelnik współodczuwa z bohaterem historii.

  • Iza Ce

    Moim komentarzem będzie…brak komentarza, naprawdę wszelkie słowa uwięzły mi w gardle i wydają mi się zbyt banalne, żeby je zapisać.

  • Jedyne na co mnie stać: <3.

    Masz w sobie bardzo dużo odwagi, że opowiedziałaś tę historię! Trzymam kciuki za CIebie!

  • Gosia

    Przeczytałam jednym tchem. Chcę tu zostać na dłużej, zaczarowałamś mnie swoim stylem pisania.

    • Dziękuję bardzo 🙂

  • Ciężko jest właściwie cokolwiek napisać po przeczytaniu tak „mocnego” tekstu. Najbardziej przykre jest to, gdy takie rzeczy dzieją się małemu dziecku, które nie potrafi się bronić i nie może samo zmienić swojego życia. Powiedzieć, że mi przykro, to za mało. Najważniejsze, że dałaś radę i ostatecznie pokazałaś ojcu, że jesteś warta więcej niż oni wszyscy razem wzięci. Buziaki!

  • Bebe Talent

    Mam nadzieje, że ten tekst pomógł Ci choć odrobinę rozliczyć się z przeszłością, że poczułaś ulgę. Wiem jednak, że ta smutna, przytłaczająca historia będzie miała pozytywny ciąg dalszy. Mając w pamięci tak wiele ran, zadanych przez najbliższych, będziesz cudowną mamą dla swoich dzieci.

  • Koszmar. Trzeba dużo siły, że trwać dalej. Czytałam i czułam dokąd zmierza ta historia – taka forma narracji ułatwia zdystansowanie się. Mam nadzieję, że demony przeszłości nie męczą już tak bardzo.

  • Sylwia Piątkiewicz

    Dołujące… Ale życie nie zawsze jest w kolorowe kropki.

  • Spokojnie moge poweidziec ze takei sytaucje odbywaja sie doslownie wszedzie. Ale skoro zakonczenie dobre to mozna miec nadzieje ze innym tez sie uda. Szczere i dobitne. Bardzo dobry tekst. Wrecz idealny.

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi