Podsumowanie 2021 roku: najlepszy rok pod każdym względem!

Posted in Inspiracje, Uncategorized
on grudzień 31, 2021

Nie ma to jak… po najbardziej intensywnym roku w życiu, po wielu projektach copywriterskich w ostatni dzień w roku mieć chwilę, żeby tu coś napisać. Śmiech na sali. Nie mam słów na to. Oby chociaż przyszły rok był trochę łaskawy pod tym względem i żebym znalazła więcej czasu na bloga, bo… cholernie tęsknię za takim pisaniem! 🙂 

STYCZEŃ 2021

Styczeń zaczął się bardzo intensywnie. W sumie… jak każdy miesiąc w tym roku. Obydwoje z moim mężem pracowaliśmy zdalnie – on przy biurku, ja na kanapie i… jeszcze żyjemy! 😉 

Każdą wolną chwilę spędzaliśmy na planowaniu tego, jak urządzimy nasze własne cztery kąty. Dla osób, które nie mają doświadczenia w takich aranżacjach to naprawdę niezłe wyzwanie. Obydwoje lubimy minimalizm, ja bardziej art deco, więc wybraliśmy te dwa style. Przy urządzaniu wnętrz inspirowaliśmy się stylem art deco i programami aranżacyjnymi. Szczerze mówiąc trochę nas poniosło z tymi aranżacjami. Trochę… bardzo. Wyszło… bardzo dobrze, choć mieliśmy też wiele trudnych momentów. Przekroczyliśmy też zaplanowany i uzbierany na ten cel budżet… 

Przy moim ulubionym corocznym odsłuchu Volare Gipsy Kings układałam strategię komunikacji marki dla mojej klientki z branży transportowej. W międzyczasie jednym z moich postanowień noworocznych było to, by zacząć odkładać kasę na Thermomix TM6, więc zaczęłam to robić.

Do oszczędzania na ten cel bardzo zmotywował mnie mój mąż, od którego nieustannie uczę się oszczędzania pieniędzy. W styczniu zmotywowana odłożyłam na ten cel 500 zł. Styczeń to również kolejne, piękne urodziny naszej córki.  

LUTY 2021

Luty minął niepostrzeżenie. 

Tworzyłam treści głównie o fotowoltaice, motoryzacji, budownictwie i transporcie. Najbardziej na świecie nie mogłam się doczekać marca, w którym to… wydarzyło się mnóstwo magicznych momentów, ale były też cholernie trudne…

Kupowaliśmy ostatnie materiały budowlane, bo to był czas, gdy sklepy budowlane miały być zamknięte. Nie wiedzieliśmy czy tak będzie, więc zrobiliśmy zapas materiałów budowlanych. Potem przez 2,5 miesiąca każdego dnia po pracy jeździliśmy do mieszkania i pracowaliśmy. 

Zrobiliśmy zapas, ale na szczęście niezbyt duży i zostało nam tego tylko trochę… Mieliśmy też problem z… przełącznikiem na ścianie, bo okazało się, że był on za drzwiami i musieliśmy zmienić jego miejsce na właściwe. 

Co jeszcze? Nie wspomnę o wielkich, okropnych pająkach, które… spotkałam w ogrodzie. Były tak okropne, że czym prędzej odskakiwałam jak najdalej, bo ze względu na moją arachnofobię nie mogłam zdzierżyć tego widoku.

Pewnego razu w czasie pisania jeden, ale nie aż tak wielki nagle mi spadł na klawiaturę, gdy pisałam tekst. Na szczęście… trochę zapanowałam nad strachem. 

MARZEC 2021

Na marzec z moim mężem czekaliśmy bardzo, bo w połowie miesiąca odebraliśmy klucze do mieszkania, aby na drugi dzień przywieźć zapas materiałów budowlanych. Gdy poznałam termin odbioru kluczy – przez tydzień nie mogłam się na niczym skupić!

Nie muszę chyba wspominać, że z mężem mieliśmy plan na to, jak urządzimy mieszkanie? Mój Łukasz naoglądał się filmów aranżacyjnych i… trochę poszaleliśmy z remontem. W skrócie: mamy zielone ściany w kuchni, jodełkę glazurową, która była cholernie wymagającym projektem i… w końcu po raz pierwszy od wielu wielu lat… mamy piekarnik! Ponad 10 lat żyliśmy bez piekarnika, więc… to ogromna radość i zgodnie z moim postanowieniem… piekę ciasta co tydzień! 

KWIECIEŃ 2021

Kwiecień plecień… co przeplata, trochę… pracy, trochę remontu.

Szalony czas. Po pracy niczym na złamanie karku od razu pędziliśmy do mieszkania by dalej walczyć z remontem. Były też dni, gdy wstawaliśmy z samego rana, zostawialiśmy dziecko u dziadków i jechaliśmy pracować do mieszkania. Nie brakowało też takich,  gdy brałam laptopa do mieszkania, trochę pisałam, a po pracy zawodowej, ogarniałam pracę przy wykańczaniu mieszkania…

Najmilszy i najtrudniejszy moment? Fugowanie całej glazury w łazience na drabinie i podłogi w kuchni. Ból dłoni jak cholera, aż wyłam z bólu, ale dałam radę! Nigdy bym nie pomyślała, że coś tak świetnego jak fugowanie sprawi, że po kilku miesiącach będę to wspominać bardzo ciepło i będzie mi tego brakować! Tęsknię za tym! Ma ktoś coś do fugowania?

MAJ 2021

Ten miesiąc minął nam głównie na wykańczaniu mieszkania. Przekopałam wiosną ponad 30 metrów ogrodu. Najzabawniejszy moment? Kupiliśmy 2 duże – wydawać by się mogło – worki ziemi i naiwnie myśleliśmy, że to… wystarczy!

Śmieszna sytuacja. Efekt? Gnanie do sklepu po kolejne 10 worków i przekopywanie dalej!

CZERWIEC 2021

Hurra! Przeprowadzka! Ale… żeby nie było tak pięknie i cudownie, to napiszę dla równowagi, że wszystkie rzeczy znosiliśmy najpierw w kartonach po schodach… z 6 piętra. Dlaczego? Przez tydzień jeszcze wtedy wymieniali nam windę. Upał, a my znosimy pudła…

Najtrudniej było znieść telewizor… Pierwsze dwa dni mój mąż miał wyjazd służbowy, ale jak tylko wrócił, od razu mu powiedziałam: „Pakuj łazienkę, ja spakuję kuchnię, dziś się przeprowadzamy!”. Pamiętam to, jakby to było wczoraj. Po śniadaniu od razu poszłam do kuchni, zawijałam szklanki w gazety i pakowałam w pudła, aby potem je rozpakować i schować w innych szafkach. 

LIPIEC 2021

Lipiec to czas pełen luzu. Wynajęliśmy stary dom na zadupiu Podlasia i poczuliśmy się jak za dawnych lat w domu, w którym po każdym kroku skrzypi podłoga, a w kuchni zamiast takich wynalazków jak płyta indukcyjna jest… kuchnia węglowa i uroczy kredensik niczym w mieszkaniu babci! 

SIERPIEŃ 2021

Sierpień był bardzo trudnym miesiącem ze względu na adaptację córki w przedszkolu. To była bardzo trudna decyzja głównie dlatego, że przez 3,5 roku każdego dnia miałam swoje dziecko obok siebie, pracowałam w tym czasie i bardzo bałam się tej zmiany. Jak się okazało kompletnie niesłusznie, bo bardzo polubiła przedszkole, ciocie są na medal i zapewniają każdego miesiąca takie atrakcje, że brak mi słów! Z perspektywy tych kilku miesięcy uważam, że to była bardzo dobra decyzja, dzięki której mam więcej czasu na rozwój swojego biznesu, a moje dziecko w czasie mojej pracy również się rozwija i to z innymi dziećmi!

WRZESIEŃ 2021

Wrzesień to prawdę mówiąc… trudny miesiąc. Poczułam się staro ze względu na moją trzydziestkę! Dziwne uczucie, ale też był to czas pełen wielu refleksji. 

Urodziny świętowałam do późna z przyjaciółmi w mieszkaniu i trochę na mieście. Byłam pierwszy raz w życiu na degustacji wódki w warszawskim Koneserze, pierwszy raz coś mi odwaliło i… spróbowałam smalcu!

Nie mam słów, by wyrazić jaki to okropny przysmak, który mój mąż uwielbia! Obrzydlistwo! Urodziny były deszczowe, ale to nie przeszkodziło nam wszystkim trochę zmoknąć i… wsiąść do klasycznego Ogórka, aby zwiedzać Warszawę z przewodnikiem i zrobić rundkę po kulturowych knajpach PRL-u. 

PAŹDZIERNIK 2021

Początek października to 6. urodziny mojej firmy reklamowej. Hell yeah! Oszczędzę Wam długiego elaboratu o tym, nad czym pracowałam. Było tego sporo, ale nie na tyle, bym znielubiła pisanie. Całe szczęście! 🙂 

LISTOPAD 2021

To był najgorszy miesiąc w całym roku, bo dopadło nas choróbsko i cały przechorowaliśmy… Najpierw przeziębienie, potem angina… Totalny brak sił. Odzyskaliśmy zdrowie dopiero w połowie listopada i świętowaliśmy urodziny mojego męża z przyjaciółmi!

GRUDZIEŃ 2021

Grudzień minął mi na… odpuszczaniu wszystkiego, co tylko mogłam. No dobrze, nie całkiem.  Nadal pracowałam, ale już na maksymalnie zwolnionych obrotach. Pisałam ostatnie zaplanowane teksty dla klientów w firmie, a potem cieszyłam się wolnym!

Lekcje z 2021 roku, czyli o tym, co mogło pójść trochę lepiej…

1. Największą porażką tego roku jest to, że… mimo najszczerszych chęci brakowało mi bardzo czasu na blogowanie i miałam aż… roczną przerwę. Były oczywiście momenty, gdy mogłam wieczorem sobie wygodnie usiąść i coś napisać, ale wszystkie takie chwile poświęcałam na pisanie e-booka o freelance copywritingu, którego premiera już w 2022 roku! 

2. Kolejna? Miałam najbardziej produktywny, intensywny i bardzo dobry pod wieloma względami czas w firmie i w życiu, dlatego zabrakło mi czasu na regularne komunikowanie mojej marki w sieci, choć starałam się być aktywna na LinkedIn. Obiecuję poprawę w 2022 roku! 

3. Praca zdalna sprawiła, że nieco… delikatnie pisząc… a tak bardziej konkretnie to… bardzo… zaniedbałam aktywność fizyczną. Coś mnie tknęło pod koniec listopada i postanowiłam wziąć się za siebie. Wykupiłam dietę i treningi na rok i zaczęłam… ćwiczyć… od grudnia! Najpierw zaczęło się od małego kroku – od rozciągania starych gnatów aż po tak intensywne ćwiczenia jak spalanie tłuszczu. Czas pokaże co będzie dalej. Jest styczeń, a nadal nie brakuje mi motywacji do ćwiczeń, więc uważam to za dobry start! 🙂 

4. Przegrałam zakład z moim mężem, że zapuszczę paznokcie. Do pisania to ja jednak zostanę przy wersji mikroskopijnej, bo nie lubię, gdy paznokcie wbijają mi się w klawiaturę 😉

5. Rok 2021 utwierdził mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że niektórzy ludzie nigdy się nie zmienią. 

 

 

To Ci się może spodobać! :)

Przejdź do paska narzędzi