Strona główna Uroda

Tutaj jesteś

Jakie niedobory są przyczyną puszenia się włosów?

Jakie niedobory są przyczyną puszenia się włosów?

Zauważyłaś, że Twoje włosy coraz bardziej się puszą, choć używasz odżywki i suszysz je chłodnym powietrzem? Być może winne są konkretne niedobory w organizmie, a nie tylko zła szczotka czy wilgoć w powietrzu. Z tego tekstu dowiesz się, jakie braki sprzyjają puszeniu się włosów i jak je krok po kroku uzupełnić.

Dlaczego niedobory powodują puszenie się włosów?

Silny, gładki włos potrzebuje szczelnej osłonki lipidowej, sprawnej produkcji keratyny i stałego nawilżenia od środka. Gdy zaczyna brakować witamin, minerałów lub białka, zmienia się struktura łodygi włosa: łuski się odchylają, cement między nimi ubożeje, a pasma tracą elastyczność i wodę. W takiej sytuacji każde spotkanie z wilgotnym powietrzem kończy się charakterystycznym „sianem” na głowie.

Włosy reagują na niedobory szybciej niż skóra. Najpierw stają się matowe i szorstkie, potem łamliwe, aż w końcu zaczynają wypadać. Puszenie pojawia się zwykle wcześniej niż intensywne wypadanie, więc jest ważnym sygnałem, że warto przyjrzeć się diecie, wynikom badań i pielęgnacji. U wielu osób problem nasila się po lecie, kiedy słońce, wiatr i chlor z basenu dodatkowo niszczą lipidy w osłonce włosa.

Szorstkie, sianowate, puszące się włosy bardzo często oznaczają nie tylko złą pielęgnację, ale przede wszystkim niedobory białka, witamin i minerałów w organizmie.

Jakie witaminy mają związek z puszeniem się włosów?

Niedobory witamin uderzają w cykl wzrostu włosa i w jakość keratyny. W efekcie pasma są cienkie, łamliwe, łatwo się kruszą i „odstają” na wszystkie strony. Często nie wystarczy sama odżywka czy maska – bez uzupełnienia braków od środka żadna pielęgnacja nie da trwałego wygładzenia.

Witaminy A, C i E

Witamina A wpływa na prawidłowy wzrost włosa, bo reguluje metabolizm zrogowaciałych komórek. Gdy jest jej za mało, włosy rosną cieńsze, suchsze i szybciej się łamią, co od razu zwiększa skłonność do puszenia. Z kolei nadmiar tej witaminy także szkodzi, dlatego suplementy z retinolem warto przyjmować wyłącznie po konsultacji z lekarzem.

Witamina C bierze udział w syntezie kolagenu, który jest rusztowaniem dla mieszków włosowych i skóry głowy. Słabszy kolagen to gorsze zakotwiczenie cebulek, większa łamliwość i sucha, poszarzała skóra. Dodatkowo witamina C poprawia wchłanianie żelaza, więc jej brak pośrednio sprzyja niedokrwistości, a ta zawsze odbija się na kondycji włosów.

Witamina E działa jak tarcza antyoksydacyjna. Neutralizuje wolne rodniki, które uszkadzają białka włosa i lipidy w osłonce. Gdy poziom witaminy E spada, szybciej dochodzi do degradacji cementu między łuskami. Włosy zaczynają przypominać suchy sznurek – są sianowate, niesforne i mocno się puszą przy każdej zmianie pogody.

Witaminy z grupy B i biotyna

Niedobory witamin z grupy B są częstą przyczyną łamliwości i puszenia. Brak B1, B5 czy B6 utrudnia prawidłowe odżywienie komórek macierzy włosa. Włosy rosną krótsze, cieńsze, łatwo się kruszą, a końcówki rozdwajają się błyskawicznie. To szczególnie widoczne u osób na dietach ubogich w produkty zbożowe i nabiał.

Osobną rolę odgrywa biotyna (witamina B7). Wpływa ona na metabolizm aminokwasów siarkowych, z których powstaje keratyna. Gdy biotyny jest za mało, struktura włosa robi się nieregularna, pasma stają się szorstkie, tracą połysk i bardzo szybko się puszą. Często towarzyszy temu łojotok skóry głowy, który z kolei nasila wypadanie.

Jakie minerały sprzyjają gładkim włosom bez puszenia?

Wapń, cynk czy żelazo kojarzą się głównie z kośćmi i odpornością. Tymczasem każdy z nich ma bezpośredni wpływ na strukturę włosa, jego nawilżenie i wytrzymałość. Kiedy wyniki badań pokazują ich niski poziom, puszenie się włosów bywa jednym z pierwszych objawów widocznych w lustrze.

Żelazo, cynk i miedź

Żelazo jest niezbędne do prawidłowego przebiegu cyklu włosowego. Zbyt niski poziom prowadzi do spowolnienia wzrostu, miniaturyzacji mieszków włosowych i zwiększonej łamliwości. Włosy stają się cienkie, pozbawione sprężystości, a łuski nie mają „siły”, by szczelnie przylegać. To idealne warunki do powstawania puchu.

Cynk odpowiada za kondycję skóry głowy i regulację pracy gruczołów łojowych. Gdy go brakuje, częściej pojawia się łupież, łojotok, a łodyga włosa traci spójność. Włosy są szorstkie, łatwo się elektryzują i reagują puszeniem na każdy dotyk szczotki czy zmianę wilgotności powietrza. Niedobór cynku pogarsza też gojenie mikrouszkodzeń na skórze głowy.

Miedź uczestniczy w syntezie melaniny, ale ma też wpływ na strukturę keratyny. Zbyt niski poziom może przyspieszać siwienie, ale także sprawiać, że włosy są mniej elastyczne i podatniejsze na łamanie. U wielu osób widać to jako połączenie matowego koloru z wyraźnym puszeniem i rozdwojonymi końcówkami.

Magnez, potas, wapń i krzem

Magnez i potas wspierają gospodarkę wodno-elektrolitową. Gdy jest ich za mało, organizm gorzej utrzymuje wodę w tkankach. Włosy szybciej się odwadniają, stają się kruche, a przy tym trudne do wygładzenia. Podobnie działa chroniczne odwodnienie – niewystarczająca ilość płynów sprawia, że pasma są suche od nasady po końce.

Wapń jest konieczny do prawidłowego formowania włókien keratyny. Jego niedobór powoduje, że łuski mają tendencję do rozchylania się, a włos przypomina słomę. Traci elastyczność, chłonie wodę z otoczenia i natychmiast się puszy. W praktyce często widać to u osób, które jednocześnie mają słabe paznokcie i skłonność do skurczów mięśni.

Krzem przyspiesza wzrost włosów, poprawia ich połysk i zmniejsza wypadanie. Dobrze odżywione włosy krzemem są bardziej sprężyste i mniej podatne na uszkodzenia mechaniczne, więc rzadziej się łamią i elektryzują. Silniejsze włókno to lepiej domknięte łuski, a więc mniejsza skłonność do puszenia nawet przy wilgotnej pogodzie.

Składnik Co daje włosom Objaw niedoboru
Żelazo prawidłowy cykl wzrostu cienkie, kruche, przerzedzone pasma
Cynk kondycja skóry głowy łupież, łojotok, szorstkość i puszenie
Wapń formowanie włókien keratyny sianowate, rozchylone łuski, utrata wody

Dlaczego brak białka, keratyny i kolagenu nasila puszenie?

Włos to w dużej mierze białko. Gdy w diecie brakuje pełnowartościowego białka, organizm ogranicza zużycie aminokwasów na rzeczy mniej istotne z punktu widzenia przeżycia, w tym na produkcję keratyny. Włosy szybko to „sygnalizują” – stają się wiotkie, cienkie i niesforne. Diety bardzo niskokaloryczne czy modne głodówki niemal zawsze kończą się pogorszeniem kondycji fryzury.

Keratyna jest głównym budulcem łodygi włosa. Tworzy uporządkowaną strukturę, która odpowiada za gładkość i sprężystość. Kiedy ilość keratyny spada lub jej włókna są uszkodzone, we włosie pojawiają się mikroubytki. Takie pasmo łatwo chłonie wilgoć z powietrza, a odchylone łuski działają jak małe sprężynki – efekt to intensywne puszenie, nawet przy zwykłym rozczesaniu.

Niedobór keratyny objawia się suchymi, szorstkimi, łamliwymi włosami, które po każdym myciu zamieniają się w „puch”.

Ważną rolę odgrywa także kolagen. Kolagen typu 17 uczestniczy w zakotwiczeniu włosa w skórze głowy. Gdy jego ilość maleje, mieszki włosowe ulegają miniaturyzacji, a włosy rosną cieńsze i słabsze. Kolagen dostarcza także aminokwasów potrzebnych do produkcji keratyny, więc jego niedobór pośrednio wpływa na łamliwość i puszenie. U osób po 25.–30. roku życia spadek syntezy kolagenu jest naturalny, co często widać właśnie w jakości włosów.

Równowaga PEH a niedobory

Koncept PEH opiera się na trzech grupach składników: proteinach, emolientach i humektantach. Jeśli brakuje choć jednej z nich, włosy tracą równowagę. Gdy jest za mało protein, trudno odbudować ubytki w łodydze. Niedobór emolientów oznacza z kolei brak ochronnego filmu lipidowego, który zapobiega odparowywaniu wody.

Humektanty – takie jak gliceryna, d-pantenol czy aloes – odpowiadają za wiązanie wody. Ich niedostatek w pielęgnacji pogłębia skutki niedoboru płynów w diecie. Włosy są wtedy przesuszone, a jednocześnie bardzo chłoną wilgoć z otoczenia, co kończy się spektakularnym puszeniem przy każdym wyjściu na deszcz lub mgłę.

Jak uzupełnić niedobory, żeby ograniczyć puszenie włosów?

Najlepsze efekty daje połączenie rozsądnej diagnostyki, zmian w jadłospisie i przemyślanej pielęgnacji. Same kosmetyki wygładzą włosy tylko na chwilę. Bez białka, minerałów i witamin dostarczanych od wewnątrz problem będzie stale wracał.

Badania i konsultacja ze specjalistą

Zanim sięgniesz po mocne suplementy, warto wykonać proste badania laboratoryjne. Dzięki temu dowiesz się, które składniki rzeczywiście są poniżej normy, a których masz wystarczająco dużo. Nadmiar niektórych mikroelementów, na przykład żelaza lub witaminy A, może być równie szkodliwy jak ich brak.

Najczęściej zlecane są: morfologia, poziom żelaza i ferrytyny, TSH i hormony tarczycy, lipidogram, czasem badanie poziomu cynku czy witaminy D. Interpretację wyników najlepiej omówić z dermatologiem lub trychologiem, który zna zależność między niedoborami a stanem włosów i skóry głowy.

Jak powinna wyglądać dieta przy puszących się włosach?

Jadłospis wspierający gładkie, elastyczne włosy opiera się na kilku prostych zasadach. Chodzi o regularne dostarczanie białka, zdrowych tłuszczów, witamin i minerałów, a także odpowiedniej ilości płynów. Zbilansowana dieta często redukuje puszenie już po kilku tygodniach, bo nowe włosy rosną mocniejsze i lepiej nawilżone.

Na talerzu powinny codziennie pojawiać się produkty bogate w:

  • białko zwierzęce i roślinne (ryby, jaja, nabiał, rośliny strączkowe, chude mięso),
  • witaminę A, C i E (marchew, dynia, natka pietruszki, papryka, czarna porzeczka, maliny, orzechy, pestki),
  • żelazo i cynk (czerwone mięso, wątróbka, kasze, rośliny strączkowe, pestki dyni, słonecznik),
  • kwasy tłuszczowe omega (tłuste ryby morskie, oleje roślinne, orzechy włoskie).

U wielu osób dobrze sprawdza się także tzw. dieta kolagenowa. Obejmuje buliony z kości, galarety na żelatynie, ryby, owoce morza i jajka. Do tego warto dodać produkty bogate w witaminę C, siarkę, miedź i cynk, bo bez tych pierwiastków synteza kolagenu przebiega słabiej. Dziennie dobrze jest wypijać około 2 litrów wody, co pomaga utrzymać prawidłowy poziom nawilżenia włosów od środka.

Jak zaplanować pielęgnację przy włosach puszących się z powodu niedoborów?

Skoro włosy suche i łamliwe mają ubytki w strukturze oraz słaby płaszcz lipidowy, pielęgnacja powinna jednocześnie odbudowywać, nawilżać i zabezpieczać. Nie chodzi o skomplikowany rytuał, lecz o konsekwencję i dobór właściwych składników. Dobrze jest też uwzględnić porowatość włosów, bo wysokoporowate najmocniej reagują puszeniem.

Przydatny schemat opiera się na równowadze PEH, olejowaniu i ochronie termicznej. W praktyce oznacza to, że w tygodniu pojawia się kilka rodzajów produktów, a nie jedna „cudowna” maska, używana codziennie. Równomierne rozłożenie protein, emolientów i humektantów zapobiega zarówno przeproteinowaniu, jak i przeemolientowaniu, które także mogą nasilać puszenie.

  • po każdym myciu – odżywka emolientowa z olejami i masłami,
  • raz w tygodniu – odżywka lub maska z keratyną lub fitokeratyną,
  • 2–3 razy w tygodniu – delikatne serum humektantowe (aloes, kwas hialuronowy, d-pantenol),
  • przed stylizacją – kosmetyk termoochronny i lekkie serum silikonowe na długość.

Olejowanie i naturalne składniki wspierające walkę z puszeniem

Olejowanie włosów to prosty sposób na uzupełnienie braków emolientów i wzmocnienie cementu międzyłuskowego. Dobrze dobrany olej tworzy na powierzchni włosa cienki film, który ogranicza utratę wody i mechaniczne uszkodzenia. Dzięki temu łuski lepiej przylegają, a włosy mniej reagują na zmiany wilgotności powietrza.

Przy włosach wysokoporowatych sprawdzają się oleje bogate w kwasy wielonienasycone, na przykład z czarnuszki, pestek winogron, pszenicy czy pequi. Włosy średnioporowate lubią oleje półwnikające, takie jak makadamia czy oliwa z oliwek. Dla niskoporowatych korzystny bywa olej kokosowy lub babassu, który wzmacnia barierę lipidową i ogranicza wchłanianie wody z otoczenia.

Regularne olejowanie połączone z humektantami i emolientami w odżywkach to jeden z najskuteczniejszych sposobów na redukcję puszenia, jeśli jego przyczyną są ubytki lipidów i białek.

W pielęgnacji puszących się włosów dobrze sprawdzają się także: honeyquat, bioferment z alg, żel aloesowy, kwas hialuronowy, d-pantenol czy fitokeratyna. Składniki te wiążą wodę, tworzą delikatny film ochronny i wygładzają łodygę. Hydrolaty roślinne (na przykład rozmarynowy, różany czy z zielonej herbaty) można stosować jako wcierki lub mgiełki, a także jako podkład pod olejowanie.

Jakie niedobory najczęściej stoją za puszeniem się włosów?

Gdy spojrzy się na wszystkie czynniki razem, widać, że puszenie rzadko jest efektem jednego braku. Zwykle nakładają się na siebie niedobory kilku składników, przeciążenie zabiegami fryzjerskimi, przewlekły stres i odwodnienie. Mimo to można wskazać grupy niedoborów, które najczęściej towarzyszą problemowi „siana” na głowie.

Do najczęstszych należą: niedobór białka i aminokwasów siarkowych potrzebnych do produkcji keratyny, brak witamin z grupy B i biotyny, niski poziom żelaza, cynku, wapnia i krzemu, spadek syntezy kolagenu oraz deficyt zdrowych tłuszczów i kwasów omega w diecie. Gdy jednocześnie brakuje ochronnej warstwy lipidowej na powierzchni włosów, skutkiem jest suche, puszące się, trudne do ujarzmienia pasmo przy każdej pogodzie.

Redakcja messyhead.pl

Styl życia, który łączy piękno, zdrowie i ambicję – z myślą o tych, którzy chcą żyć pełnią i rozwijać się na wielu poziomach. Doświadczony zespół dzieli się rzetelną wiedzą o urodzie, dobrym samopoczuciu, codziennej motywacji i świecie biznesu.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?