Historie autentyczne #4 – Marta Grzymała – „Markę trzeba budować sobą”

Posted in Historie Autentyczne, Inspiracje, Storytelling, Uncategorized
on Marzec 28, 2017
historie-autentyczne-marta-grzymala

Macie ochotę na kolejną opowieść z cyklu historie autentyczne? Dziś na moim blogu goszczę Martę Grzymałę, właścicielkę warszawskiej firmy alpinistycznej ExtraLine. Chcecie dowiedzieć się jakie zdanie ma Marta o budowaniu marki i biznesie oraz jaka była jej droga do sukcesu? Zapraszam do czytania!

Continue reading

Moje nominacje do Share Week

Posted in Inspiracje, Rozkminy, Znajdki z sieci
on Marzec 14, 2017
share week - ulubione blogi

Ograniczenie się do trzech ulubionych blogów jest dla mnie trudne. Postanowiłam więc pierwszy raz przystąpić do akcji Share Week i polecić kilka blogów. Jestem uzależniona od słów i dobrych treści. W sieci jest ich pełno, ale tylko niektóre z nich mnie inspirują. Za co je lubię? Na podium znalazły się więc trzy blogi skupiające tematykę produktywności, autentyczności życia i kreatywności.

Continue reading

/ /

Z piekła do raju…

Posted in Historie Autentyczne, Refleksje, Storytelling
on Marzec 4, 2017
woman

Wyobraź sobie 7-letnią dziewczynkę żyjącą w małym miasteczku, w którym wszyscy się znają. Wiedzą o sobie niemal wszystko. Każdy sąsiad z każdym sąsiadem. Jej codzienność początkowo nie różni się niczym od równieśników – chodziła do szkoły, słuchała się rodziców, ulegała presji. W pewnym momencie jej życie zmieniło się w piekło…

Continue reading

Historie autentyczne #2 – Piękno niejedno ma imię – Helena Rojek-Osowska

Posted in Historie Autentyczne, Lifestyle, Storytelling
on Luty 26, 2017
Historie autentyczne

Historie autentyczne #2 – Kim jest Helena?

Czas na kolejną historię w ramach cyklu storytellingowego „Historie autentyczne”. Dzisiaj poznacie wyjątkową blogerkę z pasją do pisania, fotografii i mody! Jesteście ciekawi kim jest Helena i jak pisze o sobie? Przeczytajcie!

Trudno wypowiadać się na swój temat, ponieważ postrzeganie samego siebie nigdy nie jest obiektywne. Zazwyczaj albo przeginamy w stronę krzywego lustra albo tego wyidealizowanego własnego „ja”. Odpowiadając na to pytanie, musiałam chwilę się zastanowić. Dochodzę do wniosku, że jestem obserwatorką życia, która dzięki tej zdolności – uczy się sama żyć. Spełniam wiele ról w swoim życiu. Te społeczne – od bycia córką, siostrą jak i młodą żoną oraz przyszłą matką.  Po te kreowane przez samą siebie – czyli blogerką jak i modelką plus size.

Aktualnie staram się uświadamiać (może nie tak jak ostatnio popularna osoba Michalina Wisłocka), ale uświadamiać o różnorodności kanonów piękna współczesnego świata. Próbuję pokazać, że sylwetki prezentowane w mediach są jedynie wyobrażeniami ideałów, do których człowiek ma szansę dążyć. Staram się zwrócić uwagę, że posiadanie rozmiarów większego niż „S”, nie jest żadną hańbą. To prezent od samej natury. Prezent o który trzeba dbać regularnie i właśnie dlatego zwracam uwagę na zdrowy styl życia.

Dlaczego?

Jestem już zmęczona staraniem się być idealną.

Bo już jestem zmęczona. Zmęczona staraniem się być idealną. Zmęczona widokiem – szczególnie nastolatek, jak te biedne odmawiają sobie posiłków by przypadkiem nie zdobyć zbędnych kilogramów, co zamienia się w anoreksję czy bulimię. Zmęczona ciągłym tłumaczeniem, że to że noszę większy rozmiar nie oznacza wcale, że jestem otyła przez swoje zaniedbanie. Ile jest pięknych kobiet, które mają rozmiary od 38 w górę a nie raz są bardziej atrakcyjne i zdrowsze od tych kobiet, które za wszelką cenę dbają o linię. Plus size nie zachęca do obżarstwa. Plus size to samoakceptacja. Zdrowa samoakceptacja.

Moje aktualne pasje nieco się zwęziły, (dzięki Bogu :D), bo bym nie miała zbyt wiele czasu dla siebie, a co dopiero dla rodziny. Uwielbiam kulturę, w każdej postaci. Od dzieł malarskich po dobrą muzykę. Od fenomenalnego spektaklu po zjawiskowe zdjęcia. Jednakże pasją, taką od serca, która towarzyszy mi odkąd pamiętam, jest pisanie. Dzięki temu jestem w stanie wyrazić samą siebie i pozbyć się myśli, które grasują u mnie w głowie. No i oczywiście modeling. Jest to okazja, gdzie mogę się wczuć w każdą rolę, jaką tylko się zapragnie. Dzięki temu rośnie nie tylko moja pewność siebie, ale i świadomość własnego ciała.

Jak to się wszystko zaczęło?

Pomysł zrodził się zupełnie przypadkiem. Uczęszczałam w liceum na koło fotograficzne, które prowadziła kochana pani Iwona Skrzoska-Dziewiałtowicz. Wraz z koleżankami Laurą Słowy jak i Weroniką Kruszyńską szlifowałyśmy swój warsztat postrzegania świata przez obiektyw. Pewnego razu poruszyłyśmy temat współpracy z modelką, modelem – jednakże nie miałyśmy na kim ćwiczyć, więc drogą dedukcji wyszło, że to ja tym razem stanę po drugiej stronie. I do tej pory tak zostało. I jak już wcześniej wspomniałam, że uwielbiam pisać jak i tworzyć ujęcia, musiałam to z sobą połączyć. Inaczej nie byłabym sobą.

Niestety jeszcze nie mogę mówić, że doszłam do kresu owej drogi. Także nie mogę powiedzieć, że udało mi się stworzyć nie wiadomo jak rozpoznawalną markę. Przyznam, że przełomowym momentem były trzy rzeczy.

Mianowicie sesja zdjęciowa z Małgorzatą Bardoń jak i Olgą Purzycką oraz spotkanie z Anną Ładny, na którym udało mi się zakwalifikować do agencji modelek plus size „Nobody’s Perfect”. Wtedy pierwszy raz sobie uświadomiłam, że mam szansę aby coś zdziałać, nie tylko dla siebie, ale także dla innych. Cały czas się uczę i zbieram wiedzę, aby móc jak najlepiej się rozwinąć. Najpierw rozpoczęłam budowę portfolio, a następnie zaczęłam się udzielać w Internecie jako blogerka pod nazwą Plus Size By H.R.O.

Powiedz coś więcej o swojej nazwie

Czemu taka nazwa? A dlatego, że swym rozmiarem mieszczę się w klasie modelek plus size. Blog „By H.R.O”, bo piszę o swych przemyśleniach z własnego punktu widzenia, czyli z punktu widzenia Heleny Rojek-Osowskiej. W chwili obecnej jestem na rozdrożu dwóch dróg, gdzie muszę podjąć decyzję w którym kierunku się udać. Owy rok, ma być dla mnie przełomowym rokiem. Jestem w trakcie kończenia pisania książki, jak i tworzenia pierwszej agencji dla modelek i modeli plus size w Trójmieście. Docelowo pragnę, aby było miejsce także dla modeli tych alternatywnych. Niestety więcej szczegółów w chwili obecnej nie mogę zdradzić. Dzięki temu co robię, mam okazję wspierać niesamowity projekt „Być Kobietą”, który został stworzony przez trzy silne i świadome kobiety: Joannę Buraczek, Dagmarę Pietruszewską jak i Karinę Kończewską.

Jakie są Twoje marzenia, cele?

Jakie jest moje marzenie? Jaki jest mój cel? Już odpowiadam. Chciałabym, aby osoby, które przypadkiem natkną się na moją skromną osobę, mogły się zainspirować nie tylko moimi przeżyciami życiowymi, ale także tym co robię. Aby dzięki temu, mogły w nieco inny sposób spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość. Obaw mam wiele. Ale nie powiem, aby przypadkiem się nie spełniły.

Najmilszy i najtrudniejszy moment w Twojej historii?

Po głębszym zastanowieniu dochodzę do wniosku, że moment który przeżyłam nie tylko najmilej, ale także i najtrudniej, była sesja zdjęciowa z Olgą Purzycką. Podczas niej, pierwszy raz musiałam się zmierzyć ze świadomością swojego ciała. Ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, ze swymi kompleksami i strachem. Strachem przede wszystkim przed oceną. Jak teraz wspominam ową współpracę to śmieję się z samej siebie, że tak się bałam. Ale to zdarzenie idealnie obrazuje jak na spotkanie szłam jako „dziewczynka” pełna obaw, a potem wyszłam już jako kobieta, która nauczyła się doceniać i akceptować. Pragnę zaznaczyć, że sesja zdjęciowa jest idealnym prezentem dla samej siebie. Jest to idealna forma autoterapii, aby pokochać swe ciało.

Jakie masz hasło, radę dla innych?

Aby się nie poddawać. A jeśli już się upadło, to nie bać się prosić o pomoc.

Nie wiem czy jestem kompetentną osobą, aby udzielać takiej rady. Jako zwykła dziewczyna, która także boryka się z niespodziankami losu, mogę jedynie powiedzieć, aby się nie poddawać. A jeśli już się upadło, to nie bać się prosić o pomoc. W tym, co robię wiele spotyka mnie stresu jak i nie raz niemiłych komentarzy… i gdyby nie mój obecny już mąż, to teraz bym nie udzielała tego wywiadu. Prośba o pomoc w niczym jak i nikomu nie uwłacza, a nie raz potrafi dodać dwa razy więcej energii do działania. Reasumując, moja rada to być sobą, robić to co się kocha i się realizować. Nie bacząc na innych, bo to tylko hamuje nasze działanie.

Bardzo dziękuję za świetny wywiad! Miejmy nadzieję, że da do myślenia wszystkim, którzy się odchudzają i próbują sił w modelingu! 🙂

Koniecznie zajrzyjcie do Heleny na Facebooku 🙂

 

Znajdki z sieci #1 – Czasy prohibicji, marzenia, flow i magiczne lata 90-te

Posted in Inspiracje, Znajdki z sieci
on Luty 25, 2017
Znajdki z sieci #1

Dzisiaj na blogu nowy cykl Znajdki z sieci #1, w którym będę dzielić się inspirującymi tekstami z sieci, na które trafiłam. Nazwę tego cyklu zawdzięczam Paulinie Karpiuk z mojej grupy inspiracyjnej i bardzo za nią dziękuję 🙂 Jesteście ciekawi, kogo polecam? Sprawdźcie!

Continue reading

My first 7 jobs, czyli co robiłam zanim zostałam copy

Posted in Lifestyle, Rozkminy, Storytelling
on Luty 15, 2017
1aa

Dziś na blogu opowiem Wam o tym, kim byłam, zanim zostałam copywriterką. Trochę tego było, praca w różnych zawodach nauczyła mnie elastyczności, pozwoliła dojść do pewnych wniosków, poznać wiele świetnych osobowości. Dzięki temu nabrałam też doświadczenia, pewności do podróżowania, a jednocześnie odwagi. Dodatkowo pozwoliła mi też na rozwinięcie skrzydeł, poznanie innych zawodów z dystansem, a jednocześnie wykazania się w nich. Dodam, że jestem jednak sercem za freelancingiem i chyba nigdy mi to nie przejdzie 🙂

Continue reading

#1 Historie Autentyczne – Od zera do copywritera – Maciej Wojtas

Posted in Copywriting, Historie Autentyczne, Storytelling
on Luty 4, 2017
copywriter

Dzisiaj na blogu rozpoczynam nowy cykl storytellingowy, w którym przedstawię Wam kilka osób. Poznacie ich autentyczne historie, drogę do sukcesu i kilka wskazówek. Pierwszą osobą, którą dziś goszczę na moim blogu jest copywriter i scenarzysta Maciej Wojtas. Zapraszam do odwiedzenia jego bloga dla kreatywnych, na którym znajdziecie mnóstwo inspirujących tekstów. Szczególnie tych, których interesuje tworzenie scenariuszy, copywriting i wykorzystywanie własnej kreatywności w blogowaniu (i nie tylko).

Continue reading

Melodia ulotna…

Posted in Refleksje
on Styczeń 31, 2017

Tęskniliście za kimś tak mocno, że łzy same napływały Wam do oczu?

Ja tęsknię każdego dnia, ilekroć przypomnę sobie w pamięci lekko napuszone rude futerko, które przesiadywało na marmurowych schodach. Ilekroć przypomnę sobie piękne miodowe oczy, intensywnie migocące się w popołudniowym słońcu. Ilekroć przypomnę sobie usta ułożone w charakterystyczny półksiężyc, pomarszczone dłonie, które podawały mi najlepsze na świecie pączki bez lukru, gdy byłam małą dziewczynką.

Tęsknię każdego dnia podwójnie, a łzy… płyną. Nawet teraz, gdy piszę ten wpis.

Continue reading

Przejdź do paska narzędzi